IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 I egzamin na łowcę

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Athanthatsuyaki

avatar

Liczba postów : 146
Join date : 05/10/2014

PisanieTemat: I egzamin na łowcę   Pon Gru 01, 2014 1:13 am

MG

Doatrcie na egzamin nie jest proste i wielu uczestników odpada już na tym etapie. W tym roku jednak droga na egzamin nie była aż tak ciężka. W zasadzie można by rzecz, była nawet łatwa, dlatego też do pierwszego etapu egzaminu na łowcę, miało przystąpić AŻ 429 kandydatów. Była to jedna z najwyższych frekwencji ostatnich lat i egzaminatorzy nie wątpliwie mieć będą pełne ręce roboty. Co do pierwszego z egzaminatorów, ten na wieść o tym tylko się zaśmiał i upił łyk kakao. Im ich było więcej, tym początek będzie ciekawszy...

Uczestnicy odcierali na miejsce w różny sposób. Jednym informacje sprzedano, inni ją ukradli a jeszcze inni sami znaleźli. Ważne było to że ścieżki wszystkich kandydatów zbiegły się nigdzie indziej tylko w Dabhr-al Sekih, daleko na południu Kakin. Miasto to należało do jednego z większych w Kakin, chodź wśród nich wypadało dość skromnie. Liczące około 200tys. mieszkańców miasto, słynęło głównie z niesamowitej kuchni. Bo gdzie indziej można skosztować takich specjałów jak marynowane skorpiony olbrzymie, Smażone Kukunwy czy ostatnimi czasy totalny specjał zupa z piasku pustyni. Nic więc dziwnego że prócz mieszkańców w tym w zasadzie nie wielkim mieście było bardzo tłoczno. Tłumy smakoszy, turystów czy innego bogatego tałatajstwa zjeżdżały się tu po to by zakosztować potraw o które ciężko w innych rejonach świata. A także kilku innych rzeczy z których mniej lub bardziej słynęło Dabhr-al Sekih.

W okolicach miasta prócz nieużytków, pól, pustyni i kilku wiosek nie ma zupełnie nic innego. Temperatura za dnia sięga około 34 stopni chmury zaś są rzadkim widokiem, dlatego nieprzyzywczajeni do takich temperatur ludzie bardzo ciężko znoszą pierwsze dni w Dabhr. Tutaj jednak niewątpliwie miała się odbyć pierwsza konkurencja chociaż już kążyły plotki że wszystkie zadania będą miały miejsce właśnie tu. Uczestnikom nie pozwolono rozbiec się po mieście, nie dano im czasu na odpoczynek, nic z tych rzeczy. Zaraz po zebraniu ich na pustym placu targowym, wynajętym specjalnie przez stowarzyszenie, zostali poprowadzeni oni do jednego z budynków, zbudowanych z piaskowca. Jak się szybko okazało budynek ten był niczym innym jak szkołą. Klas bylo 8 ze względu na to podzielono uczestników na 5 grup po 54 osoby i 3 grupy z 53 osobami. W każdej klasie znajdowało się 10 rzędów ławek po 6 miejsc w każdym więc nie było ścisku. Największym przeciwnikiem egzaminowanych była więc pogoda, która zdecydowanie doskwierała. Kiedy o godzinie 11:47 wszyscy uczestnicy zostali wpuszczeni do sal, zostawiono ich samym sobie.

Dopiero o godzinie 13:11 do każdej z sal, weszła ta sama osoba. Mogło to dziwić kogoś kto o tym wiedział, ale dla poszczególnych uczestników ich egzaminator był tym jedynym, a każdy dostał innego. Nikt nie wiedział jak naprawdę przedstawia sie sytuacja. Cisza trwała jeszcze trochę kiedy to o 13:25 egzaminator zaczął mówić. Kilka osób w tym czasie zaczęło skarżyć się na suchość w ustach i doskwierające ciepło. Niestety nie przewidziano czegoś takiego jak woda dla uczestników.-Witajcie na pierwszym zreformowanym egzaminie na łowcę. Zapewne nikt z was nie spodziewał się tego...-Powiedział egzaminator wskazując na salę. Co do samego egzaminatora był to barczysty mężczyzna o siwej bródce. Wysoki, umięśniony z kpiącym uśmieszkiem i dziarskim spojrzeniem. Ubrany był w golf, ciężkie buty oraz biały płaszcz. Poczochrane szare włosy opadały mu na czoło a szare oczy skryte były za okularami. W prawej dłoni trzymał biały kubek z którego parowało gorące kakao.-Ja też nie.-Zasiadł za biurkiem które znajdowało się tuż przed ławkami. Oprócz niego i egzaminowanych w każdej sali znajdowało się 9 łowców. Dwóch po bokach przed pierwszym rzędem. Trzech za ostatnim rzędem ławek kolejno przy ścianie, po środku, przy oknach. Dwóch znajdowało się z boku przy oknach kolejno między 3 a 4 rzędem ławek oraz między 7 a 8 rzędem. Tak samo dwójka znajdowała się naprzeciw, przy ścianie, na tej samej wysokości co koledzy pod oknem. Samych okien w ścianie naprzeciw ściany bez okien było 5. Nie posiadały one zasłon, szyb, czy nawet ram. Od tajkby ktoś sobie w kawałku piaskowca wyciął nożyczkami okna. W kazdym razie-Wasze zadanie jak się pewnie domyślacie wykorzysta teraz wasze mózgi zamiast mięśni. W pomieszczeniu prócz mnie znajdują się strażnicy, to ci koledzy jak się domyśliliście. Naszym celem jest obserwować czy nie ściągacie oraz czy nie próbujecie pozabijać jeden drugiego.-Spojrzał na jeden z arkuszy egzaminacyjnych, które leżały na jego biurku.-Pytań jest jedynie lub aż 5. Na odpowiedź na każde z pytań macie sześć minut. Test zostanie zakończony 30 minut po rozdaniu arkuszy. Arkusze można oddać wcześniej i wyjść. Nie wolno ściągać, zabijać się ani robić innych rzeczy niegodnych łowcy. Możecie zadawać pytania a ja mogę na nie odpowiedzieć. Teraz moi koledzy rozdadzą wam arkusze.-Skinął głową mężczyznom zanim a ci zaczęli roznosić arkusze...

#Lista pokoi#
Pokój nr. 1 - Baai, Bere
Pokój nr. 2 - Croc
Pokój nr. 3 - Sai
Pokój nr. 4 - Konani
Pokój nr. 5 - Nahel Ifri, Saver
Pokój nr. 7 - Anya
Pokój nr. 8 - Kazu, JayJoo, Draco

Pokój nr. 1
Jeden z mężczyzn nagle podniósł rękę do góry. Egzaminator westchnął ale nic nie powiedział. Męzczyzna zmarszczył brwi ale wciąż tkwił z ręką w górze, tylko egzaminator zdawał mieć się to głęboko w poważaniu. Kiedy testy zostały rozdane widocznie zawiedziony a nawet nieco wkurzony mężczyzna, opuścił zbolałą już rękę z konsternacją uświadamiając sobie okropnę rzecz. Rozdano im arkusze, ale nie długopisy. I co miał z tym faktem teraz zrobić? Jak miał odpowiedzieć na pytania, właściwie nie mając czym pisać?

Pokój nr. 2
-A jaki właściwie jest próg zdawalności?-Zapytała kobieta na prawo od Croca. Zdawało się że była kujonem. Szarowłosy uśmiechnął się do niej.-100%-Proste prawda? Kobieta odpowiedziała mu uśmiechem, pewna własnych możliwości. Wyjęła z torby długopis i gotowa była do pisania. Dużo osób na sali uświadomiło sobie właśnie że długopisów nie rozdawali a oni żadnych nie mieli... życie jednak czasem ssie.

Pokój nr. 3
Jeden z tych pokoi w którym każdy chciałby być. Żadnych pytań, spokój cisza, ba, było tu nawet tak przyjemnie że rozdano im wszystkim długopisy! A co za tym idzie mieli czym pisać, rzecz w tym że nie wiedzieli oni o problemach dwóch pozostałych pokoi. Ale w sumie co ich miały obchodzić problemy innych skoro oni właśnie mieli wszystko(prawie) czego było im potrzeba do szczęścia?

Pokój nr. 4
Jeśli poprzedni pokój był cudowny, to ten był rajem. Uczestnicy nie tylko otrzymali długopisy i arkusze egzaminacyjne, ale mało tego, dostali także po 0.5l butelce wody by mieć co pić w czasie testu i poczuć się nieco lepiej. Przecież ciężko tak pracować kiedy słońce niemiłosiernie grzeje w głowę prawda? Było trzeba jakoś odciążyć cialo i sprostać wyzwaniu!

