IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Athanthatsuyaki

avatar

Liczba postów : 146
Join date : 05/10/2014

PisanieTemat: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Sro Paź 15, 2014 12:58 pm

First topic message reminder :

Areny na pierwszych piętrach są bardzo proste, nie posiadają też wielkich trybun, bo tylko nieliczni, zazwyczaj biedota, przychodzi oglądać walki tych najsłabszych z najsłabszych oraz nowicjuszy. Arena ma 5x5x0.2m, w zasadzie stanowią ją dość twarde, granatowe mateace, które w żaden sposób nie amortyzuja uderzenia, czy nie ogrnaiczają ruchów. Trybuny to w zasadzie surowy kawałek drewna i może parę niespecjalnie wyglądających krzeseł. Zaraz obok pierwszej areny znajduje się recepcja. Oczywiście od samych aren odgradzają ją drzwi, bowiem w recepcji panuje luksus. Marmurowe podłogi, kolumny, windy, perskie dywany. To właśnie do recepcji należy wpierw podejść by zapisać się na walkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość
Croc

avatar

Liczba postów : 15
Join date : 02/11/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Czw Lis 06, 2014 12:58 am

Ciężka stopa stanęła na posadzce w wieży. Na czubku swego pyska miał parę okularów przeciwsłonecznych, które zakrywały jego gadzie oczy. Czuł się dość dobrze, był wypoczęty, poranna kawka go otrzeźwiła. Kompletnie nie miał w tym momencie żadnych zmartwień. Dla niego było wszystko piękne i ładne, a przynajmniej na tą chwilę, gdy jeszcze nikt go nie zdenerwował. Przyszedł sobie w sumie tu od tak, bo słyszał, że można w sumie czegoś się dorobić z walk. W sumie hajs zawsze spoko, zwłaszcza jak chodzi o kupowanie sobie nowych rzeczy. W sumie to przydałyby mu się nowe japonki, najlepiej takie różowe, co by pasowały do jego hawajskich gaci, które ma pod spodenkami. Stanął sobie w kolejce do recepcji, bo ktoś przed nim był. Przeciągnął się i ziewnął pół rykiem rozdziawiając swój pysk z rządkiem ząbków. W sumie przyszedł tu w tej samej sprawie, co ta dziewczyna.
- Jeśli będzie miejsce to ja też chce się zgłosić - powiedział zza niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aria

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 07/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Czw Lis 06, 2014 10:53 am

No i w końcu jej nogi doszły na kolejną walkę, choć miała nadzieję, że ta walka będzie bardziej ciekawa niż poprzednia. Kiedy stanęła na arenie spojrzała na przeciwniczkę, która okazała się karateką, co poprzedni jej przeciwnik, westchnęła cicho i ustawiła się w pozycji do ataku wysuwając prawą nogę do przodu zaś lewą nieco ugięła. Prawą rękę zgięła w łokciu blisko ciała zaś lewą miała wyprostowaną z palcami skierowanymi ku przeciwnikowi. Nie zaatakuje pierwsza, wiec poczeka na ruch swojej przeciwniczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Varagarv Vermillion

avatar

Liczba postów : 75
Join date : 08/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Pią Lis 07, 2014 7:24 am

Czas wesoło sobie mijał na obserwacji walki Bere i jakiegoś longera, jednak po dłuższej chwili stagnacji, 'Nicolas' zaczął się wiercić. Wpierw niby to po to, żeby wyrzucić skórkę od banana, zaś na koniec siorbnął kilka razy nieprzyjemnie swojej herbatki, wzdychając na ostateczny koniec końców ciężko.
- Yarre, yarre. Trzeba iść zapalić, bo nudno. - mruknął pod nosem i zebrał swój kuper, by wpierw wyjść z sali, a następnie schodami na dół i przez drzwi. Przy okazji zlustrował nowo przybyłych, którzy tłoczyli się przy recepcji. A nóż, z kimś będzie musiał stoczyć pojedynek? Mała szansa, ale dla zabicia czasu można wziąć pod uwagę i taki rozwój sytuacji. Gdy zainstalował się przy metalowych popielniczkach, wyjął papierosa, a następnie wkładając go do ust, odpalił.


I gdy se tak popalał, nucąc pod nosem jakąś melodie, do Vara podszedł mężczyzna o czarnych włosach. Był ubrany w elegancki garnitur: biała koszula, czerwony krawat, czarna marynarka i spodnie. Również zapalił. Dopiero po krótkiej chwili odezwał się nasz bohater.
- Odwaliłeś się jak cieć w boże ciało. - zażartował, po czym zaciągnął się głęboko. Koji wzruszył ramionami i zrobił to samo.
- Chyba zabawie tu nieco dłużej niż przewidywałem, więc czuwaj na trybunach jak nie masz, co robić. Wsparcie zawsze się przyda. A tak poza tym, to stało się coś ciekawego? Szef się kontaktował? - mężczyzna zaprzeczył, ale nie odpowiedział werbalnie. Słowa tu nie były potrzebne, bo a nóż ktoś ich podsłuchiwał? - Dobra, to ja się zmywam na drugie piętro, ty też idź tam. Na trybuny. - i gasząc resztki papierosa na małej kratce, ruszył ponownie w stronę wejścia. I tak szedł rękoma wsadzonymi w kieszenie marynarki, z posturą nieco przygarbioną.
Gdy dotrze na 2 piętro, poinformuje panią/pan z recepcji, że chciałby stoczyć swoją trzecią walkę na wyższym piętrze. Gdy droga zostanie mu wskazana, grzecznie ruszy w wyznaczonym kierunku.

_________________
Myślę, że tak nie powinno być, że powinno być tak, że można czyjąś śmierć wykupić. Że opcja nieodwracalności jest do dupy. Nie tak, inaczej - oto zabity, a to zabójca. Zabijając go, przywracasz życie ofierze. Albo, dokładając do puli, na przykład, dziesięć lat swojego życia, albo swoją rękę, albo flotę lotniskowców, wykupić ją śmierci. Tak, kurwa, powinno być. A jeśli nie jest, to ja pierdolę!


[voice]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bere

avatar

Liczba postów : 29
Join date : 16/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Pią Lis 07, 2014 10:33 am

Bere wysłuchała starszego pana z uwagą, jednakże daleko jej było do zrozumienia. Mimo to pokiwała głową i wysłała w jego stronę dobroduszny uśmiech, który powinien nieco zamaskować niewiedzę dziewczyny. Jednak była wdzięczna, że pan starał się jej na swój sposób pomóc. I, nie bacząc na ostrzeżenia, ruszyła dalej, w górę wieży.

Zobaczyła następnego przeciwnika i zasłoniła oczy dłonią, jeszcze zanim rozpoczęła się walka. Nie wiedziała, co zrobić. Modlić się, czy może uciekać i uniknąć konfrontacji. Ludzie chyba powinni mieć jakiś rodzaj wrażliwości prawda...? Prawda? Tymczasem przed sobą widziała mężczyznę, który wrażliwość miał w wielkim poważaniu i niespecjalnie mu to przeszkadzało. Jak ona miała z nim walczyć? On był niemal nagi! Nie trzeba mówić, że nie podobało jej się to i ze zgorszoną miną opuściła rękę, czekając na rozpoczęcie walki. Stanęła w lekkim rozkroku, z prawą nogą lekko wysuniętą do przodu, rekami opuszczonymi wzdłuż ciała i czekała. Nie chciała podchodzić do mężczyzny. Bardzo nie chciała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Athanthatsuyaki

avatar

Liczba postów : 146
Join date : 05/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Nie Lis 09, 2014 7:04 pm

MG

Recepcja: Pojawienie się mrówki wywołało skrajne uczucia w recepcji. Oczywiście recepcjonistka pełen profesjonalizm i z kamienną twarzą przyjęła zapis Corca. Niemniej ludzie szpetali, pokazywali go palcami, ktoś nawet pomachał przed nosem dłonią. Po chwili jakieś dziecko rzuciło niedojedzonym bananem w Croca, niestety nie trafiło i lepki owoc trawił ofelie w twarz. Przestraszony chłopiec schował się za mamą.-Aktualnie areny zajęte. Proszę usiąść i zaczekać.-Powiedziała sucho recepcjonistka, wskazując dwójce wolne krzesełka.

