IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Athanthatsuyaki

avatar

Liczba postów : 146
Join date : 05/10/2014

PisanieTemat: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Sro Paź 15, 2014 12:58 pm

Areny na pierwszych piętrach są bardzo proste, nie posiadają też wielkich trybun, bo tylko nieliczni, zazwyczaj biedota, przychodzi oglądać walki tych najsłabszych z najsłabszych oraz nowicjuszy. Arena ma 5x5x0.2m, w zasadzie stanowią ją dość twarde, granatowe mateace, które w żaden sposób nie amortyzuja uderzenia, czy nie ogrnaiczają ruchów. Trybuny to w zasadzie surowy kawałek drewna i może parę niespecjalnie wyglądających krzeseł. Zaraz obok pierwszej areny znajduje się recepcja. Oczywiście od samych aren odgradzają ją drzwi, bowiem w recepcji panuje luksus. Marmurowe podłogi, kolumny, windy, perskie dywany. To właśnie do recepcji należy wpierw podejść by zapisać się na walkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bere

avatar

Liczba postów : 29
Join date : 16/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Nie Paź 19, 2014 10:26 pm

Nie miała nic innego do zrobienia. Dimitri zawsze powtarzał, że im częściej będzie korzystać z własnych umiejętności, tym lepiej. Będzie im ufać, a sama będzie coraz lepsza. Sprowadzało się to zarówno do walki, jak i zbierania ziół. Uśmiechnęła się na samo wspomnienie, choć nie minęło dużo czasu od kiedy się rozstali. Przeszła przez próg wieży, zamierzając przystąpić do tego specyficznego turnieju. Nie dla pieniędzy, czy sławy, a dla zwykłego doszlifowania własnych umiejętności. Rozejrzała się z lekkim zaciekawieniem, po czym podeszła do okienka recepcji.
- Dzień dobry, chciałabym się zapisać do... - urwała. Jak to nazwać? Uśmiechnęła się w stronę recepcjonisty, licząc na odrobinkę zrozumienia. Czyżby się stresowała?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Athanthatsuyaki

avatar

Liczba postów : 146
Join date : 05/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Nie Paź 19, 2014 10:45 pm

MG

Recepcjonista, a właściwie recepconistka, ubrana w blado różowy uniform z niebieskimi i złotymi elementami, obrzuciła Bere zainteresowanym spojrzeniem. Rude włosy schowane pod czapeczką, wymykały się gdzieniegdzie sprawiając że wyglądała lekko niechlujnie. Zdarza się. Kobieta była wyższa od Bery, kazała jednak wypełnić jej masę papierów a potem chwilę zaczekać. Po około 15 minutach, Bera przez tą samą kobietę została zaprowadzona na Arenę pierwszą.

Oświetlenie było naprawdę tragiczne, półcień skrywał całe trybuny, tylko same materace były wystarczająco naświetolne, pewnie po to by sędzia mógł orzec z pewnością, czy to wciąż arena czy już może nie. Aktualnie deski były myte przez jakiegoś chłopaka, ale kiedy tylko pojawiła się Bera, ulotnił się. Sędzia, ubrany w taki sam uniform wstał z krzesła i skłonił się Berze. Przeciwnika jeszcze nie było ale na krześle pochrapywał jakiś staruszek. Po chwili jednak pojawił się i przeciwnik, przyprowadzony przez inną pracownicę. Był to mężczyzna koło 60, widocznie przygarbiony i wątły. Mimo wszystko coś w nim budziło niepokój, ręce splecione miał za plecami. Był boso, ubrany jedynie w czarne spodnie i bawełnianą koszulkę. Wszedł na arenę i stanął na jednym jej końcu. Bere miała zająć miejsce naprzeciwko niego.-W dzisiejsze walce zmierzą się Bere oraz Crow. Nie można stosować broni. Przegrywacie gdy wypadniecie za arenę, poddacie się lub nie będziecie zdolni do dalszej walki. Zrozumiano?-Crow potwierdził i skłonił się Bere, nie stawał jednak w żadnej bojowej pozycji. Kiedy i Bere potwierdziła a walka się zaczęła, ta poczuła i to dosłownie jego mordercze intencje. Był straszny i to bardzo-Wycofaj się dziecko...-Ale czy wystarczająco straszny by przerazić kogoś takiego jak Bere?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bere

avatar

Liczba postów : 29
Join date : 16/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Nie Paź 19, 2014 11:50 pm

Naprawdę nie sądziła, że do wypełnienia będzie aż tyle rzeczy. Jedna, dwie, trzy, dziesięć stron i tak każda odnośnie czegoś innego. Naprawdę nie dało się tego jakoś zmniejszyć? Mimo to spokojnie przebrnęła przez wszystkie formalności, starając się pisać czytelnie i wyraźnie. Wolała później nie mieć nieprzyjemności z tego powodu. Gdy kazano jej poczekać, odetchnęła głębiej. Wątpiła, by dalej poszło tak łatwo, jak tylko walka z papierami, ale na swój sposób było to ekscytujące. Uśmiechnęła się pod nosem.

Po piętnastu minutach ruszyła za recepcjonistką, nie do końca wiedząc, czego się spodziewać. I nie spodziewając się niczego, weszła do ciemnego pomieszczenia, które na początku bardzo przypomniało jej ten pokój. Zaraz jednak dostrzegła światło i głośniej wypuściła powietrze z ust. Weszła na arenę i odwzajemniła ukłon, wciąż czując się bardziej jak zła osoba w złym miejscu. Wynikało to bardziej z braku doświadczenia niż braku pewnych umiejętności, jednak ona i tak czuła szaleńcze bicie serca. Przyspieszyło ono, gdy zobaczyła sześćdziesięcioletniego staruszka. Nie z powodu wieku, bardziej z powodu aury, którą wokół siebie roztaczał. Obserwowała go. Sędzia powiedział formułkę, która wydawała się być niemalże standardowa. Na wzmiankę o broni sięgnęła do przedramion i wyciągnęła ukryte ostrza, po czym oddała je sędziemu. Wolała nie skorzystać z nich w odruchowym geście. Po tym dziewczyna skłoniła się przeciwnikowi. I karuzela się zaczęła.
Ciarki przeszły po jej plecach, gdy tylko poczuła chęć mordu. Wyprostowała jak struna, próbując przystosować do nowej sytuacji. Chciał ją przestraszyć, to było pewne. Ba, szło mu całkiem nieźle, wszak miał przed sobą świeżaka. Zacisnęła zęby. Niestety, nie zamierzała poddać się tak łatwo. I niestety wirująca dookoła żądza mordu jej w tym nie pomagała. Spokojnie, nie ma potrzeby rzucać się na starszego pana, który przecież nic ci nie zrobił. Nie musisz tego robić, więc spokojnie... Przygryzła walkę, próbując się opanować. O to przecież w tym momencie chodziło (Odporność psychiczna).
- Nie jest panu zimno w stopy? - zapytała, patrząc wprost na stopy strasznego dziadka. Nie musisz się na niego rzucać, nie musisz... Chciała się skupić na czymś innym, na przykład na stopach pana dziadka. Istniała szansa, że sama nie stanie się równie straszna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Varagarv Vermillion

