IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Opuszczony budynek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Varagarv Vermillion

avatar

Liczba postów : 75
Join date : 08/10/2014

PisanieTemat: Opuszczony budynek   Pią Paź 10, 2014 12:46 pm


Stary, opuszczony dom, nieco oddalony od innych budynków. Zarząd miasta o nim kompletnie zapomniał, więc teraz stoi pusty, goszcząc co najwyżej myszy i karaluchy.
....Niegdyś mieszkał tu Varagarv wraz z ojcem i matką. Drzwi i okna zabite są spróchniałymi dechami.

_________________
Myślę, że tak nie powinno być, że powinno być tak, że można czyjąś śmierć wykupić. Że opcja nieodwracalności jest do dupy. Nie tak, inaczej - oto zabity, a to zabójca. Zabijając go, przywracasz życie ofierze. Albo, dokładając do puli, na przykład, dziesięć lat swojego życia, albo swoją rękę, albo flotę lotniskowców, wykupić ją śmierci. Tak, kurwa, powinno być. A jeśli nie jest, to ja pierdolę!


[voice]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aria

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 07/10/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczony budynek   Pią Paź 10, 2014 1:00 pm

-No tak to chodźmy - Po tych słowach wzięła do ręki swoje zakupy które były dość lekkie, bo przecież to tylko ubrań. Nie wierzyła mu ani ufała po prostu mu pomagała, co nie oznacza, że go polubiła czy nie wiadomo co, choć fakt ten rewanż był kuszący, choć w pierwszej chwili zabrzmiało to dla niej jak randka. Zaśmiała się w swoich myślach, kawa to nigdy nie jest randka, przynajmniej dla niej. Po niecałych chyba dziesięciu czy piętnastu minutach byli na miejscu. -Hm to tutaj. - Powiedziała po chwili brodą wskazując na trochę zniszczony budynek przed ich oczami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Varagarv Vermillion

avatar

Liczba postów : 75
Join date : 08/10/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczony budynek   Sob Paź 11, 2014 11:27 am

Nie było zbyt rozmownie, ale nie mógł za to winić dziewczyny. Przecież ledwo się poznali i temat rzeka nie mógł być zarzucony ze względu na tą niepewność do drugiej persony. Ale naszemu bohaterowi to nie przeszkadzało. Znalazł zajęcie dla siebie - obserwowanie otoczenia, ocenianie, co się zmieniło, a co nie, na lepsze? Na gorsze? Wszystko to kodował sobie w głowie, aż do momentu, w którym osiągnęli cel. Przed nimi stanął podniszczony przez czas budynek. Dawny dom Varagarv'a. Jednak dla niepoznaki, na ten moment był on własnością starego znajomego naszego bohatera.


Z początku dech mu zaparło. Te emocjonalne sprawy i tak dalej, lecz szybko się z nich otrząsnął, przypominając sobie ile wiąże się bólu z pojęciem 'rodzina', 'dom'. Ale nie dał tego po sobie poznać, całkiem sprawnie maskując to uśmiechem.
- Yarre, yarre. Faktycznie zniszczony. - westchnął, drapiąc się w tył głowy prawą ręką.
- Ale i tak przywołuje wspomnienia... aa, właśnie. Nie przedstawiliśmy się sobie. Naprawdę nie wiem jak ci dziękować, nie spodziewałem się spotkać tak miłej kobiety. Jednak trzeba mieć wiarę w ludzi, arigatou. Nazywam się Hijikata Mamoru, yoroshiku. - po czym wyciągnął łapkę w geście przypieczętowania znajomości, zaś z lica nie schodził mu rozbrajający banan. Kto by pomyślał, że jest tak miłą osobą ~


- Myślisz, że nikt się nie wkurzy jak tam wejdę? - spojrzał pytająco na dziewczynę, po czym sięgnął po paczkę papierosów, wyjmując jednego. - Pozwolisz? - zapytał retorycznie, po czym odpalił. Gdyby przeszkadzał jej dym, to się nieco odsunie. Długo nie palił, trzeba się dotlenić.