Pokój nr. 5
I znów spadek poziomu. W sumie nawet taki spadek że spadek pod poziom. Tutaj nie było pytań oto jak pisać, mimo że wszyscy dostali arkusze bez długopisów. I powodem nie było to że każdy posiadał swój. Wszystkich po prostu trapiło inne, znacznie poważniejsze pytanie.-Przepraszam, ale mój arkusz jest uszkodzony. Nie widzę pytania, mogę jedynie wybrać jeden z czterech wariantów.-Zaczął mężczyzna, egzaminator jednak, całkowicie go zignorował.

Pokój nr. 7
Ten pokój nie wiele różnił się od pokoju pierwszego czy nawet drugiego. Tutaj także nie otrzymano bowiem długopisu. I tutaj padło pytanie co z nimi, na co egzaminator jedynie wzruszył ramionami. Natomiast rozległy się szepty, tak dokładnie. Ktoś usłyszał jak dwójka ochroniarzy pod oknem mówi że to dziwne, gdzie indziej dostali długopisy i wodę. Powoli robił się szum w sali...

Pokój nr. 8
Wszystkie rzeczy które wypowiedział egzaminator, tutaj nie miały miejsca. Uczestniką zostały po prostu rozdane arkusze egzaminacyjne. Bez żadnego słowa wyjaśnienia. Nie dostali długopisów, ani wody, zupełnie nic. Tylko oni i arkusze egzaminacyjne przed nimi. Ktoś zapytał o co chodzi, ale nie dostał odpowiedzi. Może sami mieli sobie znaleźć odpowiedź? W każdym razie, nikt nie wiedział o co chodzi.

Całość

Jak było mówione, egzamin zaczyna się w momencie rozdania arkuszy, tak więc rozpoczął się. Kto sięgnął po arkusz mógł spostrzec że ma on 6 stron. Z tyłu były puste. Pierwsza strona posiadała jedynie czarny napis "egzamin" zaś każda kolejna po jednym z zadań:

Zadanie Pierwsze
Co jest najważniejsze:
a) Miłość
b) Pieniądze
c) Sława
d) Siła

Zadanie Drugie
Rozwiąż równianie:
x + y = z

Zadanie Trzecie
Rozszyfruj wiadomość:
$^*#% //\-%@& ]-=&%^$

Zadanie Czwarte
Kim Jong był królem Tatoru przez 120 lat. Za jego rządów kraina ze zwykłej wioski stała się mega mocarstwem. Jednak zaraz po śmierci monarchy, królestwo upadło. Dlaczego?

Zadanie Piąte
Kim jest łowca?

Teraz pozostało jedynie rozwiązać test...

Czas na odpis: 04.12 godzina ~15:00
//Odpowiedzi w poście//
//Tylko 1 tura w tym zadaniu, więc nie radzę przeciągać~//
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Konani Keaweaheulu

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 06/10/2014

PisanieTemat: Re: I egzamin na łowcę   Pon Gru 01, 2014 12:22 pm

Hmp. To miał być ten cały egzamin? Konani. Jest. Zawiedziony. No ale czego można by oczekiwać od organizacji stworzonej przez podrzędną rasę ludzką? Ta... można się było tego domyślić. Tak w ogóle to co to miała być za miejscówka? Taki gorąc, toż to nie humanitarne trzymać ludzi w szkołach z małą buteleczką wody, to za mało! Zresztą - czemu pustynia?! Toż to dyskryminacja dla arktycznych pingwinów!!! Nasz Mr. Pokojówka przybył tu licząc na nieco zabawy oraz wierząc, iż przejście całego egzaminu dało by mu nieco nowych możliwości odtworzenia mrówczej, królewskiej linii krwi! Wiecie, znajomości na wysokim szczeblu, fejm i takie tam. Cóż, mimo złego nastroju Keaweaheulu zabrał się ten cały pożal się boże królowo test. Serio.. co to w ogóle za pytania? Co jest najważniejsze w życiu? By dać nieco ujść swej irytacji, Konani postanowił po bazgrać nieco przy odpowiedziach, jaki i całym teście, przy krawędziach każdej z stron znaleść można było ozdobione koroną wesołe i kochaniutkie mordki Shiri. Co zaś tyczy się zadań cóż....

♥Konani Keaweaheulu♥

    Zad. 1

    a) Miłość - W serduszku pokojówki jest miejsce tylko dla rodziny królweskiej!

    b) Pieniądze - Tylko żałośni homo-sapiens czują potrzebę podążania za #hajsem!

    c) Sława - Sława jest spoko, fanowie i takie tam... ALE pokojówkowy obowiązek jest ważniejszy!

    d) Siła - Kto by chciał być bezmózgim brutalem? - NIKT POZA BEZMÓZGIMI  BRUTALAMI!

    z) Najważniejsze jest przetrwanie rasy - RODZINA KRÓLEWSKA #LUDZIENEROZUMUEJOM


    Zad. 2

    x + y = z  

    x = Konani Keaweaheulu

    y = Stowarzyszenie Łowców

    Konani Keaweaheulu +  Stowarzyszenie Łowców = *prześlicznie namalowane szczęśliwe buzie, przypominające nieco Pana Egzaminatora i "ochroniarzy"*

    Zad. 3

    $^*#% //\-%@& ]-=&%^$

    Odp. ♥Ludzie cuchną♥ - Nie wińcie mnie, to wasze nie moje hasło.. heehee~.

    Zad. 4

    Kim Jong był królem Tatoru przez 120 lat. Za jego rządów kraina ze zwykłej wioski stała się mega mocarstwem. Jednak zaraz po śmierci monarchy, królestwo upadło. Dlaczego?

    Odp. Bo nawet najpotężniejsze mocarstwo nie utrzyma się długo, bez dobrego władcy. Poza tym człowiecza potęga jest krucha.

    Zad. 5

    Kim jest łowca? - Oprócz tego, że członkiem organizacji która przez swoje widzimisię doprowadza niewinne rasy na skraj śmierci? To zapewne jest członkiem grupy silnych indywiduów, dla których najważniejszą rzeczą w życiu jest podążanie za własnymi celami(Np. odnajdywaniem sekretnego przepisu na rybę po Pingwiemu), by ich ego mogło urosnąć jeszcze bardziej?


Cóż... po napisaniu egzaminu nasz dzielny i ponadprzeciętnie inteligenty Pan mróweczek z uśmiechem pełnym pewności siebie odłożyła test przy egzaminatorze i wróciła do ławki. Jasne.. niby powinno się wyjść - ale tam może nie być miejsc siedzących - a tutaj przynajmniej było gdzie zadek posadzić, dlatego też nasz Konani wyjdzie dopiero jak mu egzaminator rozkaże, o!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sai

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 25/11/2014

PisanieTemat: Re: I egzamin na łowcę   Pon Gru 01, 2014 5:26 pm

Sai złapał się za głowę, chciał teraz ryknąć i zapaść się pod ziemię. Że co egzamin pisemny, toż to najgorsze co może spotkać wilkołaka w takim miejscu. Na dodatek że on nie jest osobą zbytnio mądrą, to znaczy nie wie nic na temat świata ludzkiego. - Ludzie to potwory Mówiąc pod nosem , po chwili padł na kolana. Dlaczego ja?!!?. Weź się w garść Sai, nie pokazuj swoich słabych stron. Mogą to wykorzystać. No i powstał, olśniony i przygotowany do boju. Zająwszy swoje miejsce, otrzymawszy egzamin papierkowy. Sai był już gotów zacząć pisać, no i rozpoczął.
Jakieś kilka sekund później.
- Dlaczego ten szajs nie pisze!!. Chwila uwagi i spojrzenia.......... - No tak gumka nie pisze. To wszystko przez stress, jakby nie spojrzeć Sai cały drgał. Obawiał się że zawali egzamin i nie zda, to byłoby najgorsze.

Baka to test Sai

Zad.1
Co jest najważniejsze? Miłość, bla bla, bla bla, SIŁA.
Odpowiedź A i D - Miłosna pięść bólu

Zad.2
x + z = y / y + x = z / y+y = y / Wilk + kołak = Wilkołak / Pierś + pierś = dwie gwiazdy śmierci

Zad.3
$^*#% //\-%@& ]-=&%^$
To hasło jest.
Boobies And Live Forever
To jest hasło!