avatar

Liczba postów : 75
Join date : 08/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Pon Paź 20, 2014 4:57 am

Jak zwykle spóźniony, umówiony czas był grubo przekroczony o 5h, zaś nasz bohater jak zwykle strzelił rozbrajający uśmiech i powiedział 'ojoj'. Var'owi to nie przeszkadzało, Koji'emu już tak. A kto ma więcej do powiedzenia? No właśnie.
Sam budynek nie robił na nim jakiegoś większego wrażenia. Widział Niebiańską Wieże setki razy. Ze dwa był w środku. Pozostałe 68 z daleka, ale również na żywo. Ostatnie 30 były w telewizyjnych wiadomościach. Więc no. Przekroczył drzwi wejściowe, po czym raźnym krokiem przemieścił się w stronę strefy zapisowej. Celował w okienko, gdzie była jakaś pani, ładna pani. Z takimi to zawsze łatwiej, bo można wykorzystać jeden z uroków osobistych. A nasz bohater miał ich aż 8.
- Śliczny dzień dziś mamy, czyż nie? - zagadnął, opierając się na łokciach o wnękę okienka. - Ah tak, dzień dobry. Chciałbym się zapisać na walki do Niebiańskiej Wieży. - to było oczywiste, każdy tak zaczynał, gdy podchodził do tego okienka. Gdyby chciał tylko pooglądać walki, to by poszedł do 'Informacji', albo zapytał ochroniarza.
Gdy otrzyma plik dokumentów do wypełniania, chwyci za pobliski długopis, po czym weźmie się za wypełnianie rubryk. Oczywiście nie podał swojego prawdziwego imienia, ani nazwiska. Na takie sytuacje miał przygotowane kilka tożsamości, łącznie z adresem, który istniał naprawdę. Gdzieś tam. Tak więc jego mianem od teraz było 'Nicolas D. Descartes z Bleike City'.
Powinno być dobrze.
- Czy przed swoją walką mogę pójść na trybuny popatrzeć na zmagania innych uczestników? Czy mam iść, gdzieś indziej? Będę niezwykle wdzięczny za wskazanie drogi. - więc jeśli może popatrzeć i zostanie pokierowany, to bez namysłu idzie. W przeciwnym pójdzie do szatni dla uczestników, czy gdzie tam.

_________________
Myślę, że tak nie powinno być, że powinno być tak, że można czyjąś śmierć wykupić. Że opcja nieodwracalności jest do dupy. Nie tak, inaczej - oto zabity, a to zabójca. Zabijając go, przywracasz życie ofierze. Albo, dokładając do puli, na przykład, dziesięć lat swojego życia, albo swoją rękę, albo flotę lotniskowców, wykupić ją śmierci. Tak, kurwa, powinno być. A jeśli nie jest, to ja pierdolę!


[voice]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aria

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 07/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Pon Paź 20, 2014 9:22 am

Swoje nogi skierowała ku Wieży Niebios. Chciała się trochę rozluźnić, ale i też zabawić. Wchodząc do środka niemal natychmiast udało się jej odnaleźć recepcję oraz samą recepcjonistkę w środku. -Dzień dobry chciałabym się zapisać. - Powiedziała łagodnie do kobiety za okienkiem. Po czy wypełniła całą listę papierków. Kiedy dostrzegła po chwili Hajikate-san uniosła brew do góry. W papierach podała swoje prawdziwe imię, choć raczej tym się przejąć nie powinna. Stanęła za mężczyzną w kolejce do recepcji by oddać swoje papiery. Poprawiła swoje okulary.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Athanthatsuyaki

avatar

Liczba postów : 146
Join date : 05/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Pon Paź 20, 2014 12:02 pm

MG

Kiedy Bere walczyła, pani recepcjonistka postkała się z dwoma kolejnymi okazami ludzi pragnących walki. Nicolasa praktycznie olała, podając obojgu papiery i czekając aż je wypełnią, po tym ona i prawdopodobnie-jej-siostra-bliźniaczka, poprowadziły Arię i Varagarva na areny, oddzielne bo oddzielne, ale Areny.

Bere: Aura gęstniała, Bere pierwsze raz spotkała się z czymś takim i nie było to nic przyjemnego. Jej skóra pokryła się gęsią skórką a włosy na karku stanęły dęba, mimo wszystko nie uciekała, nie zamierzała się poddać. Męzczyzna jednak jej nie odpowiedział, zobaczyła za to jak przesuwa się do przodu, zapewne chcąc zaatakować. Jak tylko się zbliżył prawa stopa zaczęła się unosić, ręce wysunęły się do przodu by mężczyzna mógł balansować ciałem. Kopnięcie zdawało się być wyprowadzane w biodra dziewczyny.