_________________
Myślę, że tak nie powinno być, że powinno być tak, że można czyjąś śmierć wykupić. Że opcja nieodwracalności jest do dupy. Nie tak, inaczej - oto zabity, a to zabójca. Zabijając go, przywracasz życie ofierze. Albo, dokładając do puli, na przykład, dziesięć lat swojego życia, albo swoją rękę, albo flotę lotniskowców, wykupić ją śmierci. Tak, kurwa, powinno być. A jeśli nie jest, to ja pierdolę!


[voice]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aria

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 07/10/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczony budynek   Sob Paź 11, 2014 2:23 pm

Kiedy stanęli na przeciwko budynku pozwoliła sobie kątem oka obserwować reakcje nieznajomego. Jedynie kącik jej brwi uniósł się delikatnie. -A nie mówiłam.. - Powiedziała cicho jej słowa dotyczące o zniszczonej tejże posesji. -To nic takiego.- Odpowiedziała uśmiechając się lekko do nieznajomego. -Miło mi Hajikata-san nazywam się Irell, yoroshiku.. - Uśmiechnęła się delikatnie kącikiem usta po czym delikatnie uścisnęła mu dłoń. Tak na prawdę przy kłamstwie to jej nawet oko nie drgnęło. -Bo ja wiem, raczej nie. Nikt tam nie przychodzi...tak sadze. -Wzruszyła lekko ramionami obojętnie w sumie to było jej wszystko jedno czy tam wejdzie czy nie. Kiedy zapalił od razu poczuła ten charakterystyczny niemiły zapach dymu niekotonowego . -Jasne.- Mruknęła cicho pozwalając sobie odsunąć się od niego o dwa kroki. -Śmierdzi.- Dodała po chwili lekko zatykając swój nos.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Varagarv Vermillion

avatar

Liczba postów : 75
Join date : 08/10/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczony budynek   Pon Paź 13, 2014 6:35 am

Mówiła, mówiła, ale co z tego? To jak z przyciskiem od windy - mocniejsze go wciskiwanie nic nie da, a jednak to robimy. Albo z kontrolerem na klawiaturze, bo się nam wydaje, że wtedy samochód w grze szybciej jedzie. Tak właśnie było. Ale czy coś się stało? Nie. Cieszył się jedynie z niezamieszkanego domostwa, oj cieszył się.
- Mmm, panienka Irell? Bardzo ładne imię. - zamruczał pod nosem, po czym zaciągnął się porządnie. Dym wypuścił dziurkami od nosa, wzdychając jednocześnie. Co on tak wzdycha i wzdycha? Ma jakiś problem, czy co?
- Wari, wari, panienka Irell wybaczy, musiałem zapalić. - po czym podejdzie bliżej budynku, coby się lepiej przyjrzeć i przy okazji odciążyć nos oraz płuca dziewczyny od szkodliwego i śmierdzącego dymu.
- Hm, hm, hm, wygląda, jakby w pośpiechu opuścił domostwo. Ale jednak dosyć szczelnie wszystko zamknęli, jakby ktoś się o to postarał. - wydedukował, po czym wziął jeszcze jednego bucha i zgasił papierosa na podeszwie obuwia. Peta umieścił w kieszeni spodni, jako że nie widział w pobliżu żadnych śmietników. A następnie wrócił do nowo poznanej rozmówczyni.
- Słyszała może panienka o tej historii? Mój przyjaciel miał piękną żonę. Była w ciąży, jednak zmarło się jej przedwcześnie... to przygnębiające jak świat jest brutalny i niszczy czyjeś marzenia o spokojnym życiu. - odwrócił na chwilę twarz w stronę budynku, tak, by dziewczyna tego nie zobaczyła. Głos mu nawet zadrżał. Mówił spokojnie i płynnie, z lekkim smutkiem, w końcu mówił o przyjacielu. Ból przyjaciół jest naszym bólem.


Na koniec rozchylił lekko usta, po czym oblizał wargi. Tak, smutna historia. Nawet bardzo... jednak zakończenie było zabawne. Zabawnie ociekało krwią.
- To co? Obiecana kawa? Zna panienka jakaś dobrą kawiarnie? Była taka jedna... 'Słodka dziurka' się nazywała, ale nie wiem, czy nadal istnieje. Podawali tam pyszne ciastko czekoladowe. - jego lico ponownie zwróciło się do Irell i znów się pogodnie uśmiechał.

_________________
Myślę, że tak nie powinno być, że powinno być tak, że można czyjąś śmierć wykupić. Że opcja nieodwracalności jest do dupy. Nie tak, inaczej - oto zabity, a to zabójca. Zabijając go, przywracasz życie ofierze. Albo, dokładając do puli, na przykład, dziesięć lat swojego życia, albo swoją rękę, albo flotę lotniskowców, wykupić ją śmierci. Tak, kurwa, powinno być. A jeśli nie jest, to ja pierdolę!


[voice]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aria

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 07/10/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczony budynek   Pon Paź 13, 2014 11:50 am

Opuściła dłoń, kiedy mężczyzna odszedł od niej na parę kroków, przez co ten zapach papierosów nie był aż tak intensywny i nie gryzł jej w oczy. -Iie, nic się nie stało. - To, że nie przepadała za papierosami nie oznaczało, że ten ktoś nie może palić w jej obecności. Słysząc historię uniosła brwi do góry zdziwiona. -Nie, nie słyszałam nic o tej historii.. - Odpowiedziała łagodnie poprawiając swoje okulary, a następnie wsunęła ręce do kieszeni swoich spodni. W sumie to po części było mu go żal, a z drugiej to tak niekoniecznie. W końcu takie jest życie. - Ta kawiarnia już nie istnieje. Z tego co wiem tamten budynek, który był kawiarnią przerobili na cukiernię. Znam jedn kawiarnię, jest niedaleko i nazywa się "Słodka chwila". - Uśmiechnęła się lekko do mężczyzny. Teraz i tak nie miała nic specjalnego do zrobienia,a potem coś sprawdzi w internecie dla pewności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Varagarv Vermillion

avatar

Liczba postów : 75
Join date : 08/10/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczony budynek   Wto Paź 14, 2014 6:51 am

Więc to tak, przerobili ją. No, ale cukiernia i kawiarnia to prawie jeden pies, prawie. Bo przysiąść se nie można było by zjeść w spokoju. Jednak dziewczyna uratowała z opresji naszego bohatera wspominając o jakiejś 'Słodkiej chwili'. Niby przednia część nazwy ta sama, z tym, że nie było mowy nic o żadnych otworach. Hijikata przystał na propozycję, skinąwszy odruchowo głową. W ten, coś zaczęło wibrować w kieszeni. I wydawać charakterystyczny dla 'mało-komórkowców' dźwięk 'dilili-dilili', czy coś. Tak, był to telefon naszego bohatera. Dzwonił jak szalony.
- Sumimasen. - bąknął do dziewczyny, po czym odbił nieco w bok, wyciągając jednocześnie zdobycz z kieszenie. Gdy spojrzał na wyświetlacz, westchnął ciężko, a następnie przyłożył słuchawkę do ucha.
- Moshi-moshi. - odebrał. Był to jeden z popleczników Varagarv'a, Koji się nazywał. Byli to zwykle najnormalniejsi ludzie, którzy rozpraszali się na po całych krajach. Niektórzy działali jako łącznicy, informatorzy, bądź na specjalne zlecenie, by coś odnaleźć. W tym przypadku nie było to nic z wyżej wymienionych - mężczyzna poinformował go, że termin mocno uległ zmianie i ma się stawić w wyznaczonym miejscu jak najszybciej. - Ale nie da się tego przenieść? Jestem zajęty. - nie, nie dało. I jeśli chciał załapać się jeszcze tym miesiącu, to miał ruszyć zadek. TERAZ.
- Wakatta, już wyruszam. - i bez odbioru, rozmowa zakończona. Grrr, mocno mu to nie pasowało, oj mocnooo. Energicznie drapiąc się w głowę, co swoją drogą nawet nie tknęło dziwnego ładu fryzury, zwrócił się ku dziewczynie.
- Irell-san... ja przepraszam, ale musimy przełożyć kawę. Naprawdę przepraszam, ale na śmierć zapomniałem o pracy. Mam bardzo ważne spotkanie, na którym muszę być. - po chwili dostał sms'a z informacją o bilecie i godzinie wylotu. Za 5h na lotnisku.


- Może wymienimy się numerami? Jak tylko skończę, to znów wpadnę do Yorknew City i się odwdzięczę po stokroć. - przez cały czas szczerzył się nerwowo, naprawdę było mu głupio, że tak wyszło, ale nie da rady nic z tym zrobić. Więc jeśli rozmówczyni się zgodzi, to poda jej swój numer, po czym poczeka na jej. A jeśli nie będzie chciała, to trudno.


- Ja ne! - i pobiegł ku zachodzącemu słońcu, wychodząc przez pseudo drzwi.

[zt]

_________________
Myślę, że tak nie powinno być, że powinno być tak, że można czyjąś śmierć wykupić. Że opcja nieodwracalności jest do dupy. Nie tak, inaczej - oto zabity, a to zabójca. Zabijając go, przywracasz życie ofierze. Albo, dokładając do puli, na przykład, dziesięć lat swojego życia, albo swoją rękę, albo flotę lotniskowców, wykupić ją śmierci. Tak, kurwa, powinno być. A jeśli nie jest, to ja pierdolę!


[voice]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Aria

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 07/10/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczony budynek   Wto Paź 14, 2014 9:14 am

Uniosła brew do góry, kiedy chłopak zaczął rozmawiać przez telefon sama wyjęła swój i zobaczyła czy ktoś do niej nie pisał czy dzwonił. Dostrzegła jedynie jednego sms'a n który zwróciła uwagę, jednak po chwili schowała swój telefon do kieszeni. -O nie, nie, nie musi pan mnie przepraszać nic się nie stało. - Uśmiechnięta się poprawiając okulary. W sumie wymienienie się numerami było dobrą decyzją, podała mu swój numer i potem pomachała mu na do widzenia. -Ja ne. Sama skierowała się do swojego domu, który był niedaleko.

z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sai

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 25/11/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczony budynek   Wto Lis 25, 2014 7:25 pm

Przez długi czas Sai podróżował, musiał chodzić uliczkami i chować się w zasłonie nocy. Aż w końcu trafił tutaj, no nie wygląda to za zbytnio przystrojone miejsce. W sumie zawsze coś, na noc będzie najlepsze. Zakapturzony Sai postanowił wejść do opuszczonego budynku, miał nadzieje że nikogo tam nie zastanie. - Aww w sumie w gorszych spelunach się sypiało, trudno. Powiedziawszy sobie pod nosem, Sai zahaczył nogą o drzwi dość mocno. Niczym historia o złym wilku i trzech świnkach, tylko że bez świnek. W środku było pusto, to było wiadome. Sai nie wyczuwał nic, zero jakiegoś dziwnego zapachu. Tak więc jest bezpiecznie, tylko teraz co. Pozostaje znaleźć wygodny kont i przespać się do rana, następnie ruszyć dalej w poszukiwaniu szczęścia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bere

avatar

Liczba postów : 29
Join date : 16/10/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczony budynek   Wto Lis 25, 2014 8:32 pm

Tuż po opuszczeniu wieży Bere nieco odpoczęła w skromnym mieszkaniu, a następnie ruszyła na wycieczkę. Troszkę dłuższą, niż początkowo planowała, ale pozwoliła jej odciąć się od wyzwań z wieży i skupić na tym, co potrafiła najlepiej - godzinami chodzić po lesie lub polach i wypatrywać roślin opisanych w atlasie. Nie przejmowała się przechodzonymi kilometrami czy nocami spędzonymi na twardej ziemi, dawno już do tego przywykła. Mniej więcej wiedziała, w którą stronę się poruszać, dzięki zamieszczonej mapie, a zioła i ich występowanie pokazywały jej drogę. Tak też po kilkunastu długich dniach chodzenia, przeleceniu kilkunastu kilometrów trafiła na obrzeża Yorknew, poszukując niewielkiego kwiatka nazywanego w tych okolicach deszczółką.
Przypadkiem zauważyła, jak ktoś wchodził do opuszczonego budynku. Nie zwykła interesować się obcymi, by narzucać im swoją obecność, jednakże domek i pora mogły sugerować, że coś mogło mu się stać, więc z duszą na ramieniu ruszyła do budynku, trzymając dłonie na pasku torby.
- Przepraszam? - zaczęła niepewnie, wyglądając przez jakąś szparę do wnętrza. - Nic... - Pan czy pani? Zaryzykowała pana. - ...panu nie jest? - Tylko żeby nie był to jakiś bandzior, który zaraz się na nią rzuci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sai

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 25/11/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczony budynek   Wto Lis 25, 2014 8:45 pm

W końcu Sai znalazł swoje miejsce do snu, gdy naglę usłyszał słowa nieznanej mu kobiety. Co zrobić i co począć, nastraszyć i iść spać. Nie, zaraz by jeszcze przybyło więcej ciekawskich. Tak więc trzeba pójść na kompromis, może jeszcze lepiej odegrać jakąś rolę. Uff kurde co by zrobić. - Czego--- Znaczy się, nic mi nie jest człowieku - Kobieto. Tak on nie był za dobry w rozmowie podczas stresu, teraz tylko jak z tego wybrnąć. Po prostu iść spać, hah to by było najlepsze. Stając w cieniu żeby zasłonić swoje ciało, Sai spojrzał na kobietę. JEZU one są prawdziwe? Sai nigdy nie widział takich piersi . - Kobieto czym ty się żywisz.... Po chwili Sai zatkał sobie paszczę i cofnął się głębiej w dom, nie chciał zbytnio dawać o sobie znać. Jakby wyszło na jaw że jest Wilkołakiem, tak lepiej to brzmi niż mrówka. To by był dopiero hardcore, w prawie jak te dwie gwiazdy śmierci. Teraz co powiedzieć żeby nie wyjść na dziwaka. - Wybacz ale jestem zmęczony, nie spałem kilka dni i słabo kontaktuje. Dodał, następnie usiadł gdzieś za ścianą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anya

avatar

Liczba postów : 7
Join date : 14/11/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczony budynek   Sro Lis 26, 2014 12:14 am

Goniłaś białą, futrzaną kulką, która uciekała przed tobą. Rozpacz w twoim głosie, gdy nawoływałaś swojego pupila była wprost wyborna dla anonimowego słuchacza. Zwierzę wcale się ciebie nie posłuchało, tylko dalej próbowało zniknąć ci z oczu. Aneczko, och ty niemądra Aneczko! Dlaczego tak naiwnie wypuściłaś smycz ze swoich małych dłoni? Czy to była chwila nieuwagi czy zrobiłaś to całkowicie celowo? Zapatrzyłaś się na uliczną latarnie. Wyglądałaś wtedy na ogromnie zachwyconą. Co wywołało w tobie tak wielkie emocje? Przecież to tylko zwykły przedmiot, każdy widuje takie na co dzień. Prezes Miau wykorzystał ten moment i wolał na własną rękę zwiedzić okolicę.
Nie zwracałaś najmniejszej uwagi na zmieniające się wokół ciebie otoczenie i fakt, że prawdopodobnie zgubiłaś się już po raz dziesiąty tego dnia. Wpadłaś jak szalona do budynku, do którego wbiegł pupil. Gdy tylko nadarzyła ci się sposobna okazja rzuciłaś się na biednego kotka, chociaż ty nadal usilnie twierdziłaś, że to piesek. Z perspektywy całkowicie przeciętnego obserwatora wydawało się to komiczne. Anuszko, moja głupiutka Anuszko! Nie myśląc wcale, rzuciłaś się na kolana, a w twoich dłoniach znajdował się Prezes Miau. Zapomniałaś co miałaś założone tego dnia. Nie przejmowałaś się tym, że całkowicie została odsłonięta twoja bielizna przez podwiniętą spódniczkę i rozpięte guziki od koszuli.
- Niegrzeczny z ciebie piesek! Tyle razi ci mówiłam, że nie powinieneś nigdzie mi uciekać! – skarciłaś zwierzaka, dalej nie zwracając uwagi na miejsce w którym się znajdujesz.
Dopiero po dłuższej chwili twój mały i niezbyt rozgarnięty rozumek połączył wszystkie fakty. Znajdowałaś się w jakimś budynku, widziałaś kobietę i kogoś ukrytego w cieniu. Żeby dalej zrozumieć otoczenie podźwignęłaś się na nogi, oczywiście nie poprawiając swojego ubrania, przecież po co miałaś się tym kłopotać. Przycisnęłaś do siebie trochę mocniej pupilka i spojrzałaś na towarzystwo.
- Przykro mi bardzo, że tak wtargnęłam bez powodu, chciałam tylko złapać mojego pieska. – wskazałaś na pupilka w dłoniach, po czym pogłaskałaś do po łebku. – Nie chciałam nikomu przeszkadzać.
Jednak nie dane ci było dłuższe cieszenie się chwilą. Koteczek znowu ci uciekł, a ty popędziłaś za nim jak głupia, nie zwracając uwagi na otoczenie.

[z/t]


Ostatnio zmieniony przez Anya dnia Nie Gru 07, 2014 4:33 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sai

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 25/11/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczony budynek   Pon Gru 01, 2014 5:08 pm

Spłoszony niczym kot, Sai po chwili wyskoczył przez okno. Przestraszył się gwiazd śmierci, nie chciał być w rażeniu jakże tej strasznej broni. Chociaż mógłby zablokować je głową, no ale wracając do innej sprawy. Uciekając w las, Sai zastanawiał się nad jednym. Ciekawe czy je spotka gdzieś jeszcze, no dobra dość tego myślenia. Został otoczony, to było straszne. Dwie różne kobiety i pies, nigdy nie czół takiej presji.

[z/t] [Idziemy na Egzamin ruszać pupy >:3]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bere

avatar

Liczba postów : 29
Join date : 16/10/2014

PisanieTemat: Re: Opuszczony budynek   Nie Gru 07, 2014 5:04 am

Nagłe przybycie dziewczyny przestraszyło i Bere, która, choć próbowała zachować zimną krew, wolała zejść z widoku. Nie było to szczególnie miłe, jednakże mając do czynienia z tak dziwną personą... nie. Nie była jeszcze na to gotowa. Może w przeszłości. Kulturalnie przeprosiła, kłaniając się głęboko i szybko ruszyła w stronę miasta. Konkretniej swojego małego pokoiku. Miała już, co chciała. Wystarczyło spokojnie się oddalić i liczyć, ze w mieście nie będzie aż tylu dziwnych spotkań.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Opuszczony budynek   

Powrót do góry Go down
 
Opuszczony budynek
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Opuszczony szpital psychiatryczny
» Antidotum - wydanie urodzinowe #5
» Opuszczony Magazyn.
» Budynek mieszkalny C, 5 piętro, apartament 5-2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Kontynenty: Jordian, Landian oraz Yorbian :: Yorknew City-
Skocz do:  
Mapa Świata