Zad.4

Kim Jong był królem Tatoru przez 120 lat. Za jego rządów kraina ze zwykłej wioski stała się mega mocarstwem. Jednak zaraz po śmierci monarchy, królestwo upadło. Dlaczego?

Może mieli za mały dostęp do internetu?

Zadanie Piąte
Kim jest łowca?
- Oto jest pytanie.

Po skończony egzaminie, Sai wstał. Oczy lśniły niczym gwiazdy, wziąwszy swoją kartkę z egzaminem. Podszedł do pierwszego ze strażników i wręczył mu papierek. - Reszty nie trzeba humanie. O tak, a teraz sexy krok w bok i z powrotem do ławki. Teraz ciekawe czy ten egzamin miał sens, albo czy to co napisał miało sens?. QuuenDammmnn
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Saver

avatar

Liczba postów : 34
Join date : 06/10/2014

PisanieTemat: Re: I egzamin na łowcę   Pon Gru 01, 2014 6:14 pm

Wszedłem do sali, usiadłem na krześle i czekałem... A czekałem czas długi...
Zanim ktokolwiek dał nam arkusze, minęła jakaś chwila...
Poza kartką, na stole nie było nic... A i kartka była nie kompletna...
Rachunek był prosty. Nie ma długopisu, a czymś trzeba było pisać.
Wyciągnąłem zza pleców miecz i oparłem o stół, ustawiając ostrze ku górze, po czym zwyczajnie nakłułem palec.

Pierwsze zadanie... Brak pytania, kilka wariantów... Określają priorytety.
Bez zastanowienia zakreśliłem wielkim kołem "Siła". Szkarłatny kolor rozlał się po arkuszu.

Drugie zadanie... Wszystko wyglądało już normalnie, poza tym, że zadanie było iście pierdolnięte.
Teraz sprawdzają kreatywność...
x + y = z...
No cóż, skoro coś jest niemożliwe do zrobienia, to spraw, by stało się możliwe...
x = 2, y = 8, z =?

2 + 8 = z
z = 10

NO PROSZĘ, TO Z NAPRAWDĘ RÓWNA SIĘ 10... Co za niespodzianka...

Zadanie trzecie
$^*#% //\-%@& ]-=&%^$
Nie jestem enigmą, nie mam klucza, a domyślanie się faktów, na których trafienie mam 0,1% jest bardziej ryzykowne, niż pracowanie w ciemno... Smugą krwi przekreśliłem cały kod, a niżej napisałem swoje wywody.

Zadanie czwarte
Bez silnej ręki, nawet najsilniejsze państwo rozpadnie się w obliczu anarchii...

Zadanie piąte
Łowca to osoba na tyle silna, by realizować swoje cele bez względu na wszystko. Łowca to osoba, która, będąc odpowiednio potężna, może zdobyć wszystko. Bycie łowcą oznacza nie tylko obowiązki, ale i odpowiedzialność... Bycie Łowcą, to siła...

Oczyściłem miecz z plamki krwi, schowałem do pochwy i oddałem arkusz... Wróciłem do ławki i zająłem się sobą...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nahel Ifri

avatar

Liczba postów : 29
Join date : 06/10/2014

PisanieTemat: Re: I egzamin na łowcę   Pon Gru 01, 2014 6:22 pm

Yare yare...
Stwierdziła, odruchowo drapiąc się nieco strapiona po głowie. Nie bardzo wiedziała, co z tym fantem zrobić. A mianowicie z tym, że owszem, miała arkusz. Nie miała długopisu, ale trudno. Za to najbardziej problematyczne było to, że nie widziała pytania. Może go nie było? W zasadzie nie wiedziała, ale chyba egzaminatorowi było to obojętne.

Grzało. Bez wątpienia było to zauważalne. No, oprócz dla Nahel. Zdążyła nawet przywyknąć. Zbyt dużą część swojego życia spędziła w podobnych warunkach. W zasadzie w normalnych warunkach było jej zbyt zimno.

Tymczasem jednak nie zmieniało to wcale tego, że miała problem i mimo wszystko grzejące słońce niezbyt pomagało. Nie rozpraszało aż tak, ale mimo wszystko nieco irytujące. I w zasadzie nie pogardziłaby wodą. I czymś do pisania. Nie miała pomysłu, jak to wypełnić. Rozejrzała się dyskretnie po pomieszczeniu. - Mogę prosić o długopis? - zapytała, podnosząc do góry nieco niepewnie rękę. Jak dostanie, to luzik. Jak nie, to wtedy kombinuje dalej, a mianowicie szuka przy kompasie lub branzoletkach jakiegoś ostro zakończonego elementu. Jakiś powinien być, przynajmniej przy biżuterii. Jak jest, to może zacząć działać, a mianowicie stara się tak uszkodzić arkusz, by pojawiły się literki przy zadaniach. Problem w tym, że nie widziała pytania. Trudno.

Cytat :
Zad 1.
Odp. A

Zad 2.
Odp. y spełnia równanie gdy dwie dowolne liczby x i z po zsumowaniu będą równe y np 2 + 5 = 7

Zad 3.
Odp. Zdam ten egzamin. Mimo wszystko - za mało danych.

Zad 4.
Odp. Każde mocarstwa kiedyś upadają.

Zad 5.
Odp. Dla każdego jest kimś innym. Dla mnie to ktoś, kto pomaga innym.

Skończyła, śpiesząc się, by wszystko dobrze odnotować. A miała to dość utrudnione. Miała nadzieję, że był to tylko test na kreatywność, a nie wiedzę, bo miała przez chwilę wrażenie, że jest kompletnym kretynem. Oddała kartkę, po czym poszła rozmasować rękę zmęczoną od twórczego notowania wiadomości, siadając tyłkiem na krześle. Uznała, że przydałoby się napisać wszystko. Więc równie dobrze w niektórych mogła strzelać. Najwyżej przyjdzie za rok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Croc

avatar

Liczba postów : 15
Join date : 02/11/2014

PisanieTemat: Re: I egzamin na łowcę   Pon Gru 01, 2014 8:06 pm

Croco jedynie siedział na dupie i spoglądał kątem oka na ludzik, którzy go otaczali. Dziewczyna, gościu i parę randomowych osób. Co powinien zrobić w tej sytuacji? Może najlepiej będzie jak po prostu się zapadnie pod ziemię i zniknie stąd? W sumie raczej mu się nie uda... Ale nie może się poddawać, musi temu podołać i pokazać ludziom, że nie jest zwykłą, neandertalską mrówką! Podniósł rękę i zapytał - Przepraszam bardzo, ale czy mogę dostać długopis? - zapytał w sumie tak, by można było go dosłyszeć. Oczywiście jak powiedzieli mu nie to zwróci się grzecznie do dziewczyny i się zapyta - Przepraszam cię najmocniej, ale czy miałabyś pożyczyć mi długopis? - ale oczywiście jak nie będzie też i ona miała to... Croco po prostu nadgryzie palec, by zrobić sobie na nim małą rankę, w końcu to krokodyl połączony z żarłaczem białym, jego zęby powinny być na tyle ostre, by zrobić odpowiedniej długości rankę, by mógł przy pomocy krwi pisać. W sumie krew mrówek jest niebieska (#tak_było_w_anime), więc może wezmą ją za atrament. Dlatego też zaczął...

Cytat :
#1:
A) i D), bo miłości trzeba bronić przy pomocy swojej siły!

#2:
x-z = y
*Tu przekształcił wzór*

#3
<3 : D :* @_@ ~(oOo)~ o/\o ='.'=
Odpowiedź jak rozszyfrujecie

#4
Nie ma rzeczy wiecznych i musimy się z tym pogodzić

#5
Jest to człowiek stowarzyszenia wspólnoty łowców... Podręcznikowe pieprzenie. Każdy z nas wie, że łowca to człowiek, który na coś poluje. Jest on osobą, który  czasem odda życie, by pomóc innym w potrzebie, a czasem jest podstępną kanalią, która pracuje tylko po to, by mieć z tego korzyść. Dla mnie łowca, to ktoś dobry, który nie jest potworem i nie krzywdzi innych dla swojej przyjemności. Łowcy to są osoby, które niezależnie od sytuacji zawsze przyjdą z pomocą.