Varagarv: Arena na którą przyprowadzono "Nicolasa" była niemal identyczna z tą na której walczyła Bere i Aria. Ale o tym mężczyzna nie wiedział. Półcień, kilka pustych tym razem krzeseł oraz naświetlone materace z kilkoma plamami krwi i stojącym już na niej przeciwnikiem. Mężczyzna około 1,80m o ogorzałej twarzy, nieco tłustych szarych włosach do ramion. Zdawało się że koło trzydziestki. Szary lekko spocony podkoszulek, dresowe spodnie, stał boso. Do tego dłonie i nadgarstki owinięte miał bandażem, a twarz wyrażała pewność siebie. Sędzia nakazał Varagarvowi zająć miejsce naprzeciw kolesia.-Nicolas vs Edo. Przegrywa ten który się podda, wypadnie za matę lub będzie niezdolny do dalszej walki. Nie wolno korzystać z żadnych przedmiotów czy innej broni która nie jest waszym ciałem. Walczcie.-I typek z dzikim okrzykiem wrzasku rzucił się z prawą pięścią wymierzoną do ciosu na Zenka.

Aria: Typowa arena na pierwszych poziomach. Granatowe oświetlone materace i puste trybuny w tle. No może nie puste bo jakaś para siedziała na krzesłach i kibicowała, zapewne swojemu synkowi, który już stał na macie. Co do samego synka, miał około 16 lat. Ubrany w białe kimono przewiązane czarnym pasem. Był łysy, nie licząc warkoczyka który zwisał mu z potylicy aż do pasa. Zacięty i pewny wyraz twarzy aż promieniował tępym "Pokonam cię, nie ważne co". Kiedy Aria zajęła miejsce na przeciwko niego, odezwał się sędzia.-Aria vs Hun-chan.Przegrywa ten który się podda, wypadnie za matę lub będzie niezdolny do dalszej walki. Nie wolno korzystać z żadnych przedmiotów czy innej broni która nie jest waszym ciałem. Walczcie.- W tym momencie Hun przyjął pozycję bojową. Prawa noga ugięta w kolanie wysunęła się do przodu, lewa również ugięta nieco do tyłu. Stopy lekko w lewą stronę, lewa ręka przy ciele, wewnętrzną częścią ku górze, zgięta w łokciu. Prawa pięć do przodu też lekko zgięta ręka, zewnętrzną częścią ku górze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bere

avatar

Liczba postów : 29
Join date : 16/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Pon Paź 20, 2014 1:08 pm

Pierwsza rzecz została osiągnięta - nie czuła panicznego strachu, który prowokował jednie do ucieczki. Teraz jedynie aura w pomieszczeniu była nieprzyjemna i sprawiała, że dziewczyna musiała mocno się pilnować, by nie ponieść się obcemu uczuciu. Zwłaszcza tak nieprzyjemnemu. Zagryzła wargę mocniej i obserwowała, czekając na rozwój wydarzeń.
Pan dziadek raczej nie był zbyt rozmowny i w zasadzie od razu przeszedł do atak, widząc, że zastraszenie nie działa. Wysunęła prawą stopę do przodu i stanęła w lekkim rozkroku, lepiej rozkładając balans ciała, czekając na... sama nie wiedziała na co. Stał przed nią pan koło sześćdziesiątki i nie wiedziała, czego się spodziewać. Niby taki człowiek powinien mieć znaczne problemy z poruszaniem się, jednak przez te pięć lat widziała więcej strasznych starszych panów niż chciałaby poznać. Dlatego też, gdy tylko zauważyła unoszenie prawej nogi, nie czekała, aż dojdzie do wyprowadzenia kopnięcia, tylko szybko przykucnęła, kuląc się jak tylko może, i wykonała zamach lewą nogą, zamierzając trafić nią w lewą, odsłoniętą nogę przeciwnika, podhaczając go i możliwe sprawiając, że się przewróci, nim jeszcze dojdzie do ciosu. Spodziewała się jednak, że może nie zdążyć z wyprowadzeniem własnego ciosu a staruszek może mieć dużo więcej doświadczenia i szybko zmieni sposób wyprowadzenia nogi i ta niechybnie spocznie na jej głowie, dlatego w razie niepowodzenia przewraca się z kucu przez lewy bark i staje możliwe jak najszybciej przodem do staruszka, byle tylko nie spuścić go z oczu. I ponownie staje z prawą nogą z przodu i lekkim rozkroku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aria

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 07/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Pon Paź 20, 2014 7:54 pm

Kiedy wypełniła odpowiednie papiery poszła za kobietą, która zaprowadziła ją na arenę. Arena raczej prosta i zwykła nie wyróżniała się niczym specjalnym. Stanęła na twardym materacu, który na pewno będzie bolał jeżeli ktoś na niego upadnie. Ukłoniła się lekko przed zaczęciem po czym wysłuchała sędziego uważnie. Zgięła kolana lekko, a prawą nogę wysunę lekko do przodu. Prawą rękę zgięła, zaś dłoń miała wyprostowaną zewnętrzną częścią ku górze. Lewa rękę zgięła na okolice talii i zacisnęła palce w pięść. Stwierdziła, że sama zaatakuje pierwsza przeciwnika. Po chwili odbiła się od maty i jednym szybkim cisem swoją lewą ręką trafiła prosto w brzuch przeciwnika. W razie czego gdyby chciał jej oddać odsunęła się od niego robiąc dwa małe podskoki. Dzieląca przestrzeń między nimi to zapewne było osiemdziesiąt centymetrów. Rozstawiła nogi ku lekkiemu rozkrokowi by mieć mocną i pewną pozycje zaś ręce obie zgięła blisko ciała, palce obu dłoni zacisnęła w pięści, obserwowała swojego przeciwnika i jaki ruch wykona, by przewidzieć jego posunięcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saver

avatar

Liczba postów : 34
Join date : 06/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Pon Paź 20, 2014 8:24 pm

Saver niespiesznie wszedł do wielkiego budynku, z daleka wyglądającego jak ogromna kolumna.
W taki sam sposób dotarł też do recepcji... Nie obchodziło go zbyt wiele... Tym razem chciał trochę zarobić, być może troszkę się zabawić... Żeby to jednak zrobić, musiałby dotrzeć do co najmniej dwusetnego poziomu... Niżej jest tylko nudno... Ale selekcję było trzeba przejść...
-Saver Raghall, chce zapisać się na walki- wypowiedział bez emocji... Nie chciał być miły, ani niemiły... Tym razem wolał zostać neutralny...
Saver nie lubił papierkowej roboty, więc szybko napisał wniosek i czekał na dalsze instrukcje.