Aria: Obie dziewczyny nie chciały atakować pierwsze. Był to na swój sposób dość ciekawy pojedynek, który chwili trwał w impasie, bo w zasadzie nie tylko Aria zamierzała poczekać na pierwszy ruch przeciwniczki. Dziewczyna także nie zamierzała atakować. Stała i patrzyła na poczynania Arii nie zamierzając zaczynać walki. Z pojedynku fizycznego przerodziło się to w pojedynek psychiczny. Kto pierwszy zaatakuje?

Bere: Niektórym gatki w zupełności wystarczyły a co niektórzy radzili sobie i bez nich, tak wyglądało życie i tak właśnie ułożony był ten świat. Dlatego nie było w tym nic dziwnego ale mimo wszystko dziewczyna zdawała się nieco zgorszona, na co osiłek zareagował... rumieńcem! Tak, widać miał jakąś tam moralność i bynajmniej nie chciał zawstydzać Bere. W każdym razie po chwili osiłek ruszył, w zasadzie nie biegł, po prostu podszedł do Bere i zamachnął się prawą pięścią, chcąć uderzyć ją w lewy bok głowy.

Varagarv: Na wpół niewidzialny w ciemnym pomieszczeniu meżczyzna żuł gumę, obserwując arenę na której zaraz miał pojawić się jego znajomy. I tak też się stało, już po chwili na arenę wszedł Varagarv, niestety JEGO garnitur strasznie zlewał się z otoczeniem, czy znajomek dostrzeże go, stojącego z tyłu pod ścianą? Pewnie nie. W każdym razie Zenek wszedł na arenę w miarę spokojnie, czym się tu przejmować biorąc pod uwagę jak łatwo zwyciężył piętro niżej? Spokojnie był na wyższym poziomie. Tymbardziej kiedy zobaczył przeciwnika! 1,50m wzrostu, małe mieśnie ale jednak, ubrany w niebieskie spodenki, ogolony na łyso gówniarz. Kazali walczyć mu z dzieckiem. I chociaż Varagarv tego nie widział, to jego znajomek uśmiechnął się pod nosem, kiedy przez jego myśli przebiegła myśl że całkiem fajnie było by zobaczyć wygraną gówniarza.-Leo vs Nicolas. Przegrywa ten który się podda, wypadnie za matę lub będzie niezdolny do dalszej walki. Nie wolno korzystać z żadnych przedmiotów czy innej broni która nie jest waszym ciałem. Walczcie.-Z tyłu areny dało się dosłyszeć chichot, widoczną reakcję na "Nicolasa". W każdym razie dziecko trzymając nawet pożądną gardę zaczęło chodzić to w lewo to w prawo, bacznie obserwując przeciwnika.

//Ze względu na kolejkę chętnych fajnterów - narzucony czas na odpis - 10.11 godzina 20:00//


Ostatnio zmieniony przez Athanthatsuyaki dnia Pon Lis 10, 2014 6:56 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Croc

avatar

Liczba postów : 15
Join date : 02/11/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Nie Lis 09, 2014 8:48 pm

Oczywiście zbyt fabulous Croc niezbyt przejął się szeptami ludzi za nim, w końcu to już nie pierwszy oraz nie ostatni raz. Podrapał się jedynie ogonem, gdy recepcjonista przyjmowała jego zapis. W sumie to poker face'a miała świetnego, przynajmniej tyle udało mu się wywnioskować. W końcu kto nie byłby zdziwiony w duszy spotkaniem gadającej Mrówki, która wygląda jak ogromny Krokodyl? No właśnie to jest dobre pytanie, ale odłożył je na później. Założył ręce na wysokości klatki piersiowej, po czym spojrzał kątem oka na stojącą dziewczynę, która zapisywała się przed nim... i zaraz jak dostała niedojedzonym bananem. Zatkał swój pysk rękami próbując wytłumić wydobywający się z niego śmiech. Ogonem jednak zdjął z twarzy dziewczyny skórkę od banana i wyrzucił ją do najbliższego kosza. Następnie rzucił jedynie groźne spojrzenie w stronę matki z dzieckiem i leciutko pokazał zęby w półuśmiechu po których przejechał językiem. Jednak szybko się opamiętał i powiedział do dziewczyny - Sorka, ale chyba to raczej było przeznaczone dla mnie - po czym poszedł sobie usiąść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bere

avatar

Liczba postów : 29
Join date : 16/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Pon Lis 10, 2014 5:50 pm

Zdziwiła się reakcją mężczyzny. Na tyle, że opuściła rękę i ze zdziwieniem przyglądała się jego osobie, nie do końca wiedząc, co o tym myśleć. Z drugiej strony nie miała też za dużo czasu na namyślanie się, bo walka się zaczęła, ale nieprzyjemne uczucie zmieszania pozostało. Nie wiedziała, jak to odebrać, jak się zachować, jak zareagować. Było to zbyt... dziwne, by to wiedziała. Z reguły ludzie tak ubrani nie przejmowali się tym, co o nich się myśli, a tutaj... Pokręciła głową, skupiając się na górnej części ciała Golimara. Nie chciała patrzeć niżej. Obecnie nie musiała tego robić. Zrobiła kilka kroków do przodu, byle stanąć nieco dalej od granicy areny. Mężczyzna zwyczajnie podszedł i zamachnął się, na co ona zamierzała zareagować szybkim krokiem w tył i złapaniem go za rękę w nadgarstku prawą ręką. Następnie, nie przerywając ruchu, obrócić się i pociągnąć masę mężczyzny tak, by znalazł się za nią, po czym odsunięcie się na bezpieczną odległość. Na papierze wyglądało dobrze, natomiast w rzeczywistości mogło wyjść inaczej, o czym przekonała się już piętro niżej. Gdyby jasne było, że krok nie wystarczy, zasłania głowę lewym przedramieniem i robi następny w tył, po czym zaczyna iść w prawo, nie spuszczając wzroku z przeciwnika. Gdyby zmienił cios po tym, jak się cofnęła, zasłania twarz obiema przedramionami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ofelia Elsinor

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 02/11/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Pon Lis 10, 2014 7:10 pm

Niektórych rzeczy się nie przewidzi. A przynajmniej nie przewidziała, że nagle oberwie pozostałościami banana. Twarz, która zdawała się wyrażać zadowolenie, przyozdobiła skórka od warzywa\owoca\idk. Nie była tym uradowana, jednak stanie i uśmiechanie się jak kretyn w takiej sytuacji również byłoby nie na miejscu i źle by świadczyło o Smoczku. Nim jednak dała radę pozbyć się niechcianego obiektu z twarzy, wyuręczył ją ktoś inny. Ścierając ręka ewentualne resztki z banana, zerknęła na jegomościa, który okazał się być nikim innym jak aligatorem. A przynajmniej dosc dosłownie krokodylem z tym wszystkim, co owe gady mają. Mrówka. Chłodno stwierdziła w myślach, jakby coś analizowała. Nie przepadała za nimi. Tak wyszło. Nie miała za co ich lubić, jednak tym nie miała za co gardzić, więc po prostu skinęła głową. - Dziękuję... - rzuciła w stronę krokodyla, po czym przeniosła spojrzenie na chłopaka, grożąc mu palcem, jednak sama wyglądała na dość spokojną. Puszczając w niepamięć (a przynajmniej tak by się wydawało) ostatnie wydarzenie, ruszyła na trybuny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Athanthatsuyaki

avatar

Liczba postów : 146
Join date : 05/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Pon Lis 10, 2014 7:23 pm

MG

Bere: Walka się zaczęła. Jak w tej sytuacji poradzi sobie dziewczyna? Przeciwnik z którym mierzyła się teraz był kompletnie innym typem przeciwnika niż ten ostatni, więc i walka nie miała być zbyt prosta. Zaczęło się w sposób dość można by rzecz prostacki, od zwykłego normalnego ciosu którego raczej nie sposób nie uniknąć, co też udało się Bere. Zaraz potem przerzuciła chłopaka korzystając z jego rozpędu i wyrzuciła poza arenę. Proste zwycięstwo... zbyt proste. Widać początki w wieży nie były zbyt ciężkie.