Na koniec się podpisał i oddał kartkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Baai

avatar

Liczba postów : 21
Join date : 07/10/2014

PisanieTemat: Re: I egzamin na łowcę   Pon Gru 01, 2014 10:35 pm

Baai był podniecony jak nastolatek swoim pierwszym świerszczykiem. Chłopak siedział na krześle i w sumie nawet ciężko uznać to siedzeniem. Kuula Nana chciał jak naszybciej ruszać z egzaminem, o którym słyszał tyle opowieści. Tak jest, bo tylko najsilniejsi z wyspy udawali się na egzamin, a ci którzy wracali jako zwycięzcy byli silniejsi niż przedtem. Chłopak pamiętał każdą twarz, która właśnie taka do wioski wróciła, chociaż każda twarz to wiele powiedziane, bo z całej wyspy takich tropicieli za jego kadencji było tylko 2, ale miał nadzieję, że to on będzie 3. No ale i tak to nie to było najważniejsze. Bo głównym powodem dla którego Baai pojawił się an egzaminie, była żądza przygody oraz dzika chęć poznawania świata!
A uwierzcie mi lepiej, bo jak nie uwierzycie to nie będzie miło, co się stało z nastolatkiem gdy tylko okazało się, że sala to nie ciekawy wystrój, a nudny egzamin. Gdy tylko największe i najbardziej skryte obawy chłopaka się potwierdziły to coś w nim pękło. Ale wiecie, tak w przenośni pękło, a nie, że pękły mu plecy. Chociaż siedział w ławce to kto wie…
- No to chuu... -chłopak zaczął na głos, ale dokończył już w myślach. Bo sprawa nei wyglądała za pięknie. Jednak Baai się jeszcze nie poddał, jedynie zszedł na ziemię lub nawet przybił się do niej, bo oczekiwał innych cudów.
    ”No co to ma być? Czemu takie katusze na przygodzie? Czy przygoda to nie coś innego? Ehh, czemu zawsze to mnie spotyka! Ugh, no ale nie panikuj chłopaku! Będzie dobrze tylko spójrz na innych. Dokładnie spójrz na innych i dowiedz się więcej jak zwykle”
Pomyślał nastolatek. Tak jest Baai miał ten dar, czyli myślał. Chociaż myślenie przy jego charakterze i całym wigorze niewiele mu dawało, znaczy dawało, ale jakby to określić był takim obserwatorem, ale nie zboczeńcem, który patrzył, przetwarzał, a później omijał lub za bardzo się nie interesował. Jednak teraz nastał może nie czas zmian, a chwila poświęcenia. Kuula Nana zrozumiał, że ten egzamin to cały czas walka o pierwsze miejsce. Walka o zdobycie tytułu o którym każdy marzył, ale nie każdy mógł go dostać. Gdy tylko ta myśl, przebiła głowę chłopaka, ale spokojnie nie śmiertelnie. Baai poczuł się już zwycięzcą i ponownie spojrzał na cały egzamin, jak na jedną wielką przygodę. Ale teraz patrzył tym takim swoim dziwnym psychopatycznym wzrokiem, wiecie tym takim strasznym co każdy go ma zachowanym na specjalną okację, a złe charaktery z bajek strzelają tą maską na lewo i prawo…
W sumie teraz brakuje tylko tego, aby nastolatek zaśmiał się jakimś złowieszczym śmiechem i krzyknął, że właśnie jego plan jak panowania nad światem wkoczył w ostatnią fazę. Ale na szczęście Baai nie był psycholem, chyba nim nie był…
    ”No to zacznijmy od tego jak radzą sobie inni. W sumie z tego co widzę większość ludzi zrobiła to samo. Ale czy takie okaleczanie ich nie boli? Ja mam w sumie moje zęby, a oni czym się chlastali. No chyba nie żyletką!? No i są jeszcze te dziwnie zwierzęta, co oszukują, na nich w sumie nie ma co się gapić. No ale najważniejsze, że wiem jak zacząć bez długopisu…
    Ałaaaaaaaaaa, czy to ich nie bolało!? Ja rozumiem wszystko, ale takie cuda to nie dla mnie chybam bo boli i szczypie w oczy gorzej niż cebula, a ona potrafi wypalić oczy, uwierzcie mi...
    Łoo ale koniec tego! Pora wypełnić egzamin i chyba zacznę od podpisania się, bo widzę, że będzie ciężko. No ale dobra do odważnych świat należy. Całe imię walnę na górze aby było widocze i łatwo się czytało, ale tylko raz i to na tej stronie pierwszej. Kurde jak ciężko się pisze własną krwią. Serio czemu ja się ugryzłem w ten palec, no ale już za późno na co innego…
    Ohh, to pierwsze pytanie jest dość łatwe. Przecież wiadomo, że szuka się sławy, bo pieniądze się zarabia, siłę się zdobywa, miłość się daje lub otrzymuje. A tylko sławę można znaleźć gdzieś. No to nie jest tak źle na razie i oby tak dalej.
    Zadanie takie jak te to ja robiłem za dzieciaka. Przecież to podstawa aby coś podstawić pod to. Wystarczy dać nawet 1+2=3 i jest zrobione. Phi, na serio ten egzamin jakiś lewy jest, albo ja i moje szczęście to para nie od parady.
    No dobra ten kod mnie zagiął, bo co ja jestem szyfrator czy inny cudak, co to zrobi? No co to ma być!? Czemu dają takie cudy. Jednak ten egzamin to jakaś pomyłka. No co mam zrobić? Kurcze to miało być ciekawsze. Ale co by się stało, jeżeli dałbym im odpowiedź w ich języku. Coś takiego jak to? #@*()♫♣‼▬◄!%^^&*=+♂#
    No nie kolejne pytanie jakieś dziwne. Bo skąd mam wiedzieć jak jakiś ktoś coś i kraj dziwny. Co to ma być? Czemu nikt nie da pytania na temat mojej rodzimej wyspy aby to było sprawiedliwe? No ale chyba nie będzie, więc trzeba opowiedzieć. Niestety, coś muszę wymyślić, ale co? Że taki kraj nie istniał, bo ze wsi nie zrobisz kraju, jak z chama nie będzie pana? No i może dodam, że upadła bo wieś z chamami to zawsze wieś z chamami, przez chamów rządząca! No to chyba będzie dobre co nie?
    No i na szczęście już ostatnie i tym razem normalne. Uff, co to za ulga z pytaniem o łowce. Przecież to jasne, że łowcą u nas w klanie jest każdy mężczyzna, który skończył trzynaście lat i od tego wieku może polować na zwierzęta wraz z resztą mężczyzn.
    No chyba to wszystko, ale jednak jakoś słabo widać. Te pisanie palcem jest ciężkie, no i nadal mnie to skaleczenie boli.
Po każdym pytaniu Baai odczekiwał chwilę i dmuchał na kartkę aby krew zaschła, a test się nie polepił. Bo wtedy tyle pracy poszło by na marne. Na szczęście chłopak miał swój biodn z wodą, więc mógł teraz spokojnie napić się życidajnego płynu i odczekać do końca egzaminu, który na razie nie zapowiadał się ciekawie. Ale ten dziwak miał szczęście i miał nadzieję, że ono jednak dzisiaj mu dopisze!

Chyba mnie poniosło… Ahh i te podkreślone to są odpowedzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
JayJoo



Liczba postów : 11
Join date : 09/11/2014

PisanieTemat: Re: I egzamin na łowcę   Sro Gru 03, 2014 4:20 pm

//"tajkby" op

Jay odczuł podróż dość mocno. Nie dość, że przez większość czasu nie było zasięgu, to jeszcze było daleko, gorąco i sucho. Na szczęście chłopak miał ze sobą soczek, który trzymał w bardzo zacienionych spodniach. Jeszcze przed dotarciem na miejsce, wypił rzeczoną ciecz, krzywiąc się lekko, albowiem konserwanty, choć bez wytchnienia trzymał za nie kciuki, również miały swoje granice i właśnie je osiągały. Ale jakoś dało się przełknąć bez większego ryzyka sensacji żołądkowych. A to było najważniejsze. Napotkawszy kosz, pozbył się odpadku.