Ostatnio zmieniony przez Saver dnia Czw Paź 23, 2014 6:20 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Athanthatsuyaki

avatar

Liczba postów : 146
Join date : 05/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Pon Paź 20, 2014 8:44 pm

MG

Do wieży weszła kolejna osoba, sprawiając że robił się conajmniej tłok na najniższych poziomach. Kto by się tego spodziewał? Recepcjonistka poczekała aż Saver wypełni dokumenty po czym je od niego odebrała.-Aktualnie wszystkie areny są zajęte. Może pan poczekać lub iść i obejrzeć wybraną walkę.-Po czym kobieta zostawiła Savera samego.

Bere: Mimo że zamiary dziewczyny były całkiem zasadni to nie poszło po jej myśli. Może w normalnej sytuacji tak właśnie by było, ale ta do normalnych nie należała i nawet jej oszłamiająca zwinność nie pozwolała jej na wykonanie ciosu tuż przed mężczyzną i cios trafił ją w głowę, mimo to dała radę się przetrulać i wstać, stojąc już bardzo blisko granicy areny. W głowie jej dość mocno szumiało i zdecydowanie po tym ciosie będzie siniak. Mężczyzna uśmiechnął się i znów natarł, tym razem skrócił lekko dystans i zginając prawą rękę w łokciu tak że dłoń znalazła się u góry zamierzał samymi palcami uderzyć ją w krtań.

Aria: Aria planowała, a planowanie jak wiadomo może dalece różnić się od rzeczywistości. kiedy tylko natarła na chłopaka w celu uderzenia go w brzuszysko ten tylko złapał ją za pięść w nadgarstku i przerzucił przez ramię. Był jednak kulturalnym młodzieńcem i odsunął się, pozwalając dziewczynie wstać i odwrócić sie do niego, gdyż właściwie w tej chwili zajął jej dawną pozycję. Co zaś z samą Arią? W sumie poza bólem pleców i lekkim bólem głowy od twardego lądowania to nic jej nie dolegało.

//Pro tip nr. 1 - Ariu nie pisz w dokonanym, to zabija.//
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saver

avatar

Liczba postów : 34
Join date : 06/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Wto Paź 21, 2014 5:07 am

//Nie potrafię jednak pisać w 3 osobie xD///

Zapisałem się, ok... ale żeby czekać? Jak długo? 10, 15, 20 minut? Dłużej? Damn... nienawidzę czekania...
Uśmiech wykrzywił się w grymasie złości. To prawda, nigdy nie byłem cierpliwy... Ale w tej chwili, akurat tego dnia' nie potrzeba było wiele, żeby mnie rozłościć...
Odszedłem od recepcji szybkim krokiem i ruszyłem na areny... Co innego mogę zrobić? Przecież nie usiądę w poczekalni i nie będę się gapił w ścianę... Obserwacja przeciwników będzie lepszym zajęciem...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Varagarv Vermillion

avatar

Liczba postów : 75
Join date : 08/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Wto Paź 21, 2014 6:30 am

Wypełnił wszystko ładnie, pięknie, a następnie poszedł tam, gdzie mu nakazano. Miał już walczyć, teraz, zaraz, czyli się nie patyczkowali. Chcesz walczyć? No to wio, pokaż, że potrafisz. Nie? To nara. Ale jeśli tak, to lecisz na wyższe piętro, więcej pieniędzy i większy prestiż. A co za tym idzie - lepsi oponenci.
Zbytnio się nie przejął groźnym wyglądem Edo. Ej, a czy on w ogóle groźnie wyglądał? Między tymi panami poziom groźności był przepaścią. I to niestety Varagarv górował, mimo przeciętnego wyglądu.
Zasady były proste, jednak nasz bohater miał pewne wątpliwości. Okej, okej, to pierwsze piętro, ale co jeśli przypadkiem ktoś zginie? Nie będzie konsekwencj [ten punkt w regulaminie przeoczył]i? Na szybkości przenosi nen do obu rąk, zwiększając tym samym ich osiągi, w obronie też. Gyo.
- Proszę pa- - ale no nie zdążył, musiał w te pędy zgiąć kolanka w zawiasach, żeby uniknąć pięści tłustowłosego. Łaaaa, jak niebezpiecznie! Nie można tak bez ostrzeżenie atakować ludzie, co on sobie myślał?! A... aaa, był już znak do rozpoczęci walki? No ok, jak można, to można. Gościu usprawiedliwiony.
Jakby kucnięcie nie było wykonane na tyle szybko na ile chciał nasz bohater, to dokłada swoją lewą rękę, by zablokować cios [kość przedramienia w kość przedramienia], z jednoczesnym odepchnięciem, by ręka tamtego poszła w dalej w prawo i nie miała na tą chwilę szans na zadanie ciosu.


W tej samej chwili 'Nicolas' uwolnił swe mordercze intencje. Uwolnił? Nie, nie. To raczej był 'wybuch', którym zaatakował Edo, by go nieco przestraszyć. A trzeba przyznać, że aura naszego bohatera to była straszna, oj była. Nie jeden twardziej, by się zesrał. W każdym razie, zaraz po 'wybuchu', tłumi ją*, wyprowadzając jednoczesny zamach prawą łapką założoną w pięść na żeberka oponenta. Połamią się?  Po prawym ciosie, następuje lewy, z ręki, która blokowała - celem też były żebra.
Gdyby przeciwnik uniknął ciosów i dalej był zdolny do walki, to kolanka robią 'rozgięcie' i stawiają Var'a na równych odnóżach. Robi szybkiego hopa w stronę Edo [Przenosi Gyo do nóg], wprawiając swoje ciało w ruch obrotowy i jak będzie jakieś półtora metra przed nim - robi mocnego strzała w postaci kopa [prawa noga] z półobrotu  na wysokości ramienia [lewe]. Był świadom, że to można zablokować... o ile się jest mega mistrzem walk i można konkurować z nenem, ale Pająkowi chodziło bardziej o posłanie mężczyzny kilka metrów w jego prawo, coby rozłożył się na pobliskiej ścianie, czy co to tam było. A jednocześnie znalazł się poza ringiem.
Po zobaczeniu, że przeciwnik nie jest zdolny do walki, natychmiast tłumi cały swój nen, dezaktywując Ken i jednocześnie ucinając resztki wypływającej aury - jak taka była.