Varagarv i Croc: Z powodu głupiego błędu, dosłownie poślizgnięcia na macie, Varagarv przegrał poprzednią walkę. Teraz musiał wziąć krótką przerwę od powtarzania tego wyczynu i akurat tak się trafiło że czekała go inna walka. Oto pojawił się bowiem ktoś kto szturmował piętro pierwsze. Croc bo tak nazywał się przeciwnik, został przyprowadzony na arenę wcześniej i czekał około dwóch minut na przybycie Varagarva - bo śledzącego go(I okropnie chichoczącego) towarzysza, nie dostrzegł. W każdym razie Varagarv zajął miejsce na przeciwko niego a sędzia rozpoczął walkę.-Croc vs Nicolas. Przegrywa ten który się podda, wypadnie za matę lub będzie niezdolny do dalszej walki. Nie wolno korzystać z żadnych przedmiotów czy innej broni która nie jest waszym ciałem. Walczcie.-I w ten oto sposób zaczęło się starcie dwóch gigantów.

Aria i Ofelia: Walkanie trwała długo, skończyła się niestety porażką Arii, ale to nie miało znaczenia i tak była strażnikiem pierwszego piętra. Ale czy na długo? Oto bowiem miała czekać ją walka na pierwszym piętrze, a gdy tylko dotarła na miejsce jej oczom ukazała się kolejna dziewczyna.-Aria vs Ofelia. Przegrywa ten który się podda, wypadnie za matę lub będzie niezdolny do dalszej walki. Nie wolno korzystać z żadnych przedmiotów czy innej broni która nie jest waszym ciałem. Walczcie.-Brakło kisielu. Ale czy ta walka będzie urocza? Czy raczej krwawa? Tego wkrótce się dowiemy~!

Stan postaci:
Bere: +5PD

//Kto pierwszy napisze ten atakuje. Macie 24h na post, jak odpiszecie to przeciwnik też ma 24h. Jeśli w ciągu 24h nikt nie napisze, sam wybiorę kto zaczyna//
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Croc

avatar

Liczba postów : 15
Join date : 02/11/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Pon Lis 10, 2014 8:02 pm

Więc przyszła jego kolega. Stanął przed areną i ściągnął swoje japonki, bo przecież w nich się bić nie będzie. Rozciągnął się jeszcze, co by nie złapał go żaden skurcz oraz inne takie pierdółki. Przeciwnika jeszcze nie było, więc było całkiem spoko. Jednak szybko się to zmieniło i pojawił się jego przeciwnik. Dlatego też Croc postawił swoją ciężką stopę na arenie i stanął oddalony od przeciwnika o jakieś 3-4 metry.
- Yoooł - podniósł lekko rękę w przyjaznym geście - Jak zostało już powiedziane, Croc jestem. A właściwie to Nilong, jednak wolałem się zapisać jako Croc - naprostował, po czym przyjął postawę do walki, czyli nogi ugięte i ręce dość wysoko osłaniając pysk z jedną rękę wysuniętą do przodu (w sumie to uformował garde).
- Gotów - powiedział Croc, po czym sędzia rozpoczął. Croco od razu przeszedł do ofensywy, ruszając w stronę przeciwnika szykując się do uderzenia go swoją prawą łapą zaciśniętą w pięść. Uderzenie miało nastąpić w jego klatkę piersiową z prostego. Nie celował centralnie w mostek, a trochę wyżej. Miał też na uwadze, że przeciwnik może się odchylić dlatego też będzie brał to pod uwagę, że jeśli Nicolas uniknie tego ciosu to od razu wycofa łapkę kawałek i wyprowadzi zamach łokciem celując w jego policzek. Oczywiście jak będzie trzeba to wykona dodatkowy krok lub dwa gdyby on odskoczył do tyłu. A tak, jeśli da radę to spróbuje Nicolasowi nastąpić na nogę, gdy podejdzie do niego coby nie spierdolił za daleko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Varagarv Vermillion

avatar

Liczba postów : 75
Join date : 08/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Wto Lis 11, 2014 4:35 pm

Wpadkę w poprzedniej walce warto pominąć i usunąć z głowy. Mały błąd, zamyślił się, pośliznął, dzieciak poszedł dalej. No wielka mi rzecz! To się wytnie, to się wytnie... Koji'ego też się wytnie. Rączki, nóżki, główkę się wytnie, jak nie przestanie rechotać!


Kolejny przeciwnik z jakim miał walcząc niesamowicie rzucał się w oczy, zaś Var'owi wystarczyła chwila, by upewnić się, że ma do czynienia z plugawą mrówką chimerzą. Wiele lat minęło od incydentu z ich gniazdem, zaś Pająki niemalże zapomniały o tym wszystkim. Znaczy wiedział, że parę okazów żyje i szwenda się po świecie bez większej kontroli, ale do łba, by mu nie przyszło, że spotka jedną w Wieży Niebios.


Przez chwilę mogło się zdawać, że aura niepozornego mężczyzny wybuchła, tworząc zewsząd okalającego wylądowania elektryczne w kolorze czerni, zaś sam mężczyzna przybrał złowieszczy wygląd, z którego żądza krwi w obrzydliwy sposób wyciekał. Jednak czy była to prawda, to ciężko orzec, Croc mógł to tłumaczyć zwidami ocznymi, stresem, albo czymkolwiek innym. Ale jaka była prawda?
- Mrówka... tfu. - burknął pod nosem zamiast się przedstawić. Że niby miał podać swe miano temu wybrykowi natury? Jeszcze czego. To tylko wyjątkowy robal, nic więcej. To że może się upodobnić do człowieka, nie daje mu żadnych profitów. To ich Królowa nażarła się wszystkie co żywe i teraz jej bezwartościowe produkty chodzą po ziemi bez żadnej kontroli.

Koji wiedział, że nie jest dobrze. Wiedział, że Pająki nienawidzą Mrówek i gdy tylko jakąś spotkają, natychmiast anihilują. Przypadek Varagarv'a był trochę gorszy. Jemu po prostu odbijało, gdy widział krew i miał kogoś zabić. To nie wróżyło niczego dobrego, dlatego szybki sięgnął po telefon i zadzwonił, gdzie trzeba. Samochód ma czekać pod budynkiem już, teraz i być gotów do szybkiej ucieczki.