Pośrodku pustyni znajdowało się pustynne miasto. Kurde. Cóż za ironia... A tak właściwie Joo stwierdził, że było to całkiem logiczne. Niemniej, nie przepadał za tak wysokimi temperaturami. Choć, z okazji wizyty w tak przytulnym miejscu, wyjątkowo latał w T-shirt'cie i krótkich spodenkach, było mu stosunkowo gorąco. O tyle dobrze, że, jako człowiek - człowiek, a nie shounenowy rozpierdalator 9000, zaplanował podróż. Wziął ze sobą worek podróżny, do którego wpakował zapasową parę majtek i skarpetek, chociaż obecnie latał bez skarpetek, w sandałach, ale jakby było trzeba, to będzie praktykował prastare tradycje narodu, do którego należy jego głos rozsądku. Pojemnik zawierał również powerbank pod usb z kablem do telefonu, butelkę wody, notes, długopis i kilka kartek zapisanych notatkami z wykładów - nie chciało mu się wyjmować. Do tego to, co miał w spodniach (poza telefonem i portfelem - one dalej tam siedzą). Na jego łepetynie zaś można było dostrzec przedmioty charakterystyczne dla człowieka przezornego, który wybiera się w miejsce tak gorące że ojaje. Chodzi tu oczywiście o czapkę z daszkiem i okulary przeciwsłoneczne. To chyba tyle. A zbliżając się do Dabhr, nasz studencik orzekł w myślach, że rozciąga się przed nim całkiem ładnie, to cyknął se panoramkę.

Dotarłszy na miejsce zbiórki, chłopak czuł się trochę nieswojo. Czuł się trochę jak japoński turysta na jeździe motocyklowego gangu. Niemniej, nie mógł ułożyć takiego porównania - biedak nie wiedział, czym jest Japonia. Mimo awkwardowatości całej sytuacji, stwierdził, że to dobra pora na słitfocię, toteż strzelił se jedną. Będzie na profilowe. Cywil uważnie słuchał wszystkiego, co było powiedziane.

Kiedy młodzian zasiadł już do swej ławki, zdjął okulary i położył na blacie przed sobą. Postawił tam też butelkę z wodą. I się gapił. Gapił się na prowadzącego. Wtedy też coś wydało mu się bardzo dziwne. Ale postanowił, że poczeka z tym na później.

Po rozdaniu arkuszy, bystrzak dość szybko podniósł rękę, a gdy szefo zwrócił na niego jakąś cząstkę uwagi, zapytał.
- Można wiedzieć, dlaczego nie jest panu gorąco? - Bez wątpienia nie tego spodziewał się łowca. Ale cóż. Wiedza jest bardzo ważna, a jej poszerzanie to, siłą rzeczy, istotne zajęcie. Uzyskawszy odpowiedź, lub nie, Joo kiwa głową i kwituje. - Dziękuję. - Jeśli nie uzyska uwagi, to po prostu opuszcza rękę. Następnie wyjął z worka długopis i rozpoczął rozmyślania. Wpadł też na pewien pomysł. Eksperyment.

Po około dziesięciu minutach, kiedy był już pewien odpowiedzi, choć zapisał je tylko częściowo, ponownie podniósł rękę. Zyskawszy +10 do uwagi siwego klocka (albo odczekawszy chwilę), opuścił rękę, lekko zasłaniając swój arkusz, zapytał.
- Czy mówienie odpowiedzi na głos to forma brania udziału w ściąganiu? A jeśli tak, to czy wszyscy, których odpowiedź będzie taka, jak wypowiedziana, zostaną ukarani? - ... Tak. To była pierwsza część eksperymentu. - Dziękuję. - Mówi, przy podobnych warunkach, jak poprzednio. Kolejną czynnością, którą wykonuje, jest subtelne zasłonięcie części arkusza, gdzie winna być odpowiedź - tylko na chwilę - a następnie lekkie odsunięcie kartek, by ich nie zalać, odkręcenie butelki z wodą, wypicie kilku łyków, zakręcenie butelki i jej odstawienie. Teraz należy czekać na ewentualne efekty. Joo był ciekaw, czy ta mała zabawa pomoże komuś wylecieć z egzaminu. Nie żeby chciał komuś zrobić przykrość. Po prostu - ciekawe zagadnienie. Łowcy powinni być bystrzy, silni i czujni, przynajmniej w mniemaniu Jaya, więc taka pokusa nie powinna być dla nich niczym godnym uwagi. No... To trzeba się wziąć za uzupełnienie testu. Ale najpierw - opatrzenie kartek pisanym zapisem swej godności. Wszystkich kartek.


Zadanie Pierwsze
Cytat :
Co jest najważniejsze:
a) Miłość
b) Pieniądze
c) Sława
d) Siła

Joo zastanawiał się przez chwilę. Właściwie chciałby odpowiedzieć "Miłość, Bezpieczeństwo i Wiedza". Niemniej, dwóch z tych opcji tu nie było. Ale tak czy inaczej, żadna z tych odpowiedzi go nie satysfakcjonowała. Jego odpowiedź była zupełnie inna.

Odpowiedź:
Cytat :
Zależy od obranego kryterium, warunków.
Dla przykładu:
W górniku, który ma kuć skałę, z punktu widzenia zarządu kopalni, z wymienionych możliwości, wybrałbym siłę (d).
Odpowiedź ogólna nie istnieje.


Zadanie Drugie
Cytat :
Rozwiąż równianie:
x + y = z

Bełkot. Znaczy... zadanie każe rozwiązać równanie - rozwiązań jest nieskończenie wiele, toteż przytoczenie jakiegokolwiek również będzie rozwiązaniem równania. Biedne trochę, ale zgodne z poleceniem.

Odpowiedź:
Cytat :
x=1, y=1, z=2


Zadanie Trzecie
Cytat :
Rozszyfruj wiadomość:
$^*#% //\-%@& ]-=&%^$

Bełkot. Brak klucza. Brak czegokolwiek.

Odpowiedź:
Cytat :
Brak klucza. Zastosuję zatem szyfr podstawieniowy o następującym kluczu:
Ciąg kodowy:$^*#%//\
symbol: a
Ciąg kodowy:-%@& ]-=&%^$
symbol: b

ab


Zadanie Czwarte
Cytat :
Kim Jong był królem Tatoru przez 120 lat. Za jego rządów kraina ze zwykłej wioski stała się mega mocarstwem. Jednak zaraz po śmierci monarchy, królestwo upadło. Dlaczego?

Tutaj z kolei nasz bohater miał coś do powiedzenia, a raczej napisania. Kim Jong był królem przez 120 lat. Znaczy, że żył przez, co najmniej 120 lat. Przyczyn mogło być wiele. Mógł podać wiele możliwości lub jedną. Część odpowiedzi wzajemnie się wykluczała. Podjął decyzję.

Odpowiedź:
Cytat :
Królestwo Tatoru było tworem abstrakcyjnym. Wraz ze śmiercią monarchy, królestwo upadło, ponieważ to on podtrzymywał jego wirtualny byt.


Zadanie Piąte
Cytat :
Kim jest łowca?

Pytanie filozoficzne czy formalne? Trudno powiedzieć. Postanowił więc napisać to, co nie podlega dyskusji. Czyli formalną odpowiedź i motto, które usłyszał kiedyś od znajomego, który swoją drogą poinformował chłopaka o tej imprezie.

Odpowiedź:
Cytat :
Osoba przynależąca do Hunters Association.
"Hunter must hunt."

Następnie zebrał manatki, radośnie złożył arkusz w odpowiednim miejscu i se poszedł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kazu

avatar

Liczba postów : 30
Join date : 08/10/2014

PisanieTemat: Re: I egzamin na łowcę   Czw Gru 04, 2014 7:23 am

Zdobycie informacji o miejscu w którym miał odbyć się egzamin nie było trudne - przynajmniej dla Kazu. Kręcił się właśnie po Yorknew, kupując drobiazgi które mogły przydać mu się w trakcie egzaminu, kiedy usłyszał jak jakiś mężczyzna próbuje kupić od jakiegoś zakapturzonego faceta informacje na temat egzaminu. Blondyn nie wiele czekał - po prostu poszedł do tego samego gościa i zapytał o to, gdzie odbędzie się egzamin...  Ten jednak nie chciał odpowiedzieć, więc Kazu zaatakował go swoją żądza krwi przy pomocy Renu... i dalej poszło już łatwo.

Dotarł do umówionej lokacji dużo wcześniej niż zamierzał, więc miał chwilę czasu aby pokręcić się po okolicy i obserwować tego rocznych kandydatów. A zebrało się tu sporo ciekawy osób... Z racji tego, że było tutaj strasznie gorąco Kazu kupił spory zapas wody i schował go do plecaka, w którym znajdowały się już ubrania na zmianę, ręcznik, notes i ołówek. W gruncie rzeczy Kazu nie wiedział co go czeka, więc nie wziął ołówka z jakiegoś ważnego powodu - po prostu blondyn lubił szkicować, więc zabranie ze sobą takich rzeczy to podstawa. W każdym razie, w końcu wpuścili ich do sali.