- Haha, wygrałem? To było niespodziewane! Haha. - i tak się chichrał jak głupi, udając głupiego głupka, że się nie spodziewał takiego obrotu spraw.

* - to był taki jednorazowy strzał, jak się nie da od razu stłumić, to tego nie robi, of kors.

_________________
Myślę, że tak nie powinno być, że powinno być tak, że można czyjąś śmierć wykupić. Że opcja nieodwracalności jest do dupy. Nie tak, inaczej - oto zabity, a to zabójca. Zabijając go, przywracasz życie ofierze. Albo, dokładając do puli, na przykład, dziesięć lat swojego życia, albo swoją rękę, albo flotę lotniskowców, wykupić ją śmierci. Tak, kurwa, powinno być. A jeśli nie jest, to ja pierdolę!


[voice]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aria

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 07/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Wto Paź 21, 2014 11:05 am

Ojej ojej chyba wpadła na jakiegoś karatekę. Kiedy ją przewrócił wstała i poprawiła woje okulary. Uśmiechnęła się pod nosem po czym uginając swoje kolana ponownie wyskoczyła do przodu po czym wyprostowaną dłonią [prawa] skierowała prosto w krtań chłopaka, a gdyby nie pomogło to następnie zrobiła piękny piruet, uderzając chłopaka prosto w brzuch piętą [lewa noga]. Ciosy oba były pewne szybkie i mocne więc odczuje je na pewno na własnym wiele. Chłopak zapewne stacza się z bólu co idzie na jej korzyść, a gdy jest blisko krawędzi materaca podstawiła mu haka by wypadł za matę[prawa noga]. Swojej aury pokazywać nie musiała bo to było zbędne, zwłaszcza, że ta walka raczej należała do prostych. - Ojej wygrałam ? Uśmiechnęła się pod nosem lekko poprawiając swoje okulary rękoma.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bere

avatar

Liczba postów : 29
Join date : 16/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Wto Paź 21, 2014 4:32 pm

To było do przewidzenia. Czy też raczej, jakaś szansa powodzenia istniała, teraz jednak szansy tej zabrakło i pozostało walczyć dalej lub podkulić ogon z gorzkim smakiem porażki na ustach. Głowa bolała, nie ma się co dziwić, właśnie przyjęła na siebie uderzenie i Bere powinna się cieszyć, że nie dolegało jej nic więcej, jak ból. Tymczasem walka trwała, a do granicy pozostało naprawdę mało miejsca. Ograniczało to zarówno atak i obronę, a pan dziadek nie wyglądał na takiego, co poczeka, aż dziewczę znajdzie odpowiednią ilość miejsca. No cóż.
Cios pana dziadka był niebezpieczny. Pomijając już wypadnięcie z areny, straci oddech na dobrą chwilę. Już nawet nie chciała patrzeć na pewność siebie niemalże wylewającą się z jego osoby. W pierwszej po prostu mocno odchyla tułów oraz głowę w tył, zginając jednocześnie kolana, by uniknąć dźgnięcia oraz znaleźć się niżej całym ciałem, potencjalnie unikając dalszych nieprzyjemności. Ciężar ciała spoczywa na lewej nodze, natomiast prawa noga powinna być nieco z przodu, stabilizując pozycję. Ręce trzyma przy sobie. Gdyby udało się wykonać manewr, brązowowłosa od razu przechodzi do czynów. Zamierza złapać lewą ręką nadgarstek staruszka, najmocniej jak mogła, następnie ciałem przemieścić się pod niego, ewentualnie robiąc nieduży krok prawą nogą, by jej bark spoczywał gdzieś w okolicach brzucha pana dziadka, a następnie pociągnąć za rękę przeciwnika, jednocześnie się podnosząc, by przerzucić go przez bark. Powinien wypaść z ringu i może nawet tak bardzo się nie poobijać, nie była pewna. Ewentualnie padnie na maty. Tak czy siak, Bere oddala się gdzieś na środek areny.
Problem będzie gdy nie zdąży ze schyleniem się lub będzie wiedziała, że raczej nie zdąży. Wtedy stara się złapać prawą dłonią nadgarstek przeciwnika i obrócić się tak, by znaleźć się plecami do pana dziadka, jednocześnie ciągnąc go za sobą. Następnie puścić i odbiec na bezpieczną odległość, gdzieś na środek areny.
W innym wypadku - witaj ciemności, stary przyjacielu, bo jest wysokie prawdopodobieństwo, że po takim pchnięciu znajdzie się poza ringiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Athanthatsuyaki

avatar

Liczba postów : 146
Join date : 05/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Sro Paź 22, 2014 8:11 pm

MG

Varagarv i Saver: Nicolas uniknął ciosu przeciwnika bez większych kłopotów a zaraz potem uderzył dwukrotnie, prawą i lewą dłonią, powalając krztuszącego się krwią przeciwnika na ziemię. Oczywiście tę niesamowicie krótką walkę obserwował Saver, który akurat na tę arenę wmaszerował. Zaraz do sali weszło dwóch dryblasów, którzy ułożyli Edo na noszach i wynieśli.-Jako że pan Nicolas jest nowym mistrzem Areny 1, Pan Saver będzie walczył z Panem Nicolasem.-I jak widać mistrzowie odpoczynku nie mieli, tym bardziej że patrząc na Nicolasa, nie potrebował go. Że już na arenie stał, starczyło że Saver zajął miejsce na przeciwko niego.-Saver vs Nicolas. Przegrywa ten który się podda, wypadnie za matę lub będzie niezdolny do dalszej walki. Nie wolno korzystać z żadnych przedmiotów czy innej broni która nie jest waszym ciałem. Walczcie.-Oznajmił sędzia. Widać Varagarv musi poczekać, nim wejdzie na wyższe piętro.