Chwilę przed sygnałem do nakazu rozpoczęcia walki, 'Nicolas' pobudził swój Nen, a następnie skierował go do rąk, a nie nóg, jak się mogło spodziewać. Coś kombinował? Inna taktyka?
Gdy wielki krokodyl ruszył, nasz bohater nawet drgnął i na nadchodzący cios prawą łapą odpowiedział swoją lewą kończyną górną, którą miał zamiar złapać pięść z jednoczesnym pociągnięciem dół. Miało to zrekompensować braki 'siły' w innych partiach ciała. Dlatego jeśli samo Gyo w rękach to zbyt mało, to nadwyżkę siły mrówki posłał w dół. Oczywiście złapał mocno i nie miał zamiaru puścić, a gdyby kolega się zaczął wiercić, to go ustawi na miejsce, gdzie stał początkowo. Nie miał zamiaru dać mu szansy na ucieczkę. O nie. W razie jakiś komplikacji z łokciem, to ma od tego prawą łapkę, którą również może blokować cios.
Gdyby zauważył, że krokodajl próbuje nadepnąć naszemu bohaterowi na nogę, to stara się podskoczyć, wspierając się lewą, powah, ręką, która wspiera się na łapie dziwadła. I tak do skutku.
Nie mniej jednak to co nastąpi stara się wykonać jak najszybciej, jako kontra na pierwszy atak. Prawa dłoń Nicolasa nagle zostanie otoczona przez energię, która przybierze formę szalejącej 'czerni'. Nigdy wcześniej nie spotkany twór [przez widzów i oponenta] wreszcie zaczął się kondensować. Wydawało się że Nen w coś chce się przekształcić...


- Jedna martwa mrówka to nie koniec świata. - powiedział spokojnym głosem, jednak było w nim coś innego. Jego twarz nie zdobił już ten głupkowaty wyraz. Aura również przesycona byłą morderczymi intencjami... plugawym złem.

Koji wiedział co to wszystko oznacza. WIELKIE GŁUPOTY. Nie wiedział, czy ma wpaść na mate, czy też stać i czekać, czy może biec do samochodu. Pewnikiem było, że jak stanie blisko maty to się nic nie stanie. Tylko co miał robić? Wpadać i przerywać, czy może ciągnąć swojego szefa po fakcie i łudzić się, że ochrona Niebiańskiej Wieży jest leciwa?

_________________
Myślę, że tak nie powinno być, że powinno być tak, że można czyjąś śmierć wykupić. Że opcja nieodwracalności jest do dupy. Nie tak, inaczej - oto zabity, a to zabójca. Zabijając go, przywracasz życie ofierze. Albo, dokładając do puli, na przykład, dziesięć lat swojego życia, albo swoją rękę, albo flotę lotniskowców, wykupić ją śmierci. Tak, kurwa, powinno być. A jeśli nie jest, to ja pierdolę!


[voice]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Athanthatsuyaki

avatar

Liczba postów : 146
Join date : 05/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Sro Lis 12, 2014 6:45 pm

MG

Walka Croca szybko miała się przerodzić w coś, czego nikt nie chciał oglądać. Ale czy się przerodzi? Czy wszystko pójdzie po myśli czarnego chłopca? Początek zaiste wyglądał fenomenalnie, uderzenie pięścią Croca zostało sparowane i zatrzymane przez Varagarva. Zatrzymane na tyle sprawnie że Croc od razu zrozumiał że bez Nenu się nie obejdzie. To nie tak że jego cios nie odniósł skutku - był widocznie silniejszy od mężczyzny - nie mniej jego przeciwnik, nie był przeciwnikiem którego można było dotkliwie zranić korzystając z poprostu "Silnego" ciosu. Niestety ale Varagarv nie spodziewał się tego że zostanie nadępnięty a przez bliskość przeciwnika i jego gabaryty nie zwrócil uwagi na ułóżenie stóp i tym oto sposobem jego lewa stopa znalazła się pod prawą stopą Croca. A to juz bolało...

//Ofelia Atakujesz. Masz 24h na post//

Varagarv: Atak. Czas na odpis 13.11 godzina 20:00
Croc: Obrona. Czas na odpis 24h zaokrąglone do pełnej godziny od postu Vara

Stan postaci:
Var: Zgniatane palce lewej stopy, mocno odczuwalne. Tępy ból lewej dłoni - mimo to ręka zaciskana na pięści Croca. 67 Nenu
Croc: ---
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ofelia Elsinor

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 02/11/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Sro Lis 12, 2014 7:03 pm

No to fajto. Wieść o tym, że jej walka miała zaraz się zacząć przyjęła spokojnie do wiadomości, jak przystało na Ofelkę, po czym nie śpiesząc się, ruszyła na "arenę". Na wstępie pomachała do przeciwniczki. - Tylko nie bij zbyt mocno. - rzuciła do przeciwniczki, nie bardzo wiedząc, czego się spodziewać. Jak jej strzeli z pięści to najprawdopodobniej potoczy się po materacu. Nie przywykła do walk. Zapowiadało się jednak na to, że to ona będzie musiała już na wstępie sama zacząć wojowanie, jednak nie zamierzała od razu rzucać się do oczu. Ot, zaczęła od spokojnego marszu, otaczając przeciwniczkę, jednocześnie włączając Zetsu. Sama nie wiedziała, dlaczego. Odruch. Jakby nie chciała dawać zupełnie przeciwniczce do świadomości, gdzie jest, chociaż była pewna, że z pewnością będzie wodzić za nią wzrokiem. W końcu przeciwnika się z oczu nie spuszcza. Tymczasem Ofelka miała zamiar zataczać co raz mniejsze kręgi, co by w momencie, kiedy ta będzie na wyciągnięcie, niespodziewanie wpaść bokiem w dziewczynę, wybijając się lekko w jej stronę, starając się wbić jej łokieć pomiędzy żebra (lub kręgosłup, co wygodniej i bliżej). Dopiero po drodze stara się odpalić ten. Prosta przyczyna - im wolniej pojmie, że atakuje, tym lepiej. Ale może się bronić, dlatego też stara się wykonać cios kiedy tylko będzie ku temu dobra okazja, zaś na wszelakie próby odepchnięcia jej, odpowiada szybkim odepchnięciem się bliższą nogą, by wyjść po za zasięg jej rąk. Jeśli okaże się, że to będzie za mało, odsuwa się lekko, by zejść z toru, dodatkowo łapiąc ją i ciągnąc w miejsce, gdzie Ofelka stała wcześniej, podstawiając jej bliższą nogę, by się wywróciła. Przy okazji, jeśli to możliwe, popycha ją w stronę bliższego krańca areny. Jeśli jednak wszystko się uda, wycofuje się o trzy kroki od niej, jednak by dalej być w bezpiecznej odległości od krańców pola bitwy. Jeśli jednak da radę po ataku (mniej lub bardziej udanym) odsunąć się na bezpieczną odległość, nic nie robi. Czeka.

Bezpieczna czyli - nie złapie jej bez podejścia, jeden czy dwa kroki, czy nawet zachwiana równowaga nie sprawią, że nagle wypadnie z areny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Varagarv Vermillion

avatar

Liczba postów : 75
Join date : 08/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Czw Lis 13, 2014 3:32 pm

Ups, Var trochę poskąpił ostrożności i tak oto tym sposobem jego piękne paluszki zostały zmiażdżone. Bolało. Cholernie. Ale mężczyzna potrafi powstrzymać się od niepotrzebnego jęku, czy też płaczu. Mruknął jedynie coś niecenzuralnego w myślach, przy okazji prychając cicho pod nosem.


Teraz aura bez problemu wylewała się z ciała gościa z trwałą i nie wyglądało na to, że zamierza przestać. Varagarv był wkurwiony. Głównie na siebie, że dał się jakiemuś szczeniakowi podejść. Pieprzona mrówka. Lepiej dla niej żeby zginęła prędko, bo mężczyzna nie miał zamiaru dać jej tej przyjemności szybkiego umierania. Będzie cierpieć, będzie patrzeć na własne serce gdy jest zgniatane przez dłoń Vermilliona.
Tępy ból w lewej dłoni był niczym, ba, zacisnął nawet mocniej swe palce, by mieć pewność, że nigdzie mu nie ucieknie. Problemem było jego kopyto, główny sprawca cierpienia w stopie. Jednak bliskość uniemożliwiała użycie przez tamtego ogona - jakieś plusy, huh.


W poprzednim poście podstawka pod hatsu już była, więc na sam początek tego posta można było od razu atakować. Varagarv nie zważając na ból w stopie szarpnął lewą łapą w dół po skosie w swoje lewo, bo było najwygodniej, jednocześnie wymierzając cios z prawej ręki, która celowała w tors. Czarna błyskawica oplatała całe przedramię po łokieć, zaś palce były złączone razem w swoisty szpikulec. Nie planował nic wielkiego w dalszym etapie, bo jeśli trafił w brzuch, albo klatę, to krokodyl jest martwy. Dłoń wejdzie do samego końca, albo na wylot. Przy okazji częstując organy prundem.
Oczywiście w przypadku zablokowania łapy, ewe. niemożności przebicia się, bo krok dał tam nena, to Var oczywiście schodzi z czterech paluszków do trzech. Jeśli i to nic nie da, to dalej napiera, po czym zostaną już tylko dwa. Tego to nawet Gyo nie da rady odeprzeć, chyba że mistrza nenu. Ale oponent na takiego wyglądał, o ile w ogóle wiedział, co to Nen.

Jeśli jeden celny cios nie starczy, bo go uniknie, to zmieni nieco taktyke i zacznie zasypywać przeciwnika gradem ciosów obu dłoni, z tym, że lewa będzie zaciśnięta w pięść, a prawa w szpikulec, jak wcześniej.


Wiadomo, że przeciwnik będzie się starał przerwać atak Pająka, więc tu z pomocą przychodzi ruch, który zostaje wykonany od razu po zakończeniu tury Krokodajla. Pociągnięcie go w lewo w dół. Raz - jego lewa łapa jest za daleko, by zrobić cokolwiek, dwa - głowa również jest za daleko, a jego szyja to się raczej nie rozciąga, trzy - odnóże nie ma czasu, bo łapie równowagę wraz z drugim, hej. Jego pozycja będzie tak, że sam sobie zasłonie możnosć ataku. Zostaje jeszcze ogon, ale... no właśnie, jeśli zdąży machnąć ogonem, to na pewno po fakcie, kiedy prawa dłoń wbije się w klatkę piersiową, czy gdzie tam. Ale zostaje jeszcze lewa dłoń naszego bohatera, która puści oponenta i pójdzie z pomocą, by osłonić się przed ogonem - jak MG da.

W przypadku innych ciosów, które nastąpią wcześniej, bądź później, puszcza lewą łapą, to co trzyma, by następnie zablokować atak i móc wyjść z kontrą prawą łapą. Jak nie dosięgnie klatki piersiowej/głowy, to wali po tym co ma bliżej, czy część ciała, która go zaatakowała/jest najbliżej. Oczywiście dostosowuje do sytuacji rodzaj ataku - albo pchnięcie, albo cięcie. By wyszło jak najszybciej i jak najefektywniej.
Z nogami również uważa bardziej, trzyma je jak najdalej się da i tym razem ma na uwadze kroki przeciwnik. A jak dostanie szanse, to sam sprzeda kolankowego w jajca.

_________________
Myślę, że tak nie powinno być, że powinno być tak, że można czyjąś śmierć wykupić. Że opcja nieodwracalności jest do dupy. Nie tak, inaczej - oto zabity, a to zabójca. Zabijając go, przywracasz życie ofierze. Albo, dokładając do puli, na przykład, dziesięć lat swojego życia, albo swoją rękę, albo flotę lotniskowców, wykupić ją śmierci. Tak, kurwa, powinno być. A jeśli nie jest, to ja pierdolę!


[voice]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Croc

avatar

Liczba postów : 15
Join date : 02/11/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Czw Lis 13, 2014 4:37 pm

Nie ma za dużo czasu na reakcje, przeciwnik raczej nie jest łaskawy dla mrówki, bo od razu przechodzi do niebezpiecznych praktyk. Dlatego też Croc postanowi wyrwać rękę (Tą którą trzyma) z uścisku Varagarva, po prostu mocniej szarpnie, bo jego siła jest chyba większa, w końcu widać lekką różnicę w ich gabarytach. Przy odrobinie szczęścia jeśli Varagarv nie puści to pewnie poleci za ręką, którą Nilong pociągnie do tyłu. W końcu stoi na jego stopie, well... Patrząc na to, że on używa nenu wtedy też Croc używa swojego, by odnieść mniejsze obrażenia w przypadku jego ataku. Miał nadzieje, że uda mu się go wyprowadzić z równowagi albo chociaż zmienić trajektorie lotu jego atakując ręki. Croc jednak po tej akcji odskakuje w tył, by następnie szybko się od niego oddalić i użyć swojego Ground Shakera, by wywołać wibracje, które pozwolą mu zachwiać postawą Varagarva i ewentualnie wywołać u niego kompletną stratę równowagi. Patrząc na to, że on raczej próbuje go zabić to raczej nie ma raczej co się zastanawiać nad nie używaniem swojej techniki Hatsu...
Jednak jeśli nie uda się odskoczyć na wystarczającą odległość wtedy Croco po prostu stara się unikać ciosów Varagarva. Powinno mu trochę być łatwiej biorąc pod uwagę, że coś z walki wręcz umie...

Jeśli jednak Varagarv po próbie wyrwania się Croca upadnie to... ten od razu stanie na jego plecach i przybije go do maty stopą, a właściwie nie do końca przybija, a położy stopę tak, by nie mógł się podnieść. Jak akcja stanięcia na kimś nie jest uznawana jako atak to wtedy Croc staje na Varagarvie i jedną nogę trzyma na jego głowie.
- Coś mówiłeś wcześniej? – zapyta go, bo chyba się przesłyszał co do tekstu z mrówką.
Natomiast jeśli znajdzie się taka możliwość wtedy krok odsuwa się od Varagarva i przykuca, by rzucić się na jego nogi, aby je złapać, by wykorzystać je do przerzucenia go za siebie*. Oczywiście jeśli nie zostanie to uznane za atak.

* https://www.youtube.com/watch?v=KbNcQD0MNYc
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Athanthatsuyaki

avatar

Liczba postów : 146
Join date : 05/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Pią Lis 14, 2014 3:14 pm

MG

Ofelia vs Aria: Potencjalnie emocjonująca walka skończyła się  w mało emocjonujący sposób, poddaniem się Arii. Tym oto sposobem za pomocą walkowera Ofelia mogła ruszyć wyżej, na piętro drugie. Czy to Ofelii pasowało czy też nie, innej opcji nie było, dlatego tym jakże rozczarowującym zakończeniem, przygoda na pierwszym piętrze dobiegła końca.

Croc vs Varagarv: Walka pełna napięcia i to dosłownie. W każdym bądź razie była widowiskowa i widocznie pełna wrażeń. Dość długą chwilę zajęło sędziemy otrząśnięcie się z transu i zauważenie co się dzieje, zaczął więc biec do drzwi by poinformować kogo trzeba.-Kurwa...--Koji walczył ze sobą jeszcze chwilę, poczym strzelił biegnącemu sędziemu w plecy. "Nicolai" wisiał mu piwo. Ale teraz mu tego nie powie...

...Pociągnięcie przeciwnika w tył okazało się okropnie trudne, mało tego jego pociągnięcie "Nicolaia" było dużo skuteczniejsze, więc ich graby się rozdzieliły. Niemniej druga dłoń Varagarva ruszyła już w kierunku klaty Croca. W trakcie ataku jednak Zenek skrzywił się z bólu i delikatnie zmienił trajektorię lotu dłoni, a wszystko to za sprawą poruszenia się Croca który chcąc się od Vara oddalić nacisnął na stopę mężczyzny powodując jeszcze więcej bólu i nie miłe dla ucha chrupnięcie. Mimo to ręka dotarła do ciała Croca zagłębiając się w nie na 3cm nim mrówka zdążyła się oddalić. Gadzina odzuła porażenie a prócz odrętwienia z ust spłyneła stróżka krwi. Ale nie było czasu na rozczulenia, zaraz bowiem w świeżą ranę trafiła zaciśnięta pięść Varagarava a przez bok przorała się lewa łapa, dzięki Tenowi nie robiąca ogromnego spustoszenia w ciele łuskowatego. Zenek nie zdążył zaatakować po raz kolejny gdyż nagłe tupnięcie w ziemię spowodowało jego wywalenie. Kolejne ciosy w podłoże sprawiły że miotało nim po materacu, jedna z lamp spadła i się rozbiła, szyby się pozbijały, podłoga i ściany popękały. Moc Crocowej techniki była oszałamiająca chociaż samemu Varagarvowi wiele nie zrobiła, poza ogólną dezorientacją w tym, co się akurat dzieje. Obecnie Varagarv leżał jakieś 1.5m od Croca, Prawym bokiem do niego, brzuchem do góry i był zdezorientowany. Zaś Croc stał ale czuł odrętwienia tułowia, miał lekkie problemy z oddychaniem i krwawił. Mógł dostrzec około 0.3cm głębokości ranę biegnącą przez lewy bok na wysokości 7 i 8 pary żeber oraz około 4cm głębokości dużą ranę na wysokości żołądka. Nie wiedział czy cios dosięgnął samego organu ale mimo to rana obficie krwawiła i bolała.

Stan postaci:
Var: Prawdopodobnie część kości lewej stopy jest złamana lub pęknięta, opieranie ciężaru ciała na tej stopie nie jest zalecane. Tępy ból lewej dłoni. 39 Nenu
Croc: W lewym boku rana głębokości 0.3cm, na wysokości 7 i 8 żebra. leci nieco po skosie ku górze. Głęboka(3cm) i rozległa rana w nadbrzuszu, gdzieś na wysokości górnej części żołądka. Obficie krwawi. 20 Nenu  
Ofelia: Nie ma PR bo walkower

Croc - Atak.(15.11 godzina 16:00)
Var - Obrona.(24h po poście Croca)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Torashiro



Liczba postów : 8
Join date : 03/11/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Pią Lis 14, 2014 8:44 pm

Powoli do pomieszczenia z recepcją wkroczył młody mężczyzna, odziany dość niestandardowo jak na te czasy. Tradycyjny japoński strój w pewien sposób wyróżniał go z otoczenia, choć sam Tora się tym nie przejmował. Grunt, że mu było wygodnie. Katana spokojnie przewiązana, znajdowała się po lewej stronie bioder łowcy, gdy ten spokojnie podszedł do recepcji.
-Witam, chciałbym się zapisać - rzucił z miłym uśmiechem, oczekując na jakąkolwiek reakcję ze strony recepcjonistki.
Już od jakiegoś czasu kusiła go ta arena, jednak miał przez dość długi okres życia, aż zbyt wiele do roboty lub był zbyt zmęczony, by zapisać się na coś takiego. Ale teraz? Teraz była okazja i ten mógł wreszcie zabawić się w tej całej Wieży Niebios... a nóż coś ciekawego będzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Croc

avatar

Liczba postów : 15
Join date : 02/11/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Sob Lis 15, 2014 1:49 am

Z paszczy Croca wydobył się ryk przepełniony goryczą i bólem. Złapał się za krwawiące miejsce swoją lewą ręką. Swój nen od razu wyłączył, w końcu nie ma co marnować go w tym momencie. Wiedział jedno, musi go albo wykończyć albo spieprzać. Spojrzał na leżącego nieopodal Varagarva. Pierwsze co postanowił zrobić to do niego podejść i złapać go za nogi. W końcu Croc nie chciał pozwolić mu wstać, nie może na to pozwolić, wie, że jak on się podniesie to nie będzie czegoś takiego jak obrona. Jego technika jest niebezpieczna i bez problemu mogła zrobić w nim więcej takich dziur. Dlatego też, gdy go złapie chce nim uderzyć o mate. Tak, Croc z racji większej siły bez problemu uniesie Nicolasa i jebnie nim porządnie o matę. Może ma ranę, ale cóż... w tym momencie jest na tyle wściekły, że raczej ból mu nie powinien przeszkodzić w dokonaniu tego. Uderzy nim o mate raz, jednak zaraz potem postanowi go wyrzucić gdzieś najdalej od drzwi/wyjścia, by dać sobie więcej czasu na ucieczkę z tej szalonej areny. Co tu do jasnej cholery się dzieje? Przecież on tego człowieka nawet nie zna, a ten już się na niego rzuca by zabić. No więc jeśli obecny stan Croca pozwoli na tą akcje to wykonuje ją. Następnie potem próbuje rzucić się do ucieczki w stronę najbliższego wyjścia, by opuścić to miejsce. Miejsce do którego spróbuje udać się Croc to recepcja, by powiadomić o tym co się stało na arenie i tym popieprzonym gościu. A tak, doniesie od razu o tym, że ktoś z trybun wystrzelił pocisk, który go zabił. Gdy przyjdzie za nim ten typek to wiadomo, szuka tego co pod łapą i do niego rzuca.
Jednak jeśli Nicholas okaże się bardziej skory do walki i nie pozwoli Crocowi opuścić tego miejsca wtedy też od razu poleci dwa razy prawy sierpowy, jednak pomiędzy nimi Croc wykona cios drugą ręką w brzuch Varagarva. A jeśli będzie się bronił tymi śmiesznymi rękoma, wtedy kopnie go prosto w kolano, tego raczej nie powinien się spodziewać po serii ciosów wykonanych rękami. Oczywiście w kolano prawe, więc będzie kopać swoją prawą nogą.  Następnie jeśli coś znajduje się obok to Croco spróbuje to chwycić i wywalić mu prosto w tors od lewego boku. Cokolwiek by to nie było, mogłaby to być nawet jakaś ławeczka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ritsu

avatar

Liczba postów : 6
Join date : 31/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Sob Lis 15, 2014 11:19 am

Nie miał się czym przejmować? Może po prostu nie miał pojęcia, jakie zamieszanie odbywało się za drzwiami, czy też ogółem w tym budynku, ale jedno było pewne... Wielki kubełek popcornu i sporych rozmiarów napój zdecydowanie się przydadzą i bez znaczenia był fakt, czy coś się działo, czy też nie! Ba! Jakby tego było mało, to miał okazje jeszcze dostrzec znajomą personę w recepcji, co nie obeszło się bez reakcji. - Tora-san będzie walczył? Może jednak będzie coś wartego oglądania? - spytał się, acz w sumie bardziej sam siebie, aniżeli kogoś innego, zastanawiając się nad pewnym dość istotnym faktem. Przecież wypada znać potencjał osób, którymi w teorii się otacza, a przynajmniej pozostałych Zodiaków. - A tak... Ohayo~ - dodałby tylko po chwili ciszy, uśmiechając się i w sumie mając zamiar nawet wyciągnąć jakoś ręke, ale obie miał zajęte. No masz ci los~!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ofelia Elsinor

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 02/11/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Nie Lis 16, 2014 10:53 am

Meh. Łatwo. Za łatwo. Poddała się. Nie, żeby Ofelka chciała walczyć, ale taki wynik średnio ją zadowalał. Nie mniej był to po prostu koniec i jedyne co mogła zrobić, to ruszyć dalej. Zeszła spokojnie, nieśpiesznie z areny, ruszając na kolejne piętro. Gdzieś po drodze zauważyła dwóch innych Zodiaków. Wąż i Tygrysek. Udawała jednak, że ich nie widzi. To, ze ona wie, że są, nie oznacza, że oni muszą wiedzieć, że po wieży chodzi sobie Smoczątko. W żadnym wypadku jednak nie był to przejaw jakiejś niechęci czy wrogości do owej dwójki. Ot, zaskoczy ich. Lub nie. Tak czy inaczej, kolejne piętro nie może dłużej czekać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Shun

avatar

Liczba postów : 7
Join date : 04/11/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Nie Lis 16, 2014 1:26 pm

I tak oto do uszu naszego bohatera dotarły pogłoski, że kilku Zodiaców dziwnym trafem znalazło się w Wieży Niebios. Ucieszył się niezmiernie, z tego, że ma okazję ich spotkać. Nim o tym pomyślał, już truptał wesoło w stronę podniebnych aren. Prawdzie mówiąc, myślenie nie było dobrą stroną Shuna.
Małpi ogon wesoło machał sobie w powietrzu, kiedy chłopak znalazł się przed wejściem do wieży.
W ciągu kilku minut znalazł się na trybunach otaczających areny pierwszego poziomu. Już od drzwi widział znajome twarze. Pierwszy był Zodiacalny Wąż. Shun pomachał mu na powitanie i poczęstował jednym ze swoich głupkowatych, szerokich uśmiechów. Zamiast obejrzeć się dookoła, dosiadł się do Ritsu, i zapytał:
-Ou, Ritsu-san, jesteś tu sam?-
W końcu jednak rzucił okiem na resztę sali. Naprawdę, nie do wiary jak ten chłopak dostał się do elity Łowców. Kiedy już się rozejrzał, ujrzał dodatkowo Tygrysa i Smoka.
I tych też poczęstował uśmiechem i porcją zamachów ręką, za którą w ślad szedł ogon.
Dzisiaj jednak nie miał zamiaru walczyć. Przybył tu, by oglądać. Tak więc rozsiadł się wygodnie i obserwował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Varagarv Vermillion

avatar

Liczba postów : 75
Join date : 08/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Nie Lis 16, 2014 11:21 pm

Co za idiota z tego Koji'ego! Po chuj strzelał?! Teraz się cała Wieża zleci im na plecy... pomijając raban wywołany hatsu tego jebanego krokodyla, bo to było hatsu, prawda? Hatsu, albo siła. Var widział, że gad jest silny, ale nie mógł sprecyzować. Zresztą i tak to nie było ważne. Stracił równowagę, stracił orientację. I do tego stopa go nakurwiała jak szalona. Co robić? No co!?
Wyglądało na to, że się starzał i nie szło mu jak kiedyś, gdy w kilka sekund robił krwawy basen w pomieszczeniach... eh.

Może i był oszołomiony, ale nie na tyle by nie wiedzieć, że jak leży się na glebie, to jest źle. To jedna z gorszych pozycji, do tego brak ruchu. Do tego ten ryk przeraźliwy ryk... zdecydowanie wiedział po której stronie jest przeciwnik, do tego jak blisko. Dlatego w te pędy zaczął się turlać w swoją lewą stronę. Byle jak najdalej, byle szybciej... nas nie dogoniat! Oczywiście prawa łapka, ta co była opleciona czarną błyskawicą była wyciągnięta do góry, by nie pokaleczyć swojego mistrza. Krokodyl będzie musiał się nieźle napracować, by pochwycić naszego bohatera. Oczywiście Var nie będzie się kręcił w nieskończoność, bo gdzieś ta ściana musi być... poza tym od kręcenia się kręci, więc no. Nie trzeba mu więcej braku koncentracji.
Gyo wyłączył tuż na początku tury i pozostawił jedynie swoje hatsu. Wszystko to było takie nenożerne, mało przemyślany ruch i był w dupie. Do bolącej stopy skierował jeno część energii, ale bez żadnych technik, coby ulżyć w bólu. Żeby podczas biegania nie bolało, a przy uderzeniu nie bolało, aż tak, jak powinno. 5% Nenu? Styknie.
Jeśli Croc go dogoni i będzie bliski pochwycenia kończyn dolnych, to nie zaprzestaje turlania, lecz podciąga nóżki i leci dalej. Przy którymś obrocie, gdy będzie na brzuchu, wspierając się ryncoma, wystrzelić przed siebie, unikając najpewniej łapsk mrówki. Nie dbał o to, że mógł się ponownie wywalić, bo zaraz po tej glebie zbiera swój zadek do pionu.
W razie możliwości i gdy będzie już złapany, stara się złapać swoją ręką, tą z hatsu za rynce oponenta. Bądź gdziekolwiek będzie mu bliżej. Miał zamiar go trzepnąć zdolnością pasywną swojej techniki, coby ten go puścił. Najbardziej pożadanym celem dotknięcia przez dłoń była rana na brzuchu krokodyla. Gdyby tam dostał z elektryczności... raczej by się nie podniósł, nie o własnych siłach. Oczywiście chce jedynie dotknąć, nie uderzyć, bo to byłby atak.

Gdy będzie uciekać, goni. Od razu, żeby nie miał szans dotrzeć do recepcji. Zawsze starał się złapać to co ma najbliżej. Ogon, ramię, ręka, rana, głowa. Złapać i nie puścić, przy okazji uważając na nadchodzące ataki - wtedy puszcza z jednoczesnym odskokiem.
Jakby inaczej, będzie blokował wszelkie nadchodzące ataki swoją ręką z hatsu, a przynajmniej próbował.

W sytuacji, gdy będzie pewne, że oberwie bardzo mocno, a łapa z hatsu nie zdąży zasłonić, włącz Ken i pokrywa całe ciało.

W przypadku ucieczki oponenta i niemożności go dogonienia, Varagarv zaprzestaje walki i leci w stronę Koji'ego, na trybuny, by złapać go za fraki i pociągnąć ze sobą w stronę wyjścia dla widzów. Niech się dzieje wola nieba.

[Post nie jest skończony, bo nie mam czasu go doprawić, więc trudno się mówi : | ]

_________________
Myślę, że tak nie powinno być, że powinno być tak, że można czyjąś śmierć wykupić. Że opcja nieodwracalności jest do dupy. Nie tak, inaczej - oto zabity, a to zabójca. Zabijając go, przywracasz życie ofierze. Albo, dokładając do puli, na przykład, dziesięć lat swojego życia, albo swoją rękę, albo flotę lotniskowców, wykupić ją śmierci. Tak, kurwa, powinno być. A jeśli nie jest, to ja pierdolę!


[voice]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Athanthatsuyaki

avatar

Liczba postów : 146
Join date : 05/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Nie Lis 23, 2014 9:04 pm

MG

Croco vs Varagarv: Sprawy zaczęły się komplikować, przeciwnicy nawalali w siebie Hatsu a arena przestała mieć znaczenie. Stało się nią całe pomieszczenie. Widząc szarżującego na siebie krokodyla, Varagarv postanowił się odturlać. Kombinował by się własną dłonią nie porazić i jakuś mu to wyszło, tym czasem sam Croc mimo że poruszał się szybciej nie złapał Vara bo gdy probował się schylić ból nieomal niepowalił go na ziemię. Toteż kierując się logiką, jak najszybciej oddalił się w kiernku drzwi wyjściowych. Varagarv wstał i próbował mu przeszkodzić, kiedy to do pomieszczenia wszedł jakiś staruszek. Varagarv nie był głupi, wyczuł nen nowo przybyłego i wiedział że to nie jedyna osoba zmierzająca w tę stronę, złapał więc Koijiego i uciekł, wychodzącym wyjściem ewakuacyjnym. O dziwo staruszek nie próbował go zatrzymać, raczej obserwując z zaciekawieniem, a po chwili pomagając Crocowi. Zarówno Croc jak i Nicolai zostali dyskwalifikowani z walk w wieży.

Ofelia: Dziewczyna bez większych problemów dotarła na drugie piętro. Tam też przyszła pora na kolejną, zapewne trudniejszą walkę. Jej nowym przeciwnikiem jak się okazało miała być dziewczyna, mniej więcej 20 letnia, o krótkich kasztanowych włosach, ubrana w białe kimono przewiązane brązowym pasem. Stała na boso na macie, a gdy Ofelia zajęła miejsce na przeciw, skłoniła się.-Cecilia vs Ofelia. Przegrywa ta która się podda, wypadnie za matę lub będzie niezdolna do dalszej walki. Nie wolno korzystać z żadnych przedmiotów czy innej broni która nie jest waszym ciałem. Walczcie.-Obwieścił sędzia, tym samym rozpoczynając pojedynek dwóch dziewczyn.

Torashiro: Recepcjonistka skinęła głową, dając znać że rozumie.-Zna pan zasady, żadnej broni.-Powiedziała spokojnie a kiedy tylko Torashiro był gotowy zaprowadziła go na arenę. Za nimi poszedł też Shun i Ritsu. Ten pierwszy zrobił już cyrk zachowując się w recepcji zupełnie jak by oglądał walkę na arenie. Cóż, widocznie nie każdy widział tak nietypową mrówkę. W jego stronę też poleciały obraźliwe epitety. Co poradzić, miał małpi ogon. Gdy Torashiro wszedł na matę spostrzegł że jego pierwszym przeciwnikiem jest długowłosy blondyn ubrany w marynarkę. Sprawiał wrażenie raczej modela z okładki jakiegoś magazynu o sławnych i pięknych, niżli wojownika.-Torashiro vs Pierre. Przegrywa ten który się podda, wypadnie za matę lub będzie niezdolny do dalszej walki. Nie wolno korzystać z żadnych przedmiotów czy innej broni która nie jest waszym ciałem. Walczcie.-Powiedział sędzia na to Pierre po prostu westchnął.-Oh Monsieur, zaniechajmy tych bezsensownych czynności. Jako że pewnie zdałeś już sobie sprawę z dzielącej nas przepaści, może zaoszczędzisz nam czasu i po prostu się poddasz?-Mrugnął do Tory zachęcająco.

Stan postaci:
Croc: 4 dni przerwy od walk/misji etc., 3 PR, +4 Nenu
Varagarv: 10 PR, +10 Nenu[/b][/b]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Torashiro



Liczba postów : 8
Join date : 03/11/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Pon Lis 24, 2014 1:00 pm

Tora spokojnie czekał na reakcję pani z recepcji, jednak nim zdążyła ona jakoś zareagować, Byakuton spotkał... Węża i Małpę. Uśmiechnął się delikatnie w ich kierunku, mówiąc jednocześnie -Ohayo. Tak jakoś uwidziało mi się. - skomentował słowa Ritsu, po czym nie miał już wiele czasu. Kiwnął tylko głową na słowa recepcjonistki, po czym odpiął od pasa swą katanę i trzymając ją za pochwę w dłoniach poinformował pracownicę areny -Położę na arenie i nie będę z niej korzystał. - wyjaśnił krótko, po czym udał się na swoje pole walki, kładąc poza matą swój oręż, a następnie wchodząc na nią. Rzucił okiem na swojego przeciwnika i uniósł kąciki ust na jego słowa, samemu komentując -Niestety, nie przyszedłem tu się poddawać Pierre-san. Poza tym jestem ciekawy owej przepaści między nami. - rzucił stojąc luźno z opuszczonymi dłońmi wzdłuż ciała, uważnie jednak lustrując oponenta. Był gotowy w każdej chwili ustawić się po skosie, z rękoma ułożonymi w gardzie i na miękkich nogach, byle tylko rozpocząć walkę, ale wolał, by to przeciwnik zaczął. Spokojnie więc oczekiwał. Aha, jeżeli jednak nie pozwolą mu aż tak daleko zabrać ze sobą katany, to po prostu przekazuje ją dwójce pozostałych Zodiaców, by mu ją przechowali oraz by się nią nie bawili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ritsu

avatar

Liczba postów : 6
Join date : 31/10/2014

PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   Pon Lis 24, 2014 6:27 pm

- Po~wo~dze~nia~! - rzuciłby tylko, ewidentnie przeciągając sylaby w tym słowie. Nie codziennie zmaga się przecież w takich bojach, nie? - I daj z siebie wszystko~! - dodałby tylko ciut głośniej. Mimo wszystko liczył, iż to tylko kwestia czasu, nim pozna pełen potencjał bojowy Tygrysa, czy całej tej zodiakalnej ferajny. W końcu informacja jest potęgą, prawda? Bez kompletnych informacji daleko by nie zaszedł... nigdy. W każdym bądź razie ucieszą go chyba wszelkie zmagania Zodiaków na arenie, a przynajmniej te, które nie będą wskazywały na walkę na pół gwizdka! Oj, to by było smutne. Co innego trzeba było jednak już powiedzieć do kolejnego gościa, którym był... Uśmiechnięty, radosny Małpek. Aż się chciało parsknąć śmiechem widząc jego zachowanie w owej lokalizacji, ale nie. Białowłosy powstrzymał się, przekształcając to tylko na nieco wymuszony uśmiech, jakby to cieszył się z tego spotkania. Może Ritsu wygrał na loterii, czy ma okazje na kupon w stylu 2 za 1?  - Ritsu-san? Jeszcze poczuję się staro, albo zawstydzę... Oj, oj~ - rzuciłby tylko w odpowiedzi na przywitanie Shuna, spoglądając w jego kierunku, a i odwracając się w stronę areny, czy też prowizorycznej widowni. W końcu tam miał się udać. - Tak jakby, pan Tygrysek będzie walczył na arenie, a ja... Ja przyszedłem pooglądać i może czegoś się nauczyć od znacznie lepszych i silniejszych osób - dodałby tylko, wyjaśniając, a i siląc się na ciut pompatyczny entuzjazm. Wspaniałe i potężne Zodiaki, jeden za drugim, a wśród nich... Wąż. Cichy? No... Nie do końca, ale czego wymagać od kogoś takiego, jak Ritsu? - Pan Małpka nie walczy? - spytałby się tylko, jakby lekko zawiedziony owym faktem, nie wiedząc, iż za drzwiami czeka już pewna... gadzia niespodzianka. I wcale nie miał na myśli chodzących butów i torebki, a raczej pewnego Smoka. Mimo wszystko zmagania między Zodiakami! To by było dopiero widowisko godne Ricia, ale cóż... Trzeba się radować tym, co się ma~!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja   

Powrót do góry Go down
 
Piętra 1-10; Arena 1 i Recepcja
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Kontynenty: Jordian, Landian oraz Yorbian :: Miasto Wieży Niebios :: Wieża Niebios-
Skocz do:  
Mapa Świata