IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pustynia Gordeau

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Konani Keaweaheulu

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 06/10/2014

PisanieTemat: Pustynia Gordeau   Sro Paź 08, 2014 3:26 pm

Wielka pustynia znajdująca się przy Yorknew City.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baai

avatar

Liczba postów : 21
Join date : 07/10/2014

PisanieTemat: Re: Pustynia Gordeau   Czw Paź 23, 2014 6:57 pm

Baai był już blisko pierwszego wielkiego miasta na swojej drodze i już w sumie nie mógł się doczekać aż je zobaczy, ponieważ słyszał takie pogłoski, że było ogromne. A nawet lepiej było tak duże, że jedna dzielnica dorównywała jego wyspie. A pamiętajmy, że na wyspie nie było jednego miasta, a pięć no i dzikie tereny. Czyli Yorknew musiało być ogromne, jednak zanim chłopak się tam dostanie musi jeszcze pokonać pustynię.
Widok ogromnej piaskownicy zaskoczył chłopaka. Dotąd jeszcze nie widział tyle piasku w jednym miejscu i chyba nigdy nie spodziewał się go zobaczyć. Pamiętał coś z programów przyrodniczych o jakiś dziwnych zjawiskach, ale widocznie odcinek o pustyniach musiał przegapić. Co było okropnym błędem...
- Łoo ile piachu w jednym miejscu! -krzyknął po początkowym zaniemówieniu. Nastolatek naprawdę pierwszy raz widział pustynię i jak dotąd nie spotkał się z takimi cudami. Ale efekt był naprawdę porażający, dlatego też chyba Baai ruszył w podróż aby nie tylko poznać świat, ale w sumie głównie dla takich chwil. Jednak po chwilowym zauroczeniu coś trafiło chłopaka, który lekko zmarkotniał i po chwili wyrzucił z siebie to co go dręczyło. - Tylko jak to się nazywa? No i czemu moja komórka nie ma tutaj zasięgu? Jak ja się teraz dostanę do Yorknew?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Delphine

avatar

Liczba postów : 7
Join date : 25/10/2014

PisanieTemat: Re: Pustynia Gordeau   Wto Paź 28, 2014 5:18 pm

Dziewczyna wyruszyła na tą wielką pustynię, nawet sama nie pamiętała po co. Niby jej Don coś kazał jej tutaj zrobić, ale nie mogła skojarzyć o co chodzi. Wpatrywała się w ogrom tego miejsca, myśląc co mogłaby tutaj robić. W sumie ciepłe powietrze mogłoby jej pomóc w spełnieniu jej marzeń o locie. Już w duchu czuła jak sunęła w powietrzu nad bezkresem piasku tej pustyni. Lubiła sobie tak pomarzyć, odpłynąć gdzieś daleko, gdzie nikt nie mógł jej dosięgnąć.
- Wielka kuweeeeta! Dlaczego nie ma ze mną Puhaha?! - Jęknęla głośno, myśląc o swoim kocie, który kocha siedzieć w kuwecie. Ten to mógłby się teraz tutaj nacieszyć, wygrzać i pogrzebać. Dziewczynie natomiast zostało kopnięcie w nieco większą, usypaną górkę z piaskiem. Wzięła garść złotego pyłu, by rozdmuchać go w powietrze. Wtedy też zauważyła jakąś postać.
Delphine założyła gogle na oczy, by lepiej widzieć. Jakiś dosyć przeciętny chłopaczek szedł w jej kierunku. Nie czekając na jego reakcję, rozłożyła obie ręce, niczym skrzydła samolotu...
- Pruu, pruuu! No to fruuuuuuuu! - Cofnęła się o krok, by sekundę później wystartować. Biegła jak opętana, lekko kołysając się na wszystkie strony. Zdecydowanie wyglądała jakby coś brała, ale gdzie by piętnastolatka się do tego przyznała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Athanthatsuyaki

avatar

Liczba postów : 146
Join date : 05/10/2014

PisanieTemat: Re: Pustynia Gordeau   Wto Paź 28, 2014 5:31 pm

MG

Całkiem przypadkowe spotkanie dwóch osób miało pchnąć ich w ramiona przygody, chociaż jeszcze nie zdawali sobie z tego sprawy to ich spotkanie wcale a wcale nie było takie przypadkowe. Było im ono przeznaczone. Ale to opowieść na inną porą. Aktualnie białowłosa mknęła w kierunku idącej pustynią persony. Niczego niespodziewający się chłopak stwierdził że podłoże pod nim nagle się zmieniło, zrobiło się miękksze, mimo że ziemia w tym miejscu powinna być twarda. Gdy podniósł głowę - którą jak zrobił by każdy na jego miejscu odruchowo opuścił w dół by dojrzeć dziwną anomalię - dostrzegł mknącą w jego stronę potworę. Na nic uniki, na nic reakcje, dziewczyna nawet do niego niedobiegła. Ona też poczuła że wstępuje nagle na nieco miękkszą ziemię, a potem oboje uświadomili sobie że kurcze... to nie była ziemia.

Lot w dół nie trwał długo, nie zmienia to jednak faktu że był dość bolesny. Właśnie, dół. Cała dziura w której znaleźli się obahetrowie skryta była w cieniu, nie licząc kawałka ściany u szczytu oświetlnaego słońcem. Dziura była niewątpliwie dziełem człowieka. Niemal idealnie głaskie ściany miały osiem metrów wysokości, sama dziura zaś 10x10m. Ze ściany gdzieniegdzie wystawały korzonki ale nie było to nic, za co można byłoby się złapać by stąd wyjść. Całkiem dziwna sytuacja prawda? Dwoje całkowicie obcych sobie ludzi wylądowało w jednej dziurze... dziurze pośrodku pustyni... dziurze z której ciężko będzie wyjść... nie mieli wody i jedzenia... cóż, to chyba można nazwać przygodą. Przynajmniej było można gdyby nie to że po chwili dało się usłyszeć syczenie a para nieznajomych spostrzegła pomiędzy nimi trzy splecione kobry. Wiadomo oczywiście że owa dwójeczka siedziała po przeciwległych końcach pułapki. Widzieli się mimo braku oświetlenia(panuje półcień) i nie byli ranni. Jedynie poobijani i zdecydowanie zdezorientowani.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baai