Pierwsza reakcja po wejściu do sali był paniczny strach. Nagle zrobiło mu się okropnie zimno, chociaż w sali było jeszcze goręcej niż na dworze... A to wszystko dlatego, że zobaczył znajomą twarz. I to bardzo znajomą. Swojego starszego brata... Co on tu robił?- przeszło przez myśl blondynowi, który nagle zdał sobie sprawę z tego, że stoi dalej w drzwiach i blokuje przejście. Szybko usiadł w ławce, mając nadzieje, że Drako go nie zauważył... I po prostu czekał. Był tak zestresowany, że nie zauważył kiedy do sali wszedł egzaminator i reszta łowców, dopiero kiedy rozdano arkusze otrząsnął się z zamysłu i rozejrzał się po sali.
... Rozdano nam arkusze i tyle? Nawet nic nie powiedzieli...-szybko przejrzał arkusz i obejrzał pytania.-Wygląda to... tak... jak gdyby egzaminator robił ten test na odwal się. Rozumiem, że osoby które przybyły razem z egzaminatorem to ... ktoś w rodzaju ochroniarzy. Sądząc po ustawieniu mają patrzeć czy nie ściągamy... Ale po co ściągać na takim teście?
Wyjął z plecaka ołówek i obrócił go parę razy w palcach.-Swoją drogą... jestem czegoś ciekaw.-po czym uaktywnił nen, ale tylko po to, aby przy pomocy Renu porównać poziom siły egzaminatora i reszty znajdujących się na sali osób do swojej. (Nie jestem pewien czy dobrze, ale w temacie jest coś o tym, że przy pomocy renu można porównać ogólną siłę przeciwnika do swojej, jeśli coś źle zrozumiałem to omiń.) Następnie spojrzał na pierwsze pytanie i prychnął.
... Ciekawe jak mam odpowiedzieć na to pytanie. Tak na prawdę każdy ma inne priorytety, więc egzaminator nie może przyznać za to punktów - każda odpowiedź jest dobra, więc nie ma sensu tego zadawać...]
Wybrał jednak odpowiedź D, jednak dodał swój komentarz na dole strony.
... Co to do choinki jest?-przeszło mu przez myśl kiedy przyjrzał się kolejnemu zadaniu.Jak to x + y = z? Przecież to nie ma najmniejszego sensu. Litery alfabetu nie mogą być dodane bo to nie liczby. I na pewno kiedy dodasz x i y nie wyjdzie z. Przecież to jasne jak słońce.... Co to w ogóle za zadanie?-pomyślał. Kazu był tylko 13 latkiem i z racji tego, że nie był wyedukowany jak nie które postacie na tym egzaminie, które oczywiście wiedzą wszystko, nie był w stanie dostrzec zawiłości problemu. Po prostu napisał w odpowiedzi, że nie da się tego rozwiązać bo nie ma to sensu. I nie dlatego, że wiedział o co chodzi, po prostu dla niego był to zwykły bełkot.

... Znowu. W sumie to nie da się tego rozwiązać, bo do każdego kodu potrzeba klucza. A  tutaj nie dali nawet najmniejszej wskazówki.-pomyślał, ale zaczął głowić się nad tym szyfrem. Policzył znaki, sprawdził czy się nie powtarzają... nawet obrócił kartkę, żeby spojrzeć na to od góry.... no nic.
Napisał na dole strony, że nie da się tego rozwiązać i przeszedł dalej.

Kolejna strona i kolejne dziwne pytanie. Zagadka może i była do rozwiązania, ale dla niego nie było w niej niczego, co mogło by być jakąś wskazówką. Westchnął i nabazgrał coś o tym, że zapewne wszystkie smoki po tym, jak król umarł po prostu zjadły wszystkich mieszkańców bo nikt nie potrafił walczyć z nimi walczyć i przeszedł dalej. No cóż... mimo wszystko dalej był dzieckiem i funkcja króla łączyła mu się tylko z siedzeniem na tronie.

Ostatnie pytanie miało już jakiś sens i Kazu szybko zaczął pisać - o tym, że Łowca to ktoś kto zdał egzamin na Łowce i należy do organizacji i ktoś, kto czegoś poszukuje. Rozpisał się o tym na pół strony, po czym odwrócił kartę i... zdał sobie sprawę z tego, że się nie podpisał. Przewrócił na pierwszą stronę i zobaczył, że nie ma tam nawet miejsca na podpis... dziwne. Mruknął coś pod nosem i podpisał się u góry arkusza. Po czym... po prostu siedział, czekając na koniec... i na to, aż Drako wyjdzie z sali.

///Pewnie nie ogarnięty post... ale jest. I sorry za lekkie god mode'owanie z tym ołówkiem, ale wolałem tak, niż pisać krwią < lol >
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Athanthatsuyaki

avatar

Liczba postów : 146
Join date : 05/10/2014

PisanieTemat: Re: I egzamin na łowcę   Pią Gru 05, 2014 4:14 pm

MG

Egzamin nie przepływał tak spokojnie jak powinien. Kilka osób w gniewie pogniotło kartki i wyrzuciło je do kosza, jeszcze inni zaczęli się wykłócać i zostali siłą usunięci z sali. Tym samym liczba zdających nieco się przerzedziła. Kilka osób w ogóle nie przystąpiło do tego zadania uznając po prostu że nie jest ono dla nich, cóż pewnie każdy miał jakiś powód swojego zachowania. Biedny Jay zostało zignorowany i nie tylko on. W każdym razie testy w końcu się skończyły a kartki, niektóre totalnie niewyraźne i uwalone krwią, spoczęły na biurku Egzaminatora. Ten spojrzał na nie, niespodziewając się ich zapewne, podniósł pierwszą kartkę i przeleciał po niej szybko wzrokiem.-Wszyscy zdaliście.-Poczym jednym gestem ręki wrzucił wszystkie kartki do kosza na śmieci stojącego przy biurku.-wszyscy tu otrzymujecie 50 punktów. Ci którzy nie przystąpili do zadania lub zostali z niego siłowo wyrzuceni, otrzymują 0 punktów. Nie licząc tych którzy w niektórych klasach rozpoczęli bunt.-Bowiem kilka osób rozpoczęło zamieszanie, po czym inne się do nich przyłączyły.-Takie osoby otrzymają po 25 punktów. Jeśli macie pytania to szybko, jeśli nie, zapraszam do drugiego zadania i wieżcie mi że będzie trudniejsze. Każde kolejne, będzie trudniejsze.-Większość nie miała pytań i już po chwili grupka skierowała się za ochroniarzami.

Grupy zostały poprowadzone do piwnicy, test bowiem nadal odbywał się w szkole. Temperatura w piwnicy była nieco niższa, więc w zasadzie było nawet przyjemnie. Całą piwnicę rozświetlono pochodniami i znacznie powiększono, zmieniając także wystrój. Z zawodów odpadła na razie tylko 1 osoba, tak więc uczestników pozostawało wciąż 428. Aktualnie dało się dostrzec 10 stanowisk. Jak dokładnie wyglądało pole kolejnego egzaminu? Przed zdającymi znajdowało się 10 metalowych podwyższeń(10cm), z dziwnym słupem wbitym po środku. Kładki miały 3x3m, słup miał około 25cm średnicy i był wysoki na 120cm. Za kładkami znajdowała się przepaść. Dół o głębokości 12m i długi na 30m, wypełniony był jadowitymi wężami. Za przepaścią znajdowała się druga część piwnicy(której podłoże było wykonane nie z kamienia, a ubitej ziemi) o długości 3m, na której końcu znajdowała się jakaś mała skrzyneczka, wykonana z metalu. Ochroniarze podeszli do stalowych podwyższeń po tej stronie piwnicy i położyli na nich identyczne skrzyneczki. Następnie pojawił się Egzaminator. Był to niski jegomość, może niecałe 110cm, przypominał małą kulę do kręgli ubraną w garnitur i melonik. Miał rude długie włosy i bokobrody. Odchrząknął.-Witajcie moi mili.-Tuż przed metalowymi podwyższeniami, dosłownie nad przepaścią pojawiły się metalowe windy mające 1x1m. Wisiały sobie nad przepaścią niczym nie podtrzymywane, normalnie magia. Kilka osób zaczęło coś szeptać o sztuczkach i magnetyźmie.-Wszystko co powiem do końca tej wypowiedzi to wasze zasady więc słuchajcie uważnie. Wasz drugi egzamin odbędziecie w parach. Zadanie jest bardzo proste. Osoba A wkłada dłoń do pudełka po tej stronie piwnicy. Znajduje się tam niesamowicie toksyczny skorpion który to zaaplikuje wam niewątpliwie śmiercionośną dawkę trucizny. Od momentu aplikacji macie 15 minut. Dłoń oczywiście zacznie puchnąć i drętwieć. Antidotum znajduje się po w metalowym pudle po drugiej stronie dziury. Żeby nie było jednak za łatwo, osoba użądlona nie może udać się po pudełko i mało tego osoba B która po pudełko się uda musi dostarczyć nie tylko antidotum ale i całe pudełko. Pudełko waży 15kg. Żeby dostać się na drugą stronę osoba B musi stanąc na metalowej windzie. Jest ona niesamowicie delikatna i naprawdę łatwo stracić na niej równowagę, po prostu ją przechylając. Zwłaszcza z 15kg obciążeniem. Żeby poruszać windą potrzebna jest jednak osoba A. Osoba A musi dotknąć słupa pośrodku podwyższenia i przesuwając ponim dłońmi porusza windą. Można to zrobić jedną ręką, jednak kontrola nad windą jest wtedy mniejsza. Żeby zdać należy ze sobą współpracować. Bowiem jeśli osoba A straci przytomność to osoba B spadnie. Jeśli osoba B nie dostarczy antidotum na czas osobie A to ucierpią na tym oboje. Chyba wszystko jasne? Nie ma zadawania pytań.-Klasnął w dłonie uradowany a dopiero po 5 sekundach pstryknął palcami przypomniawszy sobie coś jeszcze i spojrzał na wszystkich chytrym wzrokiem.-Przejdą tylko osoby przytomne. Mało tego przejdzie tylko 50% uczestników... możecie zaczynać.-I pierwsze osoby zaczęły...

Pary:
Konani - Bere
Kazu - Croc
Sai - Anya
Saver - JayJoo
Baai - Nahel Ifri  
Draco - NPC

//1. Macie załatwić to w 5 tur
2. W wypadku gdy nie będziecie w stanie wykonać zadania ze względu na brak odpisów teammate'a dostaniecie 10 punktów za każdy jego brak odpisu( w wypadku 5 braków, zdajecie i tak)
3. Akutalna punktacja:
Konani, Kazu, Croc, Sai, Saver, JayJoo, Baai, Nahel Ifri - 50 pkt.
Bere, Draco, Anya - 0 pkt//

Czas na odpis: 07.12 godzina 17:00[/b]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sai

avatar

Liczba postów : 14
Join date : 25/11/2014

PisanieTemat: Re: I egzamin na łowcę   Pią Gru 05, 2014 5:00 pm

No więc tak, wychodzi na to że Sai będzie bohaterem nie w swoim domu. On zgłasza się na dostarczenie antidotum, teraz tylko plan. Będzie musiał spytać swojej partnerki, o ile nie zemdleje na jego widok. Powolnym krokiem, wielka łapa podeszła do Anyi. Następnie swoim wzrokiem przeleciał ją....... Obejrzał ją, no widać normalna kobita. - Hej mały czerwony kapturku, mam propozycję. Dajesz się zaprosić skorpionowi na mały poczęstunek, a ja lecę po antidotum. Powiedział i czekał na odpowiedz, jeżeli mu się nie uda zdać. No cóż, trudno. Może za rok podejdzie jeszcze raz, chociaż wolałby nie.
Po chwili wilku usiadł sobie wygodnie i czekał na odpowiedź partnerki, ciekawe czy coś z tego wyjdzie. Jak nie to będzie czerwony kapturek. Ziewając sobie po trochu, czekał i czekał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bere

avatar

Liczba postów : 29
Join date : 16/10/2014

PisanieTemat: Re: I egzamin na łowcę   Nie Gru 07, 2014 5:23 am

Zrobiła to. ZROBIŁA! A powiedziała sobie, że już nigdy nie będzie takich wpadek. A tu proszę, zostawić ją, by załatwiła sama swoje własne sprawy i jest już całkiem blisko do zaprzepaszczenia wszystkich swoich życiowych marzeń. Jak to się stało? Bardzo prosto - po pierwsze kupiła złe bilety. Po drugie postanowiła nieco pozwiedzać. Tak, pozwiedzać, w tym upalnym miejscu, jakby przyjechała na wycieczkę a nie na poważny egzamin. Spóźniła się na pierwszą część. Czy to znaczy, ze to już koniec? Było bardzo źle? Nie wiedziała, jednak poszła za tłumem, nie widząc innego wyjścia, niemalże wyrzucając sobie w myślach i dyskutując z tą bardziej rozsądną częścią swojego jestestwa.
Jak mogłaś tak zrobić! Wiedziałaś, że musisz tu być od początku.
No ale przecież to niemal rzut kamieniem od domu... Chciałam się rozejrzeć.
Tak, rozejrzeć, a nie pomyślałaś, żeby zrobić to jak już uporasz się z egzaminem?
No tak, ale takie sprawy nie mogą czekać! Nie mówiąc, że telefon się popsuł!
Popsuł?
Tak, popsuł! Pokazuje złą godzinę i dlatego się spóźniłam!
... Zapomniałaś zmienić godzinę.
... Fakt...

Bere wpatrywała się nieobecnym spojrzeniem na ekran telefonu, myśląc, że to jakiś żart. Czy to karma? To karma za to, że pokonała tamtego staruszka w wieży? Oh, Hahlesie, nie mogłeś tak od początku?! Teraz muszę cierpieć za swoje błędy, których można było uniknąć, gdybyś tylko dał mi znak! Tak. Płakała, czując pod skórą, że jej pierwszy egzamin okaże się totalną porażką i będzie musiała próbować po raz drugi. Niby był to ciężki test sprawdzający predyspozycje jednostki, więc podejmowanie go kilka razy nie było niczym dziwnym... jednak ona się spóźniła. A nikt nie lubi spóźnialskich!
Powinno się ich zesłać do piekła, gdzie muszą czekać przez wieczność na spóźnialskich!
P-piekło nie istnieje!
Chcesz się przekonać?

W tym czasie otoczenie zdążyło się zmienić na tyle, że temperatura spadła a światło dnia zniknęło, pozostawiając jedynie oświetlenie pochodni. Piwnica. Rozejrzała się z zaciekawieniem. Takich miejsc raczej zwyczajna szkoła nie posiada... Dlatego też wszelkie niezwykłe dodatki były tak interesujące. Co było w szkatułkach? Wciąż, tylu ludzi... Rozglądała się jeszcze intensywniej, szukając znajomych twarzy. Szybko jednak wróciła na ziemię, bo oto egzaminator zaczął tłumaczyć im zasady. Żadnych pytań... Było to nieco kłopotliwe. Jeżeli nie otrzymają antidotum jasne było, że mogą umrzeć, a przecież antidotum zależało od drugiej osoby, której mogło się zawsze coś stać w tej przeprawie po tak niepewnym gruncie jak ta platforma. Był to skorpion z Kakin? Z innego kraju? Piętnaście minut to mało czasu by stworzyć własne antidotum, nie wiedząc co to za skorpion. Opuchlizna i drętwienie, opuchlizna i drętwienie... Czy to jej cokolwiek mówiło? Myśl, myśl! Zamyśliła się intensywnie, szukając odpowiedzi. Nie chodziło o to, że nie ufa osobie, do której została przydzielona. Bo to zadanie nie polegała kompletnie na zaufaniu. Polegało na współpracy, a mimo to pozostawał czynnik X, który mógł całkowicie zrujnować nawet najlepszą współpracę. Czy się bała? Oczywiście, że się bała! Kto by się nie bał w sytuacji, kiedy nie zna się drugiej osoby a trzeba niemalże powierzyć jej i losowi swoje życie? Odetchnęła głębiej, gdy przyszła jej kolej, próbując pozbyć się adrenaliny, nieprzyjemnie krążącej w jej żyłach. Niewiele to pomogło.
- Dzień dobry... Nazywam się Bere, a ty? - zapytała, a w jej głosie pobrzmiewała nerwowość. Kurczę, gdyby to było takie proste. Ale nie było. Jedno z nich będzie musiało włożyć łapsko w paszczę lwa, a drugie trzymać na barkach czyjeś życie. Nie, bardzo zła sytuacja, bardzo! Oh, Hahlesie, tym razem mi dopomóż! - Jeżeli ci to nie przeszkadza, ja zostanę tutaj. Znam się troszkę na chorobach i toksynach, więc może to coś da. Tobie zostawiam dostarczenie antidotum, dobrze? - powiedziała, jakby to była naturalna rzecz. Poniekąd była. Przed nią stała może 14 letnia osoba, więc ona nie będzie ryzykować tak młodego życia. To całkiem normalne, by starsi poświęcali się dla młodszych, prawda? Tak, ona uważała to za coś oczywistego. Przełknęła ślinę, podchodząc bliżej szkatułki. Będzie bolało? Bardzo bolało? Miała nadzieję, że nie. Jednak irracjonalny strach kłębił się mocno gdzieś w środku i nie chciał puścić.
- Powiedz mi, kiedy będziesz gotów ruszyć - poprosiła z wątłym uśmiechem na ustach. trzeba dodać mu odwagi! (A na dobrą sprawę chciała przekonać samą siebie, że wszystko będzie dobrze). Gdy usłyszy potwierdzenie gotowości od Konani'ego, włoży rękę do szkatułki ze skorpionem. Po czy obserwując, jak ten sobie radzi, zacznie sterować platformą.


//nie powinnam pisać postów po nieprzespanej nocy, cheers o/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kazu

avatar

Liczba postów : 30
Join date : 08/10/2014

PisanieTemat: Re: I egzamin na łowcę   Nie Gru 07, 2014 1:58 pm

Kazu rzadko się uśmiechał, ale kiedy udało mu się przejść przez pierwszy etap, na chwile wyszczerzył zęby. Ale zaraz przypomniał sobie o tym, że Drako też udało się to zaliczyć i westchnął... Miał tylko nadzieję, że brat jeszcze go nie zauważył. Kiedy znaleźli się w miejscu drugiego etap Kazu wmieszał się w tłum ludzi i ze spokojem wysłuchał egzaminatora. Zadanie wydawało się być ciekawe i bardzo proste... i pewnie byłoby takie dla każdego Zoldycka, ale nasz blondyn nie był odporny na trucizny. No normalnie nie był. Siostra kilka razy próbowała go w jakiś sposób uodpornić, ale zawsze kończyło się bardzo źle i w końcu zrezygnowała. Dla Kazu był to tylko kolejny dowód na to, że był bezużyteczny i słabszy od reszty rodzeństwa.... Drako pewnie nie będzie miał tego problemu co on. W każdym razie zaczął szukać swojej pary i w końcu ją znalazł. I kiedy tylko go zobaczył, wiedział że to on będzie osobą, która pójdzie po pudełko. Był mrówką. I przypominał... krokodyla. Sądząc po budowie jego ciała musiał być bardzo silny.
-... Niech pan idzie po pudełko, ja zajmę się trucizną. I tak pewnie bym nie uniósł tego pudełka.-powiedział i tak też zrobił. Jednak kiedy włożył dłoń do pudełka ze skorpionem aktywował Ten. Może to coś da? Nie wiadomo. Kiedy skorpion go "użądlił" Kazu szybko wyjął dłoń i zagryzł mocniej zęby aby jakoś przeżyć ten okropny ból. No cóż... to było nic w porównaniu z tym, co codziennie przeżył na treningach u siostry. A przynajmniej tak sobie powtarzał w duchu, podchodząc do słupa i czekając na swojego partnera. Kiedy tylko ten był gotowy, zaczął manipulować platformą. Dwoma rękami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Croc

avatar

Liczba postów : 15
Join date : 02/11/2014

PisanieTemat: Re: I egzamin na łowcę   Nie Gru 07, 2014 4:24 pm

Wziął głęboki oddech i spojrzał na Kazu, który powiedział do niego per pan. W sumie podobało mu się, że nie powiedział ty pieprzona mrówko zgwałcę ci matkę. Croc ustawił się, by wsiąść na windę - Spraw, by "podjechała" - odpowiedział Croc, a gdy Kazu to zrobi to wtedy się na nią właduje. Stanie na niej, po czym przykucnie. Będzie przynajmniej próbował manipulować ogonem tak, by zachować na niej równo wagę. W końcu musi nim tylko poruszać. Oczywiście będzie trzymał się rękami, by nie spać. Potem będzie się martwił, co zrobić z tym całym pudełkiem. W końcu te węże i głębokość tego dołu mu się nie podobają. Serce biło mu w tym momencie jak szalone, bo to zadanie raczej łatwe nie było, jednak musi to zrobić dla dzieciaka, w końcu dał się ugryźć skorpionowi, by Croc poleciał dla niego po antidotum.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anya

avatar

Liczba postów : 7
Join date : 14/11/2014

PisanieTemat: Re: I egzamin na łowcę   Nie Gru 07, 2014 4:42 pm

Patrzysz wielkimi, przerażonymi oczętami na stojącego przed tobą jegomościa. Nie potrafisz dokładnie określić czym owe coś jest. Nie ma on postaci całkowicie humanoidalnej, bardziej to stojący na tylnych łapach owczarek niemiecki, którego ty zapewne nazwałbyś kotkiem. Pierwsza część egzaminu przebiegła ci raczej w pustce zwanej potocznie twym niemyślącym umysłem. Stwierdziłaś, że skoro nie otrzymałaś niczego do pisania to nic nie miałaś uzupełniać. To takie naiwne z twojej strony.
Druga część odbywała się w bardzo miłym pomieszczeniu, temperatura przywodziła ci na myśl rodzinne strony, śnieg lepiący się do twarzy i ograniczający twoją widoczność do minimum. Uśmiechnęłaś się półgębkiem do samej siebie na swoje wspomnienia. Przez twoją ignorancję nie bardzo słyszałaś zasad drugiego zadania. Zrozumiałaś tylko, że należy włożyć łapkę do skorpiona i pomiziać go po brzuszku, a druga osoba poleci po skrzyneczkę, bo jest ona ładna. Zmarszczyłaś brewki na myśl o pracy z kimś. Nie należałaś do osób, które ufały komuś tak od razu. A pan piesek twoim zdaniem wyglądał nad wyraz podejrzanie. Nie chciałaś jednak zadawać pytań na ten temat, w końcu mógł on mieć traumatyczne dzieciństwo z powodu swojej odmienności.
- Jeżeli pan skorpionek pozwoli mi pomiziać się po brzuszku to mogę się z nim umówić na kolacje. – powiedziałaś zerkając ciekawie na partnera. – Jak tak się stanie to ty zostaniesz moim bohaterem? – spytałaś naiwnie z dziwnym błyskiem w oczach.
Po tym poprawiłaś tylko włosy i włożyłaś dłoń do pudełeczka ze zwierzaczkiem. Nie potrafiłaś określić tego co może się stać, ale póki miałaś okazję to pomiziałaś dziwne stworzonko. Nigdy jeszcze nie dotykałas czegoś tak niezwykłego. Gdy tylko zwierz cię zaatakował, ty pisnęłaś jak głupia i oznajmiłaś niezwykle odkrywczym tonem:
- Dlaczego pan skorpionek mnie skrzywdził? Czy nie lubi miziania po brzuszku? Ale mój piesek to lubi...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Konani Keaweaheulu

avatar

Liczba postów : 41
Join date : 06/10/2014

PisanieTemat: Re: I egzamin na łowcę   Pon Gru 08, 2014 4:02 pm

Więc cały ten pisemny egzamin można było o kant zadka roztrzaskać? Buuu... a przecież Konani tak bardzo się starał! Hmp. Głupi ludzie nie wiedzą co ważne, właśnie propo głupich ludzi... więc teraz trzeba było współpracować z innymi? Meh to oznaczało udawanie przemiłej osóbki, no ale cóż sukces wymaga poświęceń. Nasz pan pokojówka przyjrzał się bliżej swej... wielkiej partnerce. Hmp! Tak naprawdę to rozmiar nie ma znaczenia, a ona to sam tłuszcz, nie takie piękno jak Konani! No ale cóż... trzeba było być miłym i ukryć nieopisaną zazdrość.
- Witam Panią. To bardzo hojne z Panienki strony, dam z siebie wszyściutko byś pozostała w pełni zdrowia!
Odparł chłopaczynka przygotowując się do zadania.
- Gotowa!
Rzucił, czekając na "koleżaneczkę" aż ta zostanie otruta i ruszył pewnym, acz spokojnym i ostrożnym krokiem, zdając się za Bere przy sterowaniu platformą. Samo pudełko nie powinno stanowić dla nasz potężnej mrówki problemu, wszak "ANT MEAN STRONK AND CUTE!" a nasz malec był potwierdzeniem tego zdania!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: I egzamin na łowcę   

Powrót do góry Go down
 
I egzamin na łowcę
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Kontynenty: Azian i Daksian :: Kraj Kakin-
Skocz do:  
Mapa Świata