Aria: Dziewczyna pewna swych umiejetności zaatakowała bez aury, pierwszy cios był prosty, zarówno do odczytu jak i obrony, i chłopak po prostu złapał dziewczynę za dłoń, zaraz jednak nadszedł cios z pięty w brzuch, który wybił mu z ust powietrze. Aria próbowała go podciąć ale ten się nie dal i po prostu pchnął ją, sprawiając że znów upadła na ziemię. Widać że krępował się tą walką, zwłaszcza że przed chwilą zmacał Arię i teraz nie spieszył się do ponownego ataku, znów pozwalając Arii wstać. A dziewczynę zaczynały boleć pośladki.

Bere: Bere dzięki swojej zręczności zdołała uniknąć ataku przeciwnika i złapać go za nadgarstek co oczywiście zaowocowało tym, że mężczyzna został przerzucony przez ramię i upadł na ziemię, niestety jego nogi wyszły poza matę i tym samym Bere została zwycięzcą.-Bere zwycięża.-Oznajmił sędzia, a Bere mogła cieszyć się tytułem mistrza 1 poziomu. Teraz albo tu pozostać, albo ruszać wyżej...

Stan postaci:
Bere: +5PR
Varagarv: +5PR
Aria: Bolą cię pośladki

//Saver vs Varagarv - Kto pierwszy zaatakuje ten ma atak. 24h na pierwszy post, przeciwnik 24h na obronę. Jak nie zaczniecie sam wybiorę kto atakuje//
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Varagarv Vermillion

avatar

Liczba postów : 75
Join date : 08/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Czw Paź 23, 2014 5:20 am

Pierwszy!
Tak jak się tego spodziewał, poszło szybko i gładko. Ledwo uruchomił nen, a typek mało nie udławił się własną krwią. Może powinien był nieco przyhamować? W końcu to pierwsze piętra i w ogóle... nieeeee. Nie było takiej opcji. Należał do bezwzględnych Pająków, sam taki był. A ten Edo wiedział, na co się pisze.
- ŁEEEE, co? Jak to od razu walka? Chciałem wypocząć... - zaprotestował, ale już po chwili stał przed nim dzieciak. Białe włosy, czerwone oko, chora maska [obstawiam, że ją masz, bo w kp jest, ale tu nic nie pisałeś]. Reszta go nie obchodziła. Nie to, żeby przed chwilą nie było wspominane o bezwzględności 'Nicolasa', ale jego przeciwnik ewidentnie miał jakiś problem ze sobą. Wyglądał jak Var parę lat temu. Z tym, że ten pierwszy wyglądał na niezwykle opanowanego. Westchnął.


- A co mnie to obchodzi? - mruknął pod nosem, po czym zrobił krok, a nawet dwa w tył, by nieco powiększyć dystans. Oczywiście uważał, by nie spaść z areny.
- Yoroshiku, shōnen. - rzucił spokojnie. Po chwili uśmiechnął się delikatnie pod nosem. Pobudził swój nen i ponownie skierował go do nóg, by maksymalnie zwiększyć ich możliwości, Gyo.


Można by pomyśleć, że muzyczka rozbrzmiała na całej arenie, lecz to tylko Varagarv 'nucił' ją sobie pod nosem. I tak się złożyło, że sędzia dał znak do rozpoczęcia walki idealnie w 0:27 sekundzie soundtracka. 29-latek zareagował natychmiastowo i wystrzelił z kopyta niczym pocisk, robiąc zaledwie jeden krok podczas swej podróży. Cel był prosty - dopaść Savera jak najszybciej. Dlatego wystawił lewą rękę do ataku, lecz szybko zmienił zamiary, była to zmyłka, bo tuż przed nim ponownie dotknął stopą maty i zmienił nieco trajektorie na taką, by atakować po skosie. Czas na reakcję? A co to? Chłopak nie powinien mieć szans. Prawa ręka powędrowała do góry, by następnie po zetknięciu się z głową czerwonookiego, trzasnąć nim o ziemie jak workiem kartofli.


Mimo, że aktualnie nie miał tej samej pary w łapach, co w nogach, to pęd, czy co tam, powinien załatwić sprawę. Podłoże twarde, cios szybki i mocny. Ale nie spodziewał się, że ta akcja da mu wygarną, dlatego zaraz po 'wyłożeniu' przeciwnika, siada na nim okrakiem i przystawia prawą pięść do krtanie. Chłopak powinien wiedzieć, że jeśli się nie podda, to mężczyzna zmiażdży mu krtań, wpychając również jabłko adama głębiej. Więc jeśli nasz bohater nie zobaczy, że tamten klepie w mate, albo nie mówi, że się poddaje, robi to, co powyżej.
W przypadku gdyby Saver próbował się ratować przed nadlatującą ręką ucieczką, i do tego mu się to uda - Var poprzestaje akcji. Ale za to mocniej staje na lewej nodze i wykonuje prowizoryczny kop prawym odnóżem z półobrota. Tak jak wcześniej, a jako że nogi toćke dłuższe od rąk, to miał większy zasięg i ratujący się ucieczką chłopak powinien oberwać. A w co? To zależy jak stał, ale atak być na wysokości mniej więcej żeber, jak wcześniej. Może nieco niżej. Ale na tym nie kończy. Po udanym ciosie, obniża nogę do parteru i obracając się do tyłu [ruch obrotowy], serwuje lewą piętę na podobnej wysokości. Będzie bolało, oj będzie.
W przypadku gdyby zablokował pierwszy kopniak [złapał nogę], to się wspiera na przeciwniku, by wykonać ten drugi. Przy zwykłym bloku się nie przejmuje i kończy to, co zaczął.
Całość była wykonana na najwyższych obrotach, najszybciej jak się da, by oponent nie miał najmniejszej szansy na oddech, a tym bardziej na kontrę. Vermillion miał zamiar skończyć szybko, jednak nie-nie doceniał dzieciaka.

_________________
Myślę, że tak nie powinno być, że powinno być tak, że można czyjąś śmierć wykupić. Że opcja nieodwracalności jest do dupy. Nie tak, inaczej - oto zabity, a to zabójca. Zabijając go, przywracasz życie ofierze. Albo, dokładając do puli, na przykład, dziesięć lat swojego życia, albo swoją rękę, albo flotę lotniskowców, wykupić ją śmierci. Tak, kurwa, powinno być. A jeśli nie jest, to ja pierdolę!


[voice]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aria

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 07/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Czw Paź 23, 2014 11:04 am

Nie no to już była lekka przesada, zmarszczyła brwi i wstała. Trochę za długo to już trwało i po chwili uwolniła swoją aurę, może i nie była ona przerażająca, ale chłopak na pewno mógł odczuć, sporą presję. Zaczęła prosto od wymierzenia kilka prostych ciosów tak cy ich ciosy się ze sobą zderzyły, następnie, kiedy chłopak prawdopodobnie zajęty był obrona w ułamku sekundy pięścią wymierzyła w jego brzuch. Odsuneła się kawałek i podniosła swoją prawą nogę i wymierzyła mu mocny cios w jego żebra. Celowała uderzając go zewnętrzną częścią stopy oraz palcami by uderzenie miało jak największą moc. Na samym końcu wyprostowaną dłonią uderzyła go prosto w serce nie pozwalając mu na żadnego kontrataku z jego strony. Wzięła kilka głębszych oddechów po czym ustawiła się w pozycji bojowej gdyby chłopak miał jeszcze siły na kontratakowanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saver

avatar

Liczba postów : 34
Join date : 06/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Czw Paź 23, 2014 6:19 pm

No cóż, długo czekać nie musiałem... Bardzo szybko znalazł się, ktoś z kim mogę walczyć...
Ruszyłem w stronę areny, z rękami w kieszeniach, cicho pogwizdując.
Na miejscu zastałem faceta, który już wygrał swoją pierwszą walkę. Na oko wyglądał na trzydziestkę, może mniej, może więcej... Czyli doświadczenie pewnie jakieś posiada...
Z miejsca można było ocenić otaczającą go aurę... Bez wątpienia jego nen był potężniejszy od mojego... Ja za to jestem całkowitym samoukiem. Z pewnością nie miał zamiaru walczyć bez jego użycia... No cóż, po co walczyć, skoro przeciwnik wygląda na silniejszego. Zdjąłem maskę [zapomniałem uwzględnić w ubiorze, że nie mam jej na sobie, mój błąd xD], uśmiechnąłem się lekceważąco i odwróciłem się.
-Rezygnuję, znudziłem się-
Wsadzając rękę ponownie do kieszeni, pogwizdując, ruszyłem do wyjścia. Znajdę sobie coś do roboty gdzie indziej...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bere

avatar

Liczba postów : 29
Join date : 16/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Czw Paź 23, 2014 7:26 pm

Walka się zakończyła, stosunkowo bez większych obrażeń. Jedynie bolała ją głowa i gdy tylko dotknęła bolącego miejsca, skrzywiła się. Była to jednak mała cena za możliwość pójścia o jedno piętro wyżej. Zostało już tylko 250 do pokonania! Wątpiła jednak, by pokonała je za jednym rzutem. Zresztą, nie o to w tym chodziło, by piąć się wzwyż dla samego pokonywania kolejnych osób, a rozwój własnych umiejętności. Przynajmniej ona tak na to patrzyła. Do powrotu Dimitria był to dobry sposób na spędzenie czasu. Przy okazji dowiedziała się ciekawej rzeczy - wystarczy chociaż odrobinkę przekroczyć wyznaczoną linię, by przegrać. Następnym razem będzie musiała uważać na to, gdzie się znajduje. Odetchnęła głębiej i przyklęknęła przy dziadku.
- Nic panu nie jest? Potrzebuje pan pomocy? - zapytała spokojnie, mając na ustach przepraszający i jednocześnie współczujący uśmiech. Co mogła poradzić, taki upadek mógł coś mu zrobić, a maty pod nimi były niczym deski. Wymagała tego jej osobista kultura, by mu pomóc, choć równie dobrze mógł ją zbyć. Byli przed chwilką przeciwnikami. Nawet jeżeli stwierdzi, że nie potrzebuje pomocy, Bere postanowiła upewnić się jeszcze trzy razy, ze faktycznie wszystko jest dobrze, zapewne doprowadzając pana dziadka do irytacji, ale wolała mieć nieco czystsze sumienie i pewność, że nic mu nie zrobiła. Po czym ruszyła na drugie piętro, masując bolącą głowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Athanthatsuyaki

avatar

Liczba postów : 146
Join date : 05/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Pon Paź 27, 2014 3:21 pm

MG

Saver i Varagarv: Walka nie trwała długo ze względu na dość szybką kapitualcję Savera. Przerażony chłopak opuścił wieżę niebios uznając zapewne że nie nadaje się jeszcze do tak ekskluzywnych rzeczy. Natomiast Varagarv... cóż, był wolny. W zasadzie mógł robić co chciał, łącznie z dalszym wspinaniem się po wieży. Wszak to było dopiero pierwsze piętro...

Aria: No i w końcu nadszedł ten moment. Tak zwane zdenerwowanie zabuzowała w krwi dziewczyny i postanowiła nie dawać przeciwnikowi więcej forów. Odpaliła swój Ten ale to go nie ruszyło i doszło do wymiany ciosów. Gdy ich pięści się zderzyły, kości paliczków chłopaka pękły a on sam od razu odsunął się jak oparzony. Zmarszczył brwi po czym zszedł z maty.-Poddaję się.-Oznajmił sędziemu i skłonił się Arii po czym odszedł w stronę małżeństwa na trybunach.-Walkę wygrywa, Aria!-Zaanonsował sędzia a sama Aria mogła ruszyć na kolejne piętro lub wycofać się z dalszej walki.

Bere: Dziadek spojrzał na Bere po czym wstał sam bez najmniejszego problemu i otrzepał się.-Chyba jestem już za stary...-Zmierzył wzrokiem Bere.-Uważaj dziewczyno. Bez znajomości *tego* możesz szybko zginąć na wyższych poziomach wieży. Ja jestem ledwie żółtodziobem, tam możesz spotkać prawdziwe monstra.-Skinął jej głową i odszedł. Tym czasem Bere ruszyła na drugie piętro...

A drugie piętro nie specjalnie różniło się od poprzedniego. Za Bere podążyła jeszcze jedna postać, dziadek który obserwował poprzednią walkę. I tym razem zajął miejsce na widowni, obserwując potyczki dziewczyny. Kto miał zaś być jej przeciwnikiem? Na Arenę wszedł mężczyzna, na oko około 30. Niestety miał około 2m wzrostu i 120kg wagi. Wspomnieć należy że owej wagi na pewno nie stanowiły mięśnie. Ubrany był jedynie w obcisłe czarne slipki. Był całkiem łysy ale miał długiego acz cienkiego wąsa, który zwisał mu po bokach ust aż do sutków.-Hmym-Z uśmiechem wymruczał wstronę Bere i skinął jej głową.-Bere vs Golimar. Przegrywa ten który się podda, wypadnie za matę lub będzie niezdolny do dalszej walki. Nie wolno korzystać z żadnych przedmiotów czy innej broni która nie jest waszym ciałem. Walczcie.-Powiedział sędzia i rozpoczął tym samym walkę.

Stan postaci:
Aria: Bolą cię pośladki; +5PR
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Varagarv Vermillion

avatar

Liczba postów : 75
Join date : 08/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Wto Paź 28, 2014 7:14 am

Nie można powiedzieć, że dzieciak wybrał źle. Można wręcz rzec, że uratował swoje życie, a na pewno zdrowie, w pewnym sensie. No ale wiadomo, niesmak pozostał, jednak Var nie miał zamiaru płakać nad rozlanym mlekiem i w te pędy wyjął z kieszeni spodni lizaka jabłuszkowego. Rozpakował go, po czym umieścił w ustach. Lepiej.
Co teraz? Drugie piętro, ale nie chciał od razu walczyć. Poinstruował osobę, która chciała go prowadzić, że na razie woli se odsapnąć, mimo, że aż tak się nie zmachał. Dzikus w przetłuszczonych włosach i dzieciak, ale tu nawet nie zdążył odpalić nenu. Gdy już byli wyżej, 'Nicolas' zrobił wyliczankę i padło na walkę Bere. Ale za nim wszedł na trybuny, zaopatrzył się w dwa bananki, czy inną pożywną bułkę oraz herbatę. Zajął miejsce nieco oddalone od innych widzów, by móc w spokoju zjeść... i wyglądało na to, że walka będzie jednostronna. Dwumetrowy łysol i jakaś kobieta. No ale jak to mówią, nie warto oceniać książki po okładce, bo się można nieźle przejechać. W tym świecie to nawet maluśka wiewiórka może odgryźć ci głowę.


- Ciekawe, gdzie jest Koji, hmm. - mruknął pod nosem między gryzami.

_________________
Myślę, że tak nie powinno być, że powinno być tak, że można czyjąś śmierć wykupić. Że opcja nieodwracalności jest do dupy. Nie tak, inaczej - oto zabity, a to zabójca. Zabijając go, przywracasz życie ofierze. Albo, dokładając do puli, na przykład, dziesięć lat swojego życia, albo swoją rękę, albo flotę lotniskowców, wykupić ją śmierci. Tak, kurwa, powinno być. A jeśli nie jest, to ja pierdolę!


[voice]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aria

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 07/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Sro Paź 29, 2014 10:25 am

No czyli w końcu skończyła się jej walka choć nie była usatysfakcjonowana tym całym wynikiem jaki dostała. No nic przynajmniej się już skończyła, ukłoniła się, a potem odeszła powolnym krokiem idąc na wyższe piętro. Kiedy była dość daleko i nikt jej nie widział lekko pomasowała pośladki, bolało, ale dało się wytrzymać. Jak będzie miała takich przeciwników to zajdzie na całkiem wysoki poziom, może nawet do setnego poziomu! Marzenia, ale może się spełnią. Wsunęła ręce do kieszeni i z lekkim uśmiechem na ustach ruszyła na nowe piętro ciekawa jaki będzie jej kolejny przeciwnik.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Athanthatsuyaki

avatar

Liczba postów : 146
Join date : 05/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Nie Lis 02, 2014 2:55 pm

MG

Chwilowo walka na arenie Bere była w impasie. Jedynie Zenek przekroczył drzwi areny i usiadł obok staruszka by obserwować walkę. Tymczasem gdzie indziej na drugie piętro Areny weszła Aria, by stoczyć pojedynek z kolejną osobą. Tym razem była to kobieta. Miała zdecydowanie mniejszy biust, coś około A/B. Była dziewczyną średniego wzorstu, szczupłą i wysportowaną, także odzianą w strój karateki. Długie brązowe włosy miała związane w kucyk. Na widowni siedziało kilka osób. Dziewczyny zajęły miejsca naprzeciwko siebie.-Aria vs Reiru. Przegrywa ten który się podda, wypadnie za matę lub będzie niezdolny do dalszej walki. Nie wolno korzystać z żadnych przedmiotów czy innej broni która nie jest waszym ciałem. Walczcie.-Rei wysunęła prawą nogę i rękę w przód i ustawiła tułów nieco bokiem, gotowa do walki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ofelia Elsinor

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 02/11/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Sro Lis 05, 2014 6:16 pm

Walki nie były jej mocną stroną. A raczej nie sądziła, że są. Nie mniej po zastanowieniu się stwierdziła, że nawet jeśli, to jakikolwiek trening jej nie zaszkodzi. Ot tak, by w razie czego nie paść trupem.
Ubrana na sportowo, wkroczyła do budynku, po czym podeszła do recepcjonistki, po drodze związując blond włosy w kucyka. Żwawym krokiem zbliżyła się do lady. - Dzień dobry, czy mogłabym wstąpić na arenę? - zapytała uprzejmie, uśmiechając się i czekając na pokierowanie w odpowiednie rejony wieży.Mimo wszystko nie widziało jej się siedzenie tutaj. Przyszła bardziej z musu, niż z chęci. Walka z reguły oznacza, że ktoś oberwie. Zbyt pewna była tego, że będzie to ona. Zodiak. Smok. Smoki oznaczają siłę. A ona musiała jej nabrać. Tak porządnie. Pomimo jednak niezadowolenia, okazywała dobry humor. Niech myślą, że to ona tu rozdaje karty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   

Powrót do góry Go down
 
Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Kontynenty: Jordian, Landian oraz Yorbian :: Miasto Wieży Niebios :: Wieża Niebios-
Skocz do:  
Mapa Świata