avatar

Liczba postów : 21
Join date : 07/10/2014

PisanieTemat: Re: Pustynia Gordeau   Sro Paź 29, 2014 7:14 am

Sytuacja zaskoczyła Baaia do tego stopnia, że nastolatek stał jak wryty i nie wiedział co ma robić. Bo z jednej strony coś na niego biegło i wrzeszczało, a z drugiej to zakopywał się coraz bardziej w ziemi. Osaczony chłopak z nieciekawym wyrazem twarzy stał jak posąg i czekał na efekty tego co nastąpi. Baai nie potrafił wybrać, ani nie wiedział co ma robić, więc czekał w spokoju na efekt, który musiał nastąpić…
Upadek bolał, ale szczęście mu sprzyjało i nic sobie nie zrobił. To oczywiście był plus, ale chyba jedyny w takiej sytuacji. Szczególnie, że gdy tylko nastolatek się rozejrzał zauważył trzy rzeczy. Po pierwsze był w dziurze. Takiej dość sporej, przypominała mu pułapki z jego kraju i słynne wilcze doły, ale na szczęście nie było żadnych pali czy innych włóczni, które powinny się w takiej pułapce znajdować. Po drugie pędzącym nieznajomym okazała się dziewczyna! A to ci dopiero co nie? On sam dorastający nastolatek wraz z dziewczyną, przebywają w dziwnym dole i na pewno nikt ich nie może podejrzeć. Hi hi hi, to może być coś ciekawego.
- No to chyba spędzimy razem tutaj troszeczkę czasu... -powiedział do dziewczyny, po czym przerwał bo zauważył właśnie trzeci element dołu, który przerwał mu właśnie wypowiedź swoim syczeniem. Tak jest Baai wreszcie zauważył prawdziwe zagrożenie, które oddzielało go od jego upojnej nocy i może paru dni więcej w tym ciekawym dole. - Jakie dziwne zaskrońce! -krzyknął i wskazał na kobry. Niestety ale młodzieniec u siebie na wyspie nie posiadał jadowitych węży, a jego wiedza o zwierzętach kończyła się na jego wyspie, bo tylko na takie zwierzaki polował. No i oczywiście zwierzęta domowe, ale ich raczej nie będzie na pustyni…
Jednak dmuchając na zimno chłopak nie będzie podchodził do nieznajomego gatunku. Tak jest pomimo swojej ciekawości nadal wiedział, że zwierzęta potrafią być niebezpiecznie. Do dzisiaj pamiętał jak zatruł go motyl, a pirania nie okazała się być miłą małą rybką…
Dlatego Baai pozostanie czujny. Dzięki stałej obserwacji będzie mógł wyczuć ruchy przeciwnika i podczas możliwych ataków wykonać unik. Oczywiście nadal będzie trzymał dystans, aby zapoznać się z przeciwnikiem. Prawdziwy tropiciel musi poznać wszystkie możliwości swojej ofiary, aby móc następnie ją pokonać. Baai tym razem walczył z nieznanym mu gatunkiem. Dlatego wolał na razie pozostać w defensywie i nie wykonywać gwałtownych ruchów. No chyba, że uniki to już co innego...

Co do braku wody, to moja postać ma bidon i tam ma picie znaczy wodę XD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Delphine

avatar

Liczba postów : 7
Join date : 25/10/2014

PisanieTemat: Re: Pustynia Gordeau   Sro Paź 29, 2014 4:14 pm

Delphine to osoba, która zdecydowanie odstawała od jakich kolwiek standardów. Biegła udając samolot, kiedy pod stopami poczuła coś miękkiego. Zamiast się tym przejmować... Postanowiła, że to czas na samodzielny lot, a to zeszło się z faktem rozpoczęcia zapadania się poniżej ogólnego poziomu.
- Woooooooooohoooooooooooo! - Zaczęła machać rękami, ale to nic nie dawało. Na swoje szczęście, dziewczyna wylądowała bez większych uszczerbków na zdrowiu. Czuła się trochę obolała po tym lądowaniu, ale jak dla niej było dobrze. Podeksycowanie potrafiło ukoić jej strach i chwilowe fizyczne odczucia.
Słyszała jak chłopak coś do niej mówił. Przechyliła głowę, odchyliła gogle, by przypatrzeć się obcej postaci. Leniwie pomachała dłonią, bo nawet nie miała pojęcia kim on tak naprawdę jest. Uśmiechnęła się delikatnie.
Dziewczyna rozejrzała się po okolicy. To miejsce wydawało się bardzo dziwne. Taka ogromna dziura na środku pustyni. Do tego pewien dziwny dźwięk, nie pochodzący od chłopaka. Delphine uświadomiła sobie, że to pochodzi od węża. Mruknęła do siebie w duchu, że dobre się właśnie skończyło. Postanowiła się ostrożnie odsuwać od gada. Niestety w swoim białym ubranku i ciepłym ciałem, była bardzo łatwym celem dla takiej bestii. To nie podobało się nastolatce, która chciała jeszcze trochę polatać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Athanthatsuyaki

avatar

Liczba postów : 146
Join date : 05/10/2014

PisanieTemat: Re: Pustynia Gordeau   Sro Paź 29, 2014 7:48 pm

MG

Cóż za rozwkitająca przyjaźń~! Wspaniała peła polotu i słów konwersacja między dwójką młodych ludzi! Gdyby każdy dogadywał się tak dobrze jak oni, to właśnie świat stałby u wrót zagłady spowodowanej bardzo ujemnym wskaźnikiem narodzin! W każdym bądź razie, nie wazne jak dobrze dogadywali się ze sobą Baai i Delphine, coś ich łączyło - oboje siedzieli w dziurze. Wniosek? Oboje mieli właśnie problem. Na ich szczęście kobry nie wykazały jeszcze większego zainteresowania dwójkom nowych lokatorów. Widać nie dawno jadły więc posiłek mogły zostawić sobie na potem, bo przecież, logicznie do tego podchodząc, spierdolić nie mieli jak. Tak więc mogli spędzić tu resztę życia w milczeniu lub zacząć jakoś kombinować... może rozmawiać? Prosić o pomoc? A może zjedzą węża? Wąż z grilla dobra sprawa, tylko grilla nie mieli. W każdym razie chwilowo nie działo się nic... zupełnie nic... było... NUDNO. Przygodożercy właśnie natrafili na swojego największego wroga!



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baai

avatar

Liczba postów : 21
Join date : 07/10/2014

PisanieTemat: Re: Pustynia Gordeau   Sob Lis 01, 2014 9:44 am

Czas mijał, a sytuacja w dole się nie zmieniała. Baai stał jak drewno i gapił się na to raz na węże, a raz na dziewczynę i nic poza tym. Niestety, ale nastolatek był odrobinę nieśmiały, znaczy się brakowało mu doświadczenia w poznawaniu nowych ludzi, bo przez cały swój okres dorastania żył przecież na zamkniętej wyspie, na której każdy się znał. A nawet podobno wszyscy byli tam jedną wielką rodziną, ale to chyba tylko plotki…
Jednak wracając do tematu i sytuacji ta nie była za fajna bo za sztywna. Baai obserwował wszystko z szeroko otwartą buzią i zastanawiał się jak można wyjść z tej sytuacji. Nie tylko węże go przerażały, ale również dziewczyna, której nie znał. Jednak wiedział, że chyba będzie musiał poznać, bo raczej sam z trójką szybkich i gibkich przeciwników sobie nie poradzi.
- Eee, to wpadliśmy... -zaczął niemrawo, co gorsza strał się śmiechnąć ale ciężar nieśmiałości przytłoczył go na tyle, że zrobił minę ala ‘srający kot na pustyni’. W sumie dobrze się składa bo akurat był w dużej piaskownicy, ale żeby tak od razu oddawać całość, to już nie tak fajnie… - Chyyyba będziemy musieli sobie razem z tym poradzić. -ponownie się odezwał jednak unikał wzroku. Nastolatek patrzył się na bok, a w kierunku węży jedynie machnął. Stres związany z rozmową przytłaczał go do takiego stopnia, że wolałby chyba już walkę z 2 niedźwiedziami pagórkowatymi*, a to nie byli byle jacy przeciwnicy. Jednak Baai musiał to przeboleć i wraz z dziewczyną poskromić kobry, które pewnie czekają na ruch swoich ofiar…
- Tooo jaa. Pierwszy... -wyrzucił z siebie i jak powiedział tak zrobił. Nastolatek miał nadzieję, że dziewczyna zrozumie o co mu chodzi. Baai naprawdę chciał powiedzieć coś więcej, ale stres z poznaniem nowej osoby, tak zablokował mu buźkę, że ledwo mógł powiedzieć to co powiedział. A co dopiero coś więcej!
Lecz powróćmy do akcji, która właśnie miała się rozpętać. Nastolatek już kiedyś walczył z zaskrońcami, w sumie dawno i to jak był mały, ale nadal pamiętał jak się poruszały. Te trzy osobniki zaskrońce przypominały, dlatego wiedział czego można się spodziewać. Znaczy wiedział tyle, że są szybkie i gibkie, czyli jak on, jednak on miał coś więcej! On miał szczęście i miał nadzieję, że mu dopisze. Bo plan był prosty. Baai pobiegł jak najszybciej, cały czas obserwując wroga. Biegł ile sił w nogach, po to aby dostać się do dziewczyny! Tak jest zwierzęta oleje, bo czy one zrobiły mu coś złego? Jeszcze nie, dlatego po co ma je atakować? Skor powinni stąd ucieć.
- Nooo to, jak wyjdziemy? -zapyta jeżeli dotrze do nieznajomej. Jednak jeżeli jakiś wąż by na niego skoczył lub co gorsza cała trójka. Będzie się starał je unikać i jeżeli będzie możliwość złapać tak aby zablokować im paszczę zrobi to i następnie postra się jakoś zabić, ale miejmy nadzieję, że nie skoczą. Bo Baii będzie poruszał się szybko no i zachowa ostrożność obchodząc kobry, bo przecież nie przeskoczy nad nimi. Chłopak może i lekko zacofany, ale tak głupi to on aż nie jest...
*Wymyśliłem na szybko nazwę nowego gatunku zamieszkającego wyspę Baaia, znaczy tą skąd pochodzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Delphine

avatar

Liczba postów : 7
Join date : 25/10/2014

PisanieTemat: Re: Pustynia Gordeau   Pon Lis 03, 2014 4:01 pm

Delphine nie wiedziała za bardzo co z tym chłopakiem ma zrobić. Wyglądał na przestraszonego, a to nie wróżyło zbyt dobrze. W jakimś sensie ją to przytłaczało, ale z drugiej strony powinna była dźwignąć ciężar całej tej sytuacji.
- Może troszkę... Troszkę bardzo, albo troszkę mniej. - Wzruszyła leniwie ramionami. Doprawdy, nie miała bladego pojęcia co powinna była teraz zrobić z jej przeciwnikami. W końcu nie miała żadnej sensownej broni, a jej Nen nie wyrażało chęci współpracy z nią. Wydawałoby się, że jest kompletnie bezbronna, ale wreszcie od czego ma coś o nazwie mózg.... Albo kisiel w głowie. W każdym bądź razie na jej twarzy zagościł błogi uśmiech, chociaż nie było powodu, dla którego powinien się on akurat teraz pojawić.
- Na to wygląda, ale nie są nami na razie zainteresowane. Mamy więc trochę czasu, żeby znaleźć rozwiązanie z sytuacji. - Wzruszyła ramionami. Zaczęła drapać się po głowie, jakby próbując wykrzesać jakąś sensowną myśl ze swojej białej głowy.
- Ej... Byłabym zapomniała, jestem Delphine. Nie bój się, ja nie gryzę... Nie to co one. - Uśmiechnęła się serdecznie do chłopaka. W sumie nie wiedziała czy gryzą, ale takie suchary były bardzo w jej stylu. Ona dla odmiany stała praktycznie cały czas w miejscu próbując ocenić szansę na atak ze strony tych upierdliwych gadów. Przeciągnęła się jakby od niechcenia i spojrzała ku niebu.
- Właściwie to nie mam żadnego konkretnego pomysłu na walkę z tym paskudztwem... Masz coś ciekawego przy sobie, żebyśmy mogli je uziemić, albo okiełznać? Zastanawiam się czy moglibyśmy na nich jeździć, wiesz jak na rodeo ujeżdża się byki. - Zaśmiała się, bo w sumie na tą chwilę to jedyne co przychodziło jej do głowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Athanthatsuyaki

avatar

Liczba postów : 146
Join date : 05/10/2014

PisanieTemat: Re: Pustynia Gordeau   Pon Lis 03, 2014 4:21 pm

MG

Słabość w kontaktach interpersonalnych, a może socjopatia? W zasadzie bezznaczenia w obecnej sytuacji, w której dwójka łówców przygód mieżyła się nie tylko z krwiożerczymi bestiami ale też z samą przyrodą! Która złapała ich w swe sidła, nie zamierzając wypuścić. Tylko czy ta dwójka w ogóle zamierzała wychodzić? Nie było widać. Może po prostu nie którzy lubili siedzieć w wielkim dole z wężami? Taki nowy fetysz? Moda? Jakkolwiek było, ta słodka randka z matką naturą i sobą nawzajem nie mogła potrwać zbyt długo i już po chwili pojawili się jacyś podli podglądacze. Zaczęło się jak zawsze, od sępów które latający wysoko na niebie, czekały aż dwójka w dole wyzionie ducha. Potem jednak było dziwniej bo pojawił się... no, można powiedzieć że człowiek. W każdym razie widać było u góry, tuż nad krawędzią dziury, patrzącą na nich twarz. Tylko że ta twarz miała wielkość ludzkiego tułowia, 3/4 jej powierzchni zajmowały oczy, a sama twarz zdawała się brązowa. pozostała część twarzy zajęta była przez czerwony, biegnący przez całą szerokość twarzoczaszki uśmiech. Naprawdę upiorny uśmiech. W ogóle ta twarz jakaś taka upiorna była, tym bardziej że jedyne co robiła to taki natrętny wgap. I tak patrzyła i patrzyła... mało rozmowna po prostu była. W każdym bądź razie, to tyle z niesamowitych wydarzeń jakie miały miejsce w ciągu ostatnich paru minut.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baai

avatar

Liczba postów : 21
Join date : 07/10/2014

PisanieTemat: Re: Pustynia Gordeau   Pon Lis 03, 2014 7:00 pm

Baai gdy tylko dotarł do dziewczyny. Został przez nią zasypany wodospadem słów. Chociaż sam się nie raz rozkręcał, no ale bez przesady.
Kuula Nana widząc rosnący zapał dziewczyny nie zaczął go ani przejmować, ani ochładzać. W sumie chciał to wykorzystać, w sumie nawet to ją do pewnej rzeczy i gdy już miał wszystko urzeczywistniać. Rozumiecie puścić w ruch swój genialny plan, którym może by nie podbił świata, ale na pewno wydostał by się z tego dołu, w którym utkwił. Tak jest wszystko miało być już takie piękne. Chłopak już chciał się przedstawić gdy zauważył to…
Wielka głowa patrzyła się na niego a on na nią, gdy to coś się uśmiechnęło mastolatek głośniej przełknął ślinę i wydał z siebie tylko 'Eee]'. Baai był niezwykle zaskoczony czymś takim, szczególnie, że u niego na wyspie nie było czegoś takiego. Tak jest tego chłopak oczekiwał od zwentrznego świata, jednak nie spodziewał się aż tylu nowych doświadczeń jednego dnia, a w sumie dzień się jeszcze nie skończył, więc kto wie co będzie dalej!
Ale powracając do całej sytuacji, nadal oszołomiony opuścił głowę i spojrzał na Delphine, po czym przedstawił się oraz dodał jedno nurtujące go pytanie.
- Baai Maui Kuula Nana, a wy się znacie? Czy to tak przypadkiem ktoś na nas się patrzy i zalotnie uśmiecha?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Athanthatsuyaki

avatar

Liczba postów : 146
Join date : 05/10/2014

PisanieTemat: Re: Pustynia Gordeau   Pon Lis 10, 2014 7:06 pm

MG

Tajemnicza postać zdawała się niespecjalnie przejmować rozmową dwójki osób w dole. W zasadzie pewnie ich nawet nie rozumiała, skupiając się jednak na ich zachowaniu. Po pewnym czasie jednak nieco się znudziła i na chwilę zniknęła, po czym pojawiła się nie tylko twarz ale i ręka wyposażona w oszczep. Należy radośnie oznajmić że i ręka i oszczep nie były proporcjonalne do głowy i ich rozmiar był zatrważająco normalny. Ręka uniosła się po czym posłała oszczep w dół, wbijając go dosłownie między Delphine a Baaiem. Zaraz potem rozległo się ze strony twarzy, dźwięczne "Ulalalalalalalalalalalalalalalalalala". Cokolwiek to znaczyło, twarz ożywiła się, ruszając to w lewo to w prawo i obserwując wydarzenia. Węże też się nieco ożywiły i zaczęły powoli rozplątywać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baai

avatar

Liczba postów : 21
Join date : 07/10/2014

PisanieTemat: Re: Pustynia Gordeau   Pon Lis 10, 2014 9:27 pm

Gdy rozmowa tak bardzo się nie kleiła, a atmosfera zaczynała przypominać tą z windy, gdy dwoje młodych sąsiadów spotyka się w niej i jedynym tematem do rozmowy jest pogoda, wiadome było, że Baai chyba nie ma tego drygu. Niestety nastolatek nie wiedział co ma robić, dawał z siebie wszystko, bo jednak był jakąś tam osobistością, może właśnie ta jego osobowość przytłoczyła do tego stopnia dziewczynę, że ta niewiedziałą co ma zorbić. No cóż taki już był Baai, ale jeszcze nie wiedział, że tak działa na kobiety…
Zaskoczenie zalało chłopaka i przeszyło go na wylot. W jednej chwili Baai poczuł, że parę centymetrów w bok, a na pewno coś by stracił. Nagle zrozumiał, że obcy świat jest naprawdę dziwny, ale on musi z nim walczyć i dalej go poznawać. Chłopak wiedział, że to będzie wymagało czasu, ale miał nadzieję, że któregoś dnia będzie mógł spokojnie żyć w tym dziwnym świecie.
- To dla nas? -zapytał retorycznie, po czym spojrzał na dziewczynę, która nadal była jakaś przymulona. - No pora już na nas! -krzyknął, po czym złapał Delphine za rękę i postawił pierwszy krok na włóczni. Tak jest w tym momencie Baai poczuł się jakby był zwycięzcą, nawet już chciał krzyczeć by pokazać kim jest, ale się powstrzymał. Jednak z wielkim uśmiechem na ustach powoli zmierzał ku górze broni. Bo czuł w kościach nadchodzący wiatr przygody, który rozpędzał jego skrzydał i dodawał mu werwy. Jednak najpierw musiał wyjść z dołu. Oczywiście wychodził pierwszy, dla dobra ocalałej dwójki. No i był chłopaczkiem z odludzia i nie wiedział jak się zachowywać przy damie, ale kogo by to obchodziło w momencie gdy przygoda pukała do ich drzwi? No chyba nikogo, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seiki

avatar

Liczba postów : 16
Join date : 02/11/2014

PisanieTemat: Re: Pustynia Gordeau   Wto Lis 11, 2014 9:34 pm

Przerażający mógł się wydawać świat, stojący pełnym otworem przed ledwie dwunastoletnim chłopcem. Nie znający życia ani rodziny, wypuszczony jak w paszczę potwora. Ale nie, nasz maluch na szczęście wiedział, co to przetrwanie. Nie na taką skalę, bo w malutkim, mrocznym lasku po pewnym czasie nic strasznego już nie było, lecz tuż z początku wystąpiły małe problemy natury technicznej. Podróż wyczerpywała organizm. Zwłaszcza, gdy robiło się mnóstwo przesiadek. Dotrzeć z jednego końca globu na ten kontynent, to istne zawirowanie. Czego to nie załagodzi porządny, ciepły posiłek i odrobina snu. Tym bardziej dla rozwijającego się jeszcze dzieciaka. Wszystko przed nim, dlatego maszerował dalej, przed siebie i w mniej konkretnym kierunku. Cel miał bardzo pospolity. Zwiedzanie wszystkiego, co napotka. Kiedy mu się znudzi, wtedy pomyśli nad rozwiązaniem. Na razie pełen pogody ducha natrafił na pustkowie. O wiele lepiej czuł się pośród drzew, wysokich i wilgotnych terenach. Otoczenie, gdzie nie można było się nigdzie skryć dotknęło go pierwszy raz. Tym bardziej nasz wiejski chłopczyk nigdy nie miał styczności z pustynią. Była taka sobie i swoje obserwacje skupił na czym rychlejszym zauważeniu oznak dotarcia do obszarów zamieszkałych.


Nim jednak zdołał rozwinąć skrzydła i nadgonić trochę dystansu, jego uwaga przyciągnięta została na pobocze. Oddalone miejsce sprawiało wrażenie ruchliwego. Seiki przystawił płasko dłoń do czoła, żeby przyjrzeć się bliżej. Nic ciekawego nie wypatrzył, więc z tego względu pozostały mu jedynie domysły. Kto mógł robić cokolwiek w szczerym polu? Przez moment maluch rozglądał się dookoła, w poszukiwaniu innych oznak ludzkiego istnienia. Nic z tego, a ciekawość ciągnęła. Przynajmniej zapytałby o drogę. W tym celu poprawił swój tobołek i kijek, aby ciaśniej do niego przyległy, po czym puścił się lekkim truchtem w stronę dziwnego zjawiska. W zasadzie spróbował dostać się w obręb tego kogoś, bo kto by - z perspektywy Seikiego - wiedział, że tam odgrywa się akcja niczym z plemiennego buszu, gdzie łowca zabawia się swoimi ofiarami, złapanymi w dół-pułapkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Athanthatsuyaki

avatar

Liczba postów : 146
Join date : 05/10/2014

PisanieTemat: Re: Pustynia Gordeau   Wto Lis 11, 2014 9:46 pm

MG

Życie lubi płatać różne figle. Szkoda że Baai nie widział miny rozmówcy który widział jego wyczyny. Doprawdy dawno nie widział takich dziwnych zwierząt. No bo ludzie raczej wiedzą do czego służy włócznia, przynajmniej w jego plemieniu. W każdym razie białowłosy nie wszedł na włócznię, bo nawet nie miał jak. Oblegał ją po prostu jak prostytutka rurę, z trwogą odkrywając że nawet jak by się już na włócznię wdrapał to do wyjścia brakłoby mu jeszcze jakieś 50% drogi, jako że włócznia jak to włócznia miała około 2m. W każdym bądź razie kiedy zajmował się okupowaniem włóczni, jeden widocznie zazdrosny o jego uwagę wąż upierdolił go w kostkę. Trzeba przy tym zauważyć że kobry z reguły są jadowite a ich ugryzienie... cóż, boli jak diabli, nic więc dziwnego że Baai upadł, z kobrą uczepioną jego kostki i dwiema kolejnymi agresywnymi gadzinami zmierzającymi ku jego ciepłemu ciałku. Na razie nie focusowały Delphine... może to wina jej oziębłej postawy?

W tym czasie tubylec nie oglądał już przygód Baaia bo oto na horyzoncie pojawił się Seiki. Przed oczami chłopca ukazał się zaś(prócz dziury) tubylec. Pan tubylec odziany w przepaskę biodrową i drewnianą maskę wielkości ludzkiego tułowia wyglądał conajmniej dziwnie. Maska miała namaloane usta i oczy. Obok mężczyzny - bo brak cycków sugerował że tubylec nie jest samiczką - znajdowała się proca, kilka kamieniu i lina. Widząc Seikiego przekrzywił nieco głową(razem z maską) zastanawiając się czego właściwie ten nowy dziwnie wyglądający osobnik chce. A może to też nie był człowiek ale członek tego dziwnego gatunku zwierząt, co dwa okazy na dole? Wszak człowiek wiedział do czego służy włócznia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seiki

avatar

Liczba postów : 16
Join date : 02/11/2014

PisanieTemat: Re: Pustynia Gordeau   Sro Lis 12, 2014 1:11 pm

Chłopiec po dotarciu na względnie bezpieczną odległość kilku metrów od tubylca, zmagał się przez chwilę z oddechem. Pogoda, jaka by teraz nie była, wywoływała zmęczenie, ale to ze względu na długi marsz. Nie było jednak tak źle, jakby się zdawało. Nasz bohater był wystarczająco wytrzymały i wytrwały w tej dziedzinie. Podróż musiała na moment zostać przerwana, a sam Seiki począł przyglądać się dziwnemu mężczyźnie, który również gapił się na chłopca. Chcąc nie chcąc młody, jak zahipnotyzowany wykonał ten sam gest głową, niczym lustrzane odbicie. Dopiero potem oswobodził umysł i wrócił do swojego celu, po jak tu przybył. Z dozą niepewności, co do intencji osobnika pochodzącego niczym z dziczy postanowił przemówić pierwszy.
- Cz... cześć. - odparł skrępowany, nadal przyglądając się każdemu ruchowi faceta. Ledwo powstrzymywał komentarze, jakie cisnęły mu się na myśl. Chłopak nigdy nie potrzebował obnosić się niczym Tarzan skacząc po drzewach. Jeśli mu wygodnie, to w porządku.


- Znasz może drogę do najbliższego miasta? Wiesz, w jakim kierunku iść, żeby wydostać się z tej pustyni? - zapytał porozumiewawczo. Nie miał zamiaru ingerować w interesy mężczyzny, bo kłopotów nie szukał. Zazwyczaj one się kogoś uczepiały, a chłopak chcąc nie chcąc dawał upust swojej młodzieńczości oraz stawiał czoła wyzwaniu. Tym bardziej nie w jego intencji leżało, żeby się mieszać, lecz to już nie jego wina, gdyby podczas rozglądania zwrócił uwagę na przypadkowy dół i być może odgłosy rozlegające się na dole. Na zakończenie zrobił trzy kroki do przodu, wiedząc, że doprowadzi to do pewnego rodzaju naruszenia terytorium. Zmagania z dzikimi zwierzętami w leśnym gąszczu po jakim skakał nauczył go co nieco, więc jakieś tam przygotowanie miał na ewentualność. Niemniej nie podchodził do tego inaczej niż po prostu zapytanie o drogę, jak zwykły człowiek, który był nietutejszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baai

avatar

Liczba postów : 21
Join date : 07/10/2014

PisanieTemat: Re: Pustynia Gordeau   Sro Lis 12, 2014 6:01 pm

Genialny pomysł chłopaka spalił na panewce gdy okazało się tylko, że włócznia nie potrafi latać! A kto by o tym pomyślał, że włócznie nie latają, skoro jakoś do nich przyleciała wcześniej, ale już w drugą stronę nie chciała polecieć. Na domiar złego zaskroniec dziabnął chłopaka w kostkę!
- Ale jak to? -powiedział oszołomiony chłopak. Bo sytuacja była naprawdę nie fajna, nie dość, że go teraz bolało. To wcześniej włócznia nie latała, a zaskrońce gryzły! Co to za zwariowany świat! Czy to jest normalne? No raczej nie. Chociaż cel jaki obrały sobie zaskońce był dziwny, bo Baai specjalnie zasłonił się dziewczyną aby te go nie ruszyły to i tak jakoś znalazły drogę wyjścia. Dlatego nie pozostało mu nic innego jak jego tajna broń czyli…

!SHOUNEN MODE ACTIVATED!*
Chłopak leżał na ziemi, a włócznia była koło niego**, wąż też uczepiał się jego kostki. Więc było miło przyjemnie i romantycznie, ale do czasu. Bo gdy kolejne dwa zaskrońce miały by dojść do tej pary zrobiło by się już dość tłoczno, a na to Baai nie mógł pozwolić. Dlatego też chwycił włócznię i pomimo, że bolało zacisnął zęby i najpierw zapolował na pierwszą kobrę, która pałętała mu się w okolicach kostki.
Chłopak był szybki i zwinny, to też szybkość i gibkość węża nie powinna stanowić dla niego zagrożenia. dodatkowo cały czas obserwował przeciwników, więc wiedział już jak się zachowują co dawało mu przewagę w tym polowaniu.
- No to zaczynamy. -powiedział pod nosem i kątem oka spojrzał na swoją towarzyszkę, którą chyba przerosła ta cała sytuacja. Ale nie jego! Tak jest Baai był zaprawiony w takich bojach, ale nigdy nie sądził, że zaskrońce będą gryzły i to tak boleśnie! Dlatego musiał to zrobić bo inaczej źle to wszystko może się skończyć. Ale najpierw po kolei. Baai zacznie od złapania włóczni, która powinna leżeć cały czas koło niego. No chyba, że ma małe drewniane nóżki lub inne gąsiennice czy tam kółka i jednak ucieknie, lub poleci na złość chłopakowi. Jednak jeżeli tego nie zrobi to już początek ma za sobą. W kolejnych ruchach chłopak najpierw wyceluje włócznię po czym pchnie ją z całej siły, cały czas trzymając aby nadziać najbliższą kobrę na jej grot. W ten sposób nastolatek chciał się rozprawić z pierwszym przeciwnikiem. Co do pozostałej dwójki będzie odrobinę inaczej! Tak jest tym razem to on najpierw poczeka odrobinę i będzie obserwował czy kobry wykonują jakiś ruch. Jeżeli tak to siedząc cały czas na swoim miejscu, będzie tak operował włócznią by zagrożenie nabiło się na jej gort. Jednak jeżeli węże zaatakują jednocześnie, wtedy chłopak wykorzysta broń jak kij. Dzięki czemu zyska większe pole do obrony, bo będzie operował bronią w poziomie, a nie ‘pionie’.

*Niech się dzieje co chce, a tak na serio to nie wiem na ile mogę sobie pozwolić.
**Nie opisałeś gdzie jest więc uznaję, że leży koło niego, a nie on na niej lub znów jestem ślepy XD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Athanthatsuyaki

avatar

Liczba postów : 146
Join date : 05/10/2014

PisanieTemat: Re: Pustynia Gordeau   Sro Lis 12, 2014 6:27 pm

MG

Walka z wężem nie łatwa sprawa a już na pewno nie z trzema. Ale Baai nie był byle kim, był mężczyzną! W obronie białogłowej(dosłownie!) złapał pędem za włócznię i przebił pierwszego gada, niemal odrąbując głowę(co z tego że gdzieś w połowie ciała). Tak oto Baai wygrał swój pierwszy pojedynek po czym dumny z zostania mężczyzną powstał na nogi gotów do dalszej walki z kolejnymi przeciwnikami. Był w stanie to zrobić! Ale węże straciły zainteresowanie niebezpiecznym osobnikiem i zaczęły kombinować jak dostać się do Delphine. Poza tym z jakiegoś powodu wszystko pociemniało a węży zrobiło się z dwóch, aż cztery! Mało tego jeden którego zabił, był teraz dwoma które zabił. No i dwa zwisały mu z kostki... a właściwie to jeden z powietrza nieopodal! Zaraz po zauważeniu tego fascynującego faktu, nieprzytomny Baai upadł.

W tym czasie nieco wyżej dwójka łowców obserwowała się w ciszy z zainteresowaniem. Kiedy chłopiec zaczął mówić, tubylec widocznie go słuchał, ale nijak nie reagował. Natomiast kiedy chłopiec zbliżył się do dziury...-Ugara!-Tubylec skinął głową i zajrzał do dziury po czym zrezygnowanym tonem dodał-Abezu!-Kiwnął głową malcowi i wskoczył do dziury z ogłuszającym "Ulalalalalalala". To czego nie widział Baai a mógł zobaczyć Seiki to lądowanie mężczyzny, które, wgniotło część ziemi i zabiło jednego z węży. Zaraz potem zabił i drugiego gada i wyciągnął Baaia trzymając go pod pachą jak worek kartofli. A jak wrócił na górę? Wbijając kończyny w ścianę, zupełnie jakby była z masła a nie twardej ubitej gleby. Na górz rzucił Baaiem o ziemię, po czym wbił włócznię w ziemię, przywiązał do niej linę i zrzucił w dół.-Aksa.-Wskazał Seikiemu dół.-Muga blaga hezvroth.-I skinał mu głową po czym przysiadł przy Baaiu i zaczął nucić jakąś piosenkę.

//Baai w tej turze nie pisze~//
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seiki

avatar

Liczba postów : 16
Join date : 02/11/2014

PisanieTemat: Re: Pustynia Gordeau   Sro Lis 12, 2014 7:18 pm

- Ugara?
Dziwny człowiek zamieszkujący te tereny o tyle zaskoczył chłopca, że okazało się bardzo ciekawie z perspektywy całego wydarzenia. Zaskoczenie z samego początku nabrało bardzo szeroki zasięg i wpłynęło na dezorientację. Mógł jedynie przyglądać się temu, co odkrył i chłonąć informacje, które nie do końca były zrozumiałe. Łączenie faktów niestety nie pomogło. Mężczyzna nie ratował ludzi w dole, za to przyglądał się z uciechą. Niezrozumiała mu mowa nakierowała dzieciaka na jedno: ciężko będzie cokolwiek ustalić. Ponownie zdołał z tego wszystkiego przekręcić głowę, jako oznaka, że odjęło mu mowę. Potem już tylko zastanawiał się, jak to wszystko jest w ogóle możliwe.


Nieco śmieszny tubylec raczej nie był wrogo nastawiony. Radził sobie na swój własny sposób, dlatego Seiki rozluźnił się. Nadal nie wiedząc, czym to wszystko jest i kim są ci ludzie, postanowił zostać. Możliwe, że dowie się w swoim czasie, a na razie nie zaszkodzi spróbować dogadać się. Poczuł swobodę i zajrzał do dołu. Nieprzytomny gość, którego przed chwila wyjął nie wyglądał za dobrze. Może jednak chciał mu teraz pomóc, a to by znaczyło, że w dalszej części to Seikiego poprosił o zajęcie się dziewczyną. Tylko tak mógł połączyć włócznię, linę i wskazanie palcem w tamtą stronę.
- Mam ją wyciągnąć? Nie umiem wspinać się tak, jak ty. - przeszło mu przez myśl, że przecież trudno będzie się wydostać. Przebywanie na dole również mu się nie uśmiechało. Raz kozie śmierć, bo komu właściwie zawinił. Z wnikliwie wesołym Yahoo zeskoczył na dół, nie zapominając o amortyzacji upadku i wedle własnego rozumowania dopadł oszczepu. Jakkolwiek z niego wprawny łowca posłużył się liną do przywiązania dziewczyny: przepasał ją pod biustem i zrobił wdzięczny supełek na końcu.
- Proszę pana! - zawołał mężczyznę, bo tutaj kończyła się jego rola. Chciał oznajmić, że skończył, żeby mógł ją wyciągnąć, czy coś. Jakkolwiek potem mu pomoże, liczył że zrzuci linę, a ta lina będzie do czegoś przywiązana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Athanthatsuyaki

avatar

Liczba postów : 146
Join date : 05/10/2014

PisanieTemat: Re: Pustynia Gordeau   Wto Lis 18, 2014 12:19 pm

MG

Seiki dał radę zamortyzować zejście na dół. Skakanie z 8 metrów mogło wydawać się nieco trudne, ale jak widać młodzik miał na tyle wytrzymałości by się nie połamać. Tylko nieco ścięgna w stopach zabolały, takie koszta co poradzić. W każdym razie młody bohater przewiązał Delphine(skamieniałą ze strachu czy coś) w biuście po czym zawołał tubylca. Przez kilka chwil nie było odpowiedzi, zaraz jednak dziewczyna została wciągnięta a lina, już rozplątana została zrzucona Seikiemu. Tubylec ją trzymał i pomógł chłopcu wyjść kiedy już ten zamierzał to zrobić po czym wrócił do Baaia. Rozciął mu nogę u doły łydki poczym w ranę włożył dwa palce i na nowo rozpoczął śpiewanie. Po kilku chwilach oddech Baaia wrócił no normy, tak samo jak barwa nieco bladej już skóry. Cokolwiek robił tubylec chyba było skuteczne bo po paru minutach Baai zaczął się budzić.-Udak.-Kiwnął z zadowoleniem.-Baa kaora Ets?-Zapytał, chociaż niewiadomo które z trójki dokładnie. Po chwili jednak uświadomił sobie że to może nie być najlepsza metoda komunikacji i wskazał na siebie.-Unchaaka.-Kiwnął głową i teraz pokazał palcem każdego z trójki bohterów i kiwnął głową zachęcająco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seiki

avatar

Liczba postów : 16
Join date : 02/11/2014

PisanieTemat: Re: Pustynia Gordeau   Wto Lis 18, 2014 1:08 pm

Dzieciak był odważny, dlatego mimo bardzo odmiennej sytuacji nie bał się zrobić kroku w przepaść i zeskoczyć. To, że się przeliczył wynikało z jego niedoświadczenia, lecz każdy uczy się w swoim, naturalnym tempie, więc to doskonała lekcja. Seiki wydał z siebie lekkie odgłosy niezadowolenia i sprawdził, jak tam mają się jego łydki. Rozmasował miejsce, które nadwyrężył - u obu nóg - w oczekiwaniu na zesłanie liny, po czym z ochoczym zapałem chłopca wspiął się ku górze. Ostatni wysiłek i zaraz ze zniecierpliwieniem wypatrywał tego, co zastanie. Niby obcy ludzie, lecz wydarzenie warte zainteresowania. Z uwagą obserwował, podchodząc do tubylca i nieprzytomnego chłopaka. Zerknął na dziewczynę, której w momencie zastygnięcia musiał dopisywał humor - zakładał, że tak właśnie było. Główną atrakcją po raz kolejny okazał się być swojego rodzaju szaman. Nie posiadał, co prawda plemienia, którym by przewodził, jednak to wyglądało jak jakiś rytuał. Chyba nie zamienia go w zombie? Po prostu zerkał i czasami z nadmiaru obrzydzenia odwracał wzrok. Po wszystkim, ale być może nieco podczas zakończenia zagadnął, póki miał okazję do swobodnego komentarza.
- Wyzdrowieje? Kiedy się obudzi? - zapytał wesoło, przy czym nie odpuszczał intrygujących metod, jakich uświadczył nieprzytomny Baai.


Po raz kolejny trudno było zrozumieć, o co chodziło mężczyźnie w wielkiej masce. Szaman na pewno był mądry i tak samo, jak Seiki dochodził do tego, jak pogodzić sytuację. Chłopiec z wolna łapał jego przekaz z nieco zdezorientowanym wyrazem twarzy. Mimo wszystko gestykulacja była tym, czego każdy potrzebował w tej sytuacji. Jak za pierwszym razem, kiedy wskazał na dół i rzucił tam oszczep z liną, tak i teraz odgadł, że chodziło mu pewnie o przedstawienie się. Jego imię, jeśli dobrze zrozumiał to Unchaaka. Siedząc w kucki uśmiechnął się radośniej, gdy był pewny intencji faceta.
- Rozumiem. Unchaaka to twoje imię? Ja jestem Seiki. A tych osób nie znam, nie wiem kim są. - odpowiedział ochoczo i spojrzał po dwójce już z widocznym zawodem dla wierzytelności swoich słów. Liczył, że za niedługo się ockną i będą mogli ustalić, co dalej. Przede wszystkim będą musieli odwdzięczyć się jakoś staruszkowi. Tyle już dla nich zrobił, a Seiki niestety nie zdołałby wskórać za wiele.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baai

avatar

Liczba postów : 21
Join date : 07/10/2014

PisanieTemat: Re: Pustynia Gordeau   Wto Lis 18, 2014 8:53 pm

Baai odleciał, znaczy urwał mu się film, bo odleciał to może jakś źle określone. Chociaż z tym urwanem filmem to też nie najlepiej, ale to najlepiej opisywało sytuację. Bo chłopak nie pamiętał co się działo, pamiętał tylko ostatnie momenty, a później pustka i nagle jest poza dołem, a przyjazny gigant nie jest po pierwsze jakimś gigantem. A po drugie obok jest jakiś dzieciak, który wygląda na młodego kryminaliste. No i nie-gigant coś bełkocze, a Del stoi i dalej jak wryta i się gapi.
- Łuuuuuuuuh. -wydał z siebie dziwny dźwięk, po czym poderwał się do pozycji siedzącej. Nagły przypływ emocji dodał mu sił, ale po chwili Baai poczuł jak rwie go stopa, a nawet gorzej czuł jakby nie miał kostki, ale jak widział to ją miał, ale nadal bolało. To starszne prawda? No i nastolatek już wiedział, że zaskrońce mogą gryźć i powodować jakiś odlot, więc lepiej unikać na przyszłość…
- To się porobiło! Co nie Delphanie? -zadał pytanie dziewczynie, która stała jak kamień. W sumie dobrze, że chłopak nie jest zboczeńcem bo by wykrzystał okazję, chociaż brak cycków nie zapalał do działania, ale sekret w majtkach na pewno by go motywował. Tylko, że on nie był taki, co innego ten mały kryminalista, który się przedstawił. A na szczęście całej bandy, Baai był już przytomny i mógł wszystko kontrolować, bo jednak na tej piaskownicy zwanej pustynią może być różnie, on już o tym dobrze wiedział.
- Baai, Baai Maui Kuula Nana. -powiedział wskazując na siebie. Oczywiście najpierw podał pierwsze imię, a dopiero później ponownie się przedstawił oficjalnym tytułem. Bo w sumie można go brać za księcia, nawet by się nadawał, z tym jego charakterem… - Delphine. -dodał po chwili i tym razem wskazał na jedyną dziewczynę w grupie. Nastolatek zrozumiał, że nie ma co dużo mówić do nie-giganta bo on i tak nie zrozumie, a za to pokazywanie wiele wytłumaczy. Niestety Baai nie przygotował się na bariery językowe, a komórka mu nie działała, to słownik też odpadał. Więc gdy po przedstawieniu się ogarnął dokładnie całą sytuację spojrzał się na Unchaaka, po czym pokazał palcem na swoją nogę, następnie na nie-giganta. Po czym przyłożył otwartą dłoń do ust i posłał nieznajomemu całusa w ramach podziękowania, a następnie złożył dłonie w serduszko, aby dodać tym podziękowaniom jeszcze więcej słodkości! Ojj, jest już chyba aż za słodko, a nawet możemy to określić jednym długim gayyyyyyyyyyyyyyyyyy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Athanthatsuyaki

avatar

Liczba postów : 146
Join date : 05/10/2014

PisanieTemat: Re: Pustynia Gordeau   Nie Lis 23, 2014 9:27 pm

MG

Unchaaka spojrzał na Seikiego który zalał go potokiem słów, a potem na Baaia i jego setykulacją. Właśnie przez tą gestykulację sam zaczął gestykulować. Przy czym jego gesty w odróżnieniu od tych Baaia były prostsze w zrozumieniu. Pokazał na Baia i przecząco pomachał rękoma, następnie pokazał na Delphine i skinął głową. Po chwili wskazał palcem Baaia.-Baai.-Potem Delphine.-Define-A następnie Seikiego.-Rosmiem.-I skinął głową raz jeszcze wskazując siebie.-Unchaaka.-Tak więc wszyscy się sobie przedstawili, tylko biedny Seiki został Rosmiem. Następnie tubylec wskazał całą trójkę.-Ug naaka dat. Ago hemat.-I wskazał na południe. A następnie wstał i zaczął we wskazanym kierunku iść, gestem poganiając resztę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Seiki

avatar

Liczba postów : 16
Join date : 02/11/2014

PisanieTemat: Re: Pustynia Gordeau   Pon Lis 24, 2014 1:41 pm


Rosumim, raczej nie było tym, czego oczekiwał młodociany wojownik. Nic zatem dziwnego, że jego twarz natychmiastowo przybrała wyrazu, jakiego każdy dostaje, kiedy z jego tłumaczenia wychodzi zupełnie co innego. Jakby koleś wszystko specjalnie przekręcił, jednak to gadatliwość Seikiego była tutaj czynnikiem oddziałującym sprzecznie z założeniami. Jeszcze nie do końca łapał tych nowych ludzi. Mimo to nie pokusił się o kolejną dawkę żywej gestykulacji i słów, których tubylec też nie zrozumie, a na pewno znowu odbierze opatrznie. Poza tym, że Unchaaka to swojego rodzaju pustelnik, za nic nie mógł połączyć pozostałej dwójki ze sobą. Też zabłądzili i przytrafiła im się gorsza przygoda? To podpowiadało chłopakowi, żeby następnym razem pilnował się i uważał na przypadkowe doły, które mogą wyrosnąć nawet znienacka. Wzrok dzieciaka utkwił na Baaiu. Przedstawił się tak dziwacznie, jakby w podobnym języku, co leczący go szaman. Zastanawiał się nad tym, jak sobie poradzą. W końcu Unchaaka zaraz zorganizował wymarsz. Nieco ponaglony Seiki musiał zareagować w swój zwyczajny sposób.
- Ach, a co z dziewczyną? A jego noga? Będziesz mógł sam chodzić? - zwrócił się to w stronę odchodzącego mężczyzny, to na Baaia i Delphine. Może wyglądało to na zbytnią nadopiekuńczość z jego strony, jednak miał czyste intencje i wolał nie zadręczać się czymś tak oczywistym, jak przetrwanie. W zasadzie jeśli nie jesteś w stanie sobie poradzić to skreślają cię ze stada. Po prostu poczekał na starszego chłopaka, bo w końcu na pewno go rozumiał i jakoś się dogadają.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baai

avatar

Liczba postów : 21
Join date : 07/10/2014

PisanieTemat: Re: Pustynia Gordeau   Czw Lis 27, 2014 7:08 pm

Całe zajście było miłe i przyjemne. A kto by pomyślał, że przed chwilą Baai o mało co nie walczył o życie. W sumie to prawie umarł, bo kto by się spodziewał, że coś takiego spotka chłopaka? Dodatkowo Del się nie ruszała, a to przecież chłopak się zranił…
- Idziemy! -krzyknał, po czym wyciągnął pięść w kierunku wskazanym przez tubylca, z ciężkim imieniem. Tak bardzo ciężkim, że Baai nie mógłby go wymówić nie łamiąc sobie przy tym języka, a to chyba nie wykonalne…
- No za pięknie nie jest, ale nie boli i nawet już się chyba goi. -powiedział chłopak do dzieciaczka. Bo tak było. Baai nie czuł już bólu, a to znaczyło, że już czuł się dobrze i musiał wstać i dostać się do tego miasta! Szczególnie, że zbliżał się egzamin na łowcę, który podobno otwiera wiele możliwości poznawania świata, a to najbardziej interesowało Baaia. A co do całej sytuacji, to kto by się przejmował tym, że obcy dzikus, który może i uratował chłopaka właśnie prowadzi go w nieznane. Przecież na pewno nie jest kanibalem, czy innym wariatem, albo po prostu jest super sprytny i chce aby posiłek sam się dostarczył. No w sumie to byłby problem, ale na szczęście Baai miał koło siebie Del, która stała jak wryta. A skoro była sztywna, to może pierwsza zgłosi się na ochotnika aby oddać się tubylcowi, a jak sama się nie zgłosi to zrobi to Baai, dla dobra grupy!

W sumie nie wiedziałem jak z nogą to uznałem, że Baai będzie mógł stanąć na niej.
No i druga sprawa, bo za chwilę egzamin, więc chyba musimy kończyć fabułę, czy jednak egzamin znów ma inny termin?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pustynia Gordeau   

Powrót do góry Go down
 
Pustynia Gordeau
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Czerwona Pustynia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Kontynenty: Jordian, Landian oraz Yorbian :: Yorknew City-
Skocz do:  
Mapa